niedziela, 24 kwietnia 2011

Autostopowicze widmo. Czy jesteś pewien kogo zabierasz po drodze,wracając do domu?

"Była ponura pogoda. Tego dnia padał deszcz. Jadąc sobie samochodem do domu po pracy zatrzymała mnie kobieta. Cała mokra. Zapytałem ją dokąd chce jechać. Mruknęła coś pod nosem, że do miejscowości Adamów. Akurat było to po drodze, więc zabrała się ze mną. Staruszka poprosiła mnie abym pojechał szybciej, gdyż jej mąż czeka na obiad, a ona wraca właśnie z zakupów. Dojeżdżając na miejsce zapytałem ją o numer domu w którym mieszka. Odpowiedziała drżącym głosem, podając adres. Gdy dojechaliśmy na miejsce, zatrzymałem się przy mieszkaniu. Odwróciłem się, by zapytać i upewnić się, czy to ten dom, kiedy ku memu zdziwieniu kobiety z tyłu nie było. Wysiadłem z samochodu, by sprawdzić, czy nie wymknęła się ukradkiem. Nikogo nie było. Poszedłem do domu w którym mieszka. Otworzył mi starszy mężczyzna, któremu powiedziałem o kobiecie. Stwierdził, że mieszka sam. Ja mu powiedziałem, że jechała ze mną kobieta, która twierdzi, że tu mieszka. Opisałem mu nawet jej wygląd. Starszy człowiek powiedział mi wtedy, że była to zapewne jego żona, która od 4 lat już nie żyje. Zginęła w wypadku, potrącona przez samochód, wracając z zakupów. Dodał jeszcze, że nie jest to pierwszy taki przypadek. Byłem piątą osobą wiozącą ze sobą jego zmarłą żonę..." 

            

Tak właśnie opisuje zdarzenie pewien mężczyzna, który zaręcza, że zabrał tego dnia staruszkę, która po przyjeździe do domu dosłownie rozpłynęła się w powietrzu. Można by rzec, że ludzie mają na tyle bujną wyobraźnię, że potrafią różne rzeczy wymyślić, ale relacji podobnych przypadków jest znacznie więcej i zdarzenia te posiadają rażąco podobne cechy. Osoby takie pospolicie nazywane są "autostopowiczami widmo". Początkowo zjawisko było dosyć upowszechnione w Stanach Zjednoczonych. Obecnie doniesienia przypadków "autostopowiczów widmo" jest wiele i występują one niemal na całym świecie. Czyżbyśmy mieli do czynienia z typową historyjką Urban Legends? Możliwe, ale chyba każdy z nas czasem lubi posłuchać tego typu opowieści z dreszczykiem...


W każdym przypadku historia jest niemal identyczna: jadąc samochodem kierowca zatrzymuje się, zabiera tajemniczego osobnika, który za moment rozpływa się w powietrzu zostawiając szereg pytań bez odpowiedzi...

"Autostopowicz widmo" to najprawdopodobniej duch zmarłej osoby, która zginęła śmiercią tragiczną, będąc najczęściej ofiarą jakiegoś wypadku drogowego. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że już nie żyje, więc stara się dotrzeć do domu chcąc spotkać się z rodziną bądź załatwić jakieś niedokończone obowiązki. Jednakże po dotarciu na miejsce znika, gdyż brakło mu energii, którą zużył w dużym stopniu w celu ukazania się kierowcy. Niektórzy sądzą, że duchy "autostopowiczów widmo" są świadomi swojej śmierci, jednakże chcą wrócić do domu, bo czują tęsknotę i rozpacz rodziny spowodowane ich śmiercią, bądź mają jeszcze jakąś ważną sprawę do wyjaśnienia, gdyż za życia nie zdążyli jej zrealizować. Prawie 90% przypadków ma miejsce podczas niesprzyjających warunków atmosferycznych, gdy pada deszcz, śnieg lub widoczność jest słaba z powodu gęstej mgły, jednakże istnieją przypadki doświadczenia takiej sytuacji w warunkach sprzyjających. Dowodem na autentyczność doniesień ma być to, że nieznajomy pasażer zwykle zostawia po sobie jakiś znak w postaci zmaterializowanego przedmiotu (np. chustkę, pierścionek, bransoletę, zegarek), który należy do zmarłej osoby. Przedmioty te są najczęściej rozpoznawalne przez osoby z rodziny, do których "autostopowicz widmo" tak bardzo chciał dotrzeć. Czasem przedmioty należące do kierowcy znajdujące się w aucie znikają niespodziewanie wraz z nieznajomym podróżnikiem.
Tragizm "autostopowiczów widmo".
Wydaje się, że mamy tutaj do czynienia z typową opowiastką typu Urban Legends, jednakże relacje naocznych świadków wydają się być autentyczne. Zakładając, że opowieści o "autostopowiczach widmo" są prawdziwe, nasuwa nam się pytanie, dlaczego ci nieznajomi pasażerowie nigdy nie mogą spotkać się z bliskimi? Bo przecież zawsze znikają na miejscu, a następnie pojawiają się dopiero kilkanaście, czasem nawet kilkaset kilometrów od domu, by znów zatrzymać przejeżdżające obok nich pojazdy i prosić o ponowne podwiezienie do miejsca, gdzie się zapewne wychowywały za życia, gdzie mają swoją ukochaną rodzinę...? Tragizm "autostopowiczów widmo" polega na tym, że mimo starań i prób nigdy nie dotrą do celu. Czyżby była to kara za grzechy, jakie popełnili za życia...? Tego się raczej nigdy nie dowiemy...

Adnotacja: Tekst z mojego poprzedniego bloga.

7 komentarzy:

  1. To jedna z moich ulubionych opowiastek z tzw. Urban Legends. Sama nie doświadczyłam takiego spotkania, ani osobiście nie znam nikogo, kto spotkałby takiego autostopowicza-widmo. Czy jest w tym jakaś prawda? No cóż...wychodząc z założenia, że jeżeli sama czegoś nie doświadczę, to nie uwierzę - traktuję to jako opowiastkę grozy rodem z lokalnego folkloru... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wierzyć w to na pewno nie wierzę, aczkolwiek lubię tę historię. Chociaż ze wspomnianych przez Agę Urban Legends najbardziej lubię tę klasyczną o facecie z hakiem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taak...opowiastka o człowieku z hakiem jest niezła. W naszych okolicach jest jeszcze jedna znana opowieść w stylu urban legends- o człowieku z kopytami:) ale o tym innym razem:) Tym czasem ja wybieram się do pewnego miejsca osnutego legendą raczej nieznaną, więc niedługo mam nadzieję przedstawię swoją relację z wypadu;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo interesujące są opowieści o autostopowiczach-widmo. Kiedyś (już nie pamiętam gdzie) była zamieszczona historia opowiadająca o widmie młodej dziewczyny pojawiającej się na skraju drogi, zawsze mniej więcej w tym samym miejscu. Ja akurat tutaj nie doszukuję się żadnej autentyczności :) Wolę słuchać niż szukać dowodów, bo podejrzewam, że i tutaj zadziałała ludzka wyobraźnia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Taaa Cat i dziewczyna [prosiła o podwiezienie do domu, przy czym podawała konkretny adres. Kiedy kierowca był już na miejscu z przerażeniem zauważał, ze dziewczyny nie ma, choć powinna siedzieć w miejscu, na które usiadła po wejściu do auta. Kiedy pukał do drzwi domu, jaki wskazała dziewczyna okazywało się, że faktycznie mieszkała tam dziewczyna zgodna z opisem podanym przez kierowcę, ale...nie żyła od jakiegoś czasu.
    Wieje groza... Uwielbiam takie historie, zwłaszcza w zimowe, ponure wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszka, pamiętam jak tą historie usłyszałam pierwszy raz na wycieczce szkolnej przy ognisku. To dopiero były emocje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Też uwielbiam takie historie. Jeśli lubicie grać na komputerze to na pewno zainteresuje was gra pod tytułem "Opowieści z dreszczykiem - Znikająca autostopowiczka". Naprawdę warto zagrać !
    Superowa historia, fajne zagadki, mroczny klimat, polecam !

    OdpowiedzUsuń