wtorek, 3 maja 2011

Śladami mrocznych legend i opowieści. La Llorona -zjawa płaczącej matki.

Symbolizuje ciężką chorobę i śmierć, jak również biedę i niepowodzenie życiowe. Ponoć ten kto ją spotka na swej drodze dozna wielu cierpień w swoim życiu. Z opowieści naocznych świadków jej widok jest przerażający, a męczący płacz i lamentowanie jeszcze gorsze. Pałęta się  po lasach i łąkach w poszukiwaniu swojego utraconego dziecka, a najczęściej spotkać ją można przy rzekach, strumieniach i jeziorach...Mowa tu o legendarnej zjawie płaczki, której postać sławna jest zwłaszcza w krajach Ameryki Łacińskiej, a głównie w Meksyku.


La Llorona z hiszpańskiego oznacza tyle co "płacz", "beczenie". Określeniem tym zwykło się nazywać legendarną postać zjawy południowej Ameryki,  która wśród mieszkańców Meksyku traktowana jest na tyle poważnie, że zajmuje czołowe miejsce wśród wierzeń tamtej ludności. Budzi ogromny strach i przerażenie, symbolizuje stratę, śmierć, kataklizmy i chorobę.  Jak głoszą podania, jest to postać czarnowłosej kobiety o martwej, pokaleczonej twarzy, w brudnych i obdartych rzeczach (najczęściej ponoć widywana jest w białej obłoconej sukience- stąd drugie określenie tej postaci- "biała zjawa"). Jak głosi legenda, jest to duch zdesperowanej matki, która w poszukiwaniu swego utraconego dziecka błąka się bezczynnie po lasach i łąkach ciągle płacząc przeraźliwie krwawymi łzami.

Jakie były okoliczności śmierci jej dzieci? Skąd w ogóle wzięły się opowieści  o duchu płaczącej matki? Tę kwestię wyjaśniają nam pokrótce liczne podania i legendy...
Nieodwzajemniona miłość i zdrada...
Najbardziej rozpowszechniona wersja głosi, że zjawą płaczącej matki jest niejaka Leonor Ueceda,  zamężna
dziewczyna, która do szaleństwa zakochała się w innym mężczyźnie o imieniu Pablo. Niestety była to miłość nieodwzajemniona, toteż młodzieniec postanowił za wszelką cenę w pewien sposób zniechęcić kobietę do jego osoby. Wymyślił zatem, żeby kobieta na dowód miłości zamordowała swego męża, co zaślepiona miłością kobieta z resztą uczyniła, by dowieść, że dla miłości do Pablo jest w stanie zrobić wszystko. Ten zaś postawił poprzeczkę nieco wyżej i zapytał Leonor, czy jest w stanie zamordować jej własne dzieci. Zdesperowana dziewczyna potraktowała sprawę na tyle poważnie, że własne bezbronne dzieci również pozbawiła życia, topiąc je w pobliskiej rzece. Kobieta powróciła znów do młodzieńca z nadzieją, że tym razem został przekonany co do jej wielkiej miłości, lecz niestety z ust Pablo usłyszała, że jest dla niego zbyt okrutną osobą, dlatego też nie wyznaje do niej żadnych uczuć miłości, lecz obrzydzenie i nienawiść. Utracona miłość kobiety odeszła, a ona sama oszalała z rozpaczy i teraz błąka się po lasach i rzekach, by odnaleźć swoje utracone dzieci.
Równie tragiczna wersja tej legendy głosi, że Płaczką jest Europejka urodzona na Nowych Terytoriach. Poślubiona została z Hiszpanem, lecz- wedle legendy- został przez dziewczynę zdradzony z "nieczystym rasowo" człowiekiem. Owocem tej zdrady było dziecko, które odtąd stało się przeszkodą dla kobiety. Dlatego też, by zatrzeć ślady utopiła je w rzece zaraz po urodzeniu.
Te dwie wersje opowieści o Płaczce pochodzą z terenów gwatemalskich. Tamtejsza ludność wierzy, że zjawa ta nawiedza najczęściej tereny podmokłe, rzeki, jeziora oraz strumienie w poszukiwaniu własnych dzieci, które przez lekkomyślność kobiety, straciły życie w tragicznych okolicznościach. Najczęściej ukazuje się ponoć mężczyznom, którzy na jej widok tracą zmysły. Istnieje kilkoro świadków rzekomej zjawy (przykładem może być niejaki Marcella Rodriguez), którzy opisują jej płacz oraz jęki jako przeraźliwe i nie do wytrzymania.
Meksykańska wersja Legendy.
Meksykańskie opowieści o płaczącej zjawie mają nieco inne podłoże, jednakże można spotkać się z bardzo podobną do gwatemalskiej wersją, według której kobieta "z rozsądku" poślubiła mężczyznę, z którym zaszła nieoczekiwanie w ciążę. Po ślubie i narodzinach dziecka mąż zamordował je i odszedł od żony, która w akcie desperacji popełniła samobójstwo.
Jeszcze z innej wersji dowiemy się, że zjawą jest dziewczyna, która dowiedziała się o śmierci swojego męża poległego na wojnie. Wdowa szukając pocieszenia wdaje się w romans z innym młodym żołnierzem, z którym zachodzi w ciążę. Niebawem mężczyzna musi opuścić miasteczko, zostawiając ciężarną kobietę samą. Jednakże w dniu porodu wraca jej  dawny mąż, który okazuje się być cały i zdrowy. Kobieta, by zmazać dowód nieczystości i zdrady, natychmiast po porodzie topi dziecko w pobliskiej rzece, albo- zgodnie z drugą wersją- topi się razem z nim.
Na terenach meksykańskich istnieje jeszcze inna wersja legendy dotycząca Płaczki. Zgodnie z tą wersją kobieta dowiaduje się od znachora, przepowiadającego przyszłość, że wkrótce zginie z jej własnymi dziećmi. Niebawem jej wioskę nawiedziła powódź, która zniszczyła jej cały dobytek, wraz z jej pociechami, a sama kobieta ginie w trakcie daremnych poszukiwań.  Zmarła kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, że już nie żyje, dlatego też jej dusza błąka się i niesamowicie płacząc, szuka swoje zmarłe potomstwo.
Na południu Meksyku dowiemy się natomiast, że legendarną Płaczką jest prostytutka, która kilkakrotnie zachodziła w ciążę i za każdym razem pozbywała się w okrutny sposób własnych dzieci. Niestety po śmierci kobieta została ukarana i aby przekroczyć bramę tamtego świata musi odnaleźć wszystkie swoje dzieci.
Meksykanie podchodzą legendy o La Lloronie bardzo poważnie.  Co ciekawe, mieszkańcy niektórych części Meksyku obawiają się jej bardziej, niż przestępców, czy innych współczesnych zagrożeń. Według ich wierzeń, spotkanie się z tą zjawą oko w oko może doprowadzić do obłędu i śmierci. Inni znów wyznają, że Płaczka uwodzi mężczyzn, których następnie topi w rzekach. Inni znów nadają jej miano azteckiej bogini, patronki rasy Chihuacóatl, która po konkwiście hiszpańskiej zaczęła ukazywać się w białych szatach przy jeziorze Texcoco opłakując swoją rasę.  
Ślady legendy w kulturze Europy, jej znaczenie i funkcje.
Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że opowieści, podania i legendy odzwierciedlają kulturę danego obszaru świata. Również i na terenie Europy możemy odnaleźć ślady tej właśnie legendy. La Llorona nosi podobieństwo do greckiej bogini Lamii, która miała mieć romans z Zeusem.  Owocem tej miłości były dzieci, które na rozkaz zazdrosnej Hery musiała zjeść  żywcem.  Lamia natomiast, pełna zemsty, miała ponoć zabijać dzieci innych ludzi.
Płaczką straszone są nieraz dzieci, które w nocy nie chcą pójść spać. Mówi się, że jeżeli dziecko nie będzie
grzeczne to porwie je płacząca zjawa. W niektórych regionach Polski mówi się o postaci tzw. Południcy, którą- według wierzeń- staje się dziewczyna, doznająca przed swoimi zaślubinami jakiejś tragedii (zginęła w wypadku tuż przed ślubem, została zdradzona przez narzeczonego, urodziła przed ślubem martwe dziecko itp.). Wspólną cechą Południcy i Płaczki jest to, że spotkać je można w określonych miejscach i w określonym czasie: Płaczka nawiedza zbiorniki wodne w poszukiwaniu swych martwych dzieci, Południca natomiast w samo południe w okresie żniw, kiedy dorośli zajęci są pracą w polu, nawiedza posiadłości ludzkie i porywa małe dzieci. Dawniej za tragiczną śmierć dziecka w okresie żniw obwiniano właśnie Południcę. Często także można ją spotkać błąkającą się po polach, owiniętą w białe płótno, niosącą w ręku zakrwawiony sierp, którym może także wyrządzić krzywdę młodym, nieżonatym mężczyznom pracującym w polu. Za poronienie  płodu kobiety w ciąży również wini się Południcę- to dlatego właśnie nie zaleca się ciężarnym wychodzić z domu w samo południe.
Zazwyczaj legenda ma ostrzec przed złym postępowaniem ludzkim. Owinięte tajemniczą grozą opowieści mają wskazywać ludziom zarówno ich wady jak i zalety.  Niewątpliwie zarówno dziś, jak i kilkaset lat wstecz, śmierć dziecka z rąk matki wiązała się z odtrąceniem i hańbą ze strony mieszkańców wsi, czy małego miasteczka. Dlatego też powstawały opowieści o zjawach kobiet winnych za śmierć ich własnych dzieci głównie po to, by przestrzegać młode pokolenia przed złym i niepoprawnym postępowaniem.
Motyw Płaczki w świecie kina grozy.
Postać La Llorony nieraz wykorzystywana została jako motyw przewodni fabuły filmów. Doskonałym przykładem wykorzystania tej legendy w horrorze jest film oparty na faktach- meksykańsko-hiszpański  "Kilometr 31". Film wyreżyserowany przez Rigoberto Castaneda urzał światło dzienne 19 października 2006 roku. Film zdecydowanie godny uwagi  ze względu na jego oryginalną historię i nawiązanie do legendy pradawnej Płaczki. Ta meksykańsko-hiszpańska produkcja co prawda momentami przestaje widza interesować (ze względu na bardzo wolny rozwój akcji) jednakże jest godna polecenia ze względu na legendę właśnie. Nie będę filmu oceniał, dodam tylko, że niespecjalnie jakoś utkwił mi w pamięci. Obejrzałem raz i nie mam jakoś chęci do niego wracać.
Film opowiada o autentycznej historii dwóch bliźniaczek- Agaty i Cataliny, które po śmierci ich matki
wytworzyły niezwykle silną więź pomiędzy sobą, dzięki czemu siostry potrafiły komunikować się ze sobą bez słów. Kilkanaście lat później jedna z sióstr- Agata uległa tajemniczemu wypadkowi i zapadła w śpiączkę. Dzięki unikalnym zdolnościom porozumiewania się, jej siostra bliźniaczka potrafi rozpoznać uczucia Agaty, oraz co więcej- czuje jej ból i cierpienie jak również rozpaczliwe wołanie o pomoc. Teraz zadaniem Cataliny jest odkrycie tajemnicy, jaka kryje się na 31 kilometrze drogi, bo- jak się okazuje- na tym właśnie odcinku trasy w dziwnych okolicznościach  co roku wypadkowi ulega ogromna ilość ludzi. Dzięki pomocy jej przyjaciół udaje jej się poznać przerażającą prawdę- walcząca ze śmiercią Agata została uwięziona pomiędzy rzeczywistością a mocą rozpaczliwej Płaczki- La Llorony...
Źródła: Internet.

4 komentarze:

  1. Bardzo zainteresowała mnie wyżej opisana legenda, ponieważ nie znam jej zbyt dobrze, jednak czytając poszczególne ''teorie'' jej pochodzenia, łatwo można zauważyć wiele powiązań już nawet nie tyle z kulturą europejską, ale również azjatycką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie Agnieszka. Tak właśnie jest. Powiązania z azjatycką kulturą również są:) Ale nawet jak spojrzeć na film Kilometr 31 to zawiewa lekko azjatyckim kinem grozy. Nie wiem czemu, ale właśnie tak odebrałem ten film, mimo, że aż tak wielkim znawcą wschodniego kina grozy nie jestem. W sumie nie tylko ja mam takie odczucia. W różnych recenzjach tego filmu również ich autorzy dostrzegają zastosowanie pewnych elementów charakterystycznych dla azjatyckiego kina grozy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Samego filmu niestety nie kojarzę...być może nawet nie oglądałam. Ale już zaraz poszukam, tak więc jeszcze dziś zasiądę do seansu i będę mogła cosik więcej na jego temat napisać.
    Jakby jednak nie było - sama legenda znakomita.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedna z ciekawszych legend. Rzeczywiście w dawnej Polsce również straszyło się ludzi mrocznymi opowieściami o Południcy, nawet udar słoneczny miał być jej sprawką :) Świetny artykuł. W sam raz na wieczór :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń