środa, 22 lutego 2012

Najpopularniejsze Urban Legends cz. I

UWAGA! TREŚCI PRZEZNACZONE DLA OSÓB PEŁNOLETNICH!

12 lipiec 2010 (poniedziałek)
"Kiedy wychodziła z domu, matka kazała jej założyć kurtkę, gdyż z rana było jeszcze zimno. Co prawda utrudniałoby to uprawianie biegów, jednak na odczepnego wzięła skafander oraz podstawowy zestaw biegacza- małą buteleczkę wody mineralnej, odtwarzacz mp 3 i telefon komórkowy- dziś wyjątkowo, bo zwykle tego nie robiła. Ale dziś miała otrzymać ważną wiadomość w sprawie pracy, o którą ubiegała się od ponad miesiąca. Wychodząc z domu, rzuciła matce szczery uśmiech informując jednocześnie, że wróci za dwie-trzy godziny. Nie wróciła. To co miało się wydarzyć chwilę później, doprowadziło jej matkę do całkowitej ruiny psychicznej. Ciało córki, a raczej to co po nim pozostało, odnaleziono dwadzieścia pięć kilometrów od jej miejsca zamieszkania. I to, co pozwoliło utwierdzić matkę w przekonaniu, iż ma do czynienia właśnie z ciałem jej jedynej córki, to skafander, który jej ofiarowała oraz telefon komórkowy, który zarejestrował dziesięć nieodebranych połączeń w sprawie pracy. Późniejsze badania pozwoliły na całkowitą identyfikację ciała oraz odkryły tajemnicę śmierci dziewczyny. Pozbawiona narządów wewnętrznych padła ofiarą handlarzy ludzkimi narządami..."
Historyjki z pogranicza Urban Legends nieraz przyprawią nas o dreszcze. Niesamowitość tych opowieści sprawia, że słuchamy ich z zapartym tchem w piersiach. Ale są i takie, w które nie jesteśmy w stanie uwierzyć,  gdyż ich odrealniony charakter napawa nas niedowierzaniem. Miejskie legendy dotyczą więc spraw błahych, codziennych, które mogą przydarzyć się każdemu z nas, inne znów są na tyle mało prawdopodobne, że trudno nam w nie uwierzyć. Tak czy inaczej wszystkie te opowieści cechuje jedno: są to prawdopodobne historie, które zazwyczaj nie mają wiarygodnego źródła oraz budzą silne emocje, co sprawia, że chętnie się o nich dyskutuje...
Dzień wcześniej...
"Przy świetle księżyca siedzieliśmy na działce za domkiem letniskowym. Odkąd skończyliśmy studia, nasze drogi rozeszły się i mimo obiecanek, że będziemy stale się spotykać, życie napisało nieco inny scenariusz. Jednak wreszcie się spotkaliśmy- po 5 latach. Cała dziesiątka. Nikt się nie zmienił. Wszyscy wciąż tacy sami.  Było piwo, były pieczone kiełbaski. Były okazje do świętowania. Oblewaliśmy urodziny kumpla oraz piliśmy za zdrowie każdego obecnego na przyjęciu. No i trzymaliśmy kciuki za kumpelę, która podekscytowana miała następnego dnia otrzymać wiadomość w sprawie pracy. Cóż, nie dziwię się jej, w końcu to jej wymarzone stanowisko. Tak czy siak, do policji ciężko się dostać. Ale ona się do tego nadawała- dbała o formę jak mało kto i nie bała się wyzwań. Dziko roztańczone języczki ognia dodawały niesamowitej atmosfery tej nocy. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, śpiewaliśmy... kiedy w końcu ktoś rzucił pomysł, by każdy z zebranych opowiedział jakąś przerażającą opowieść. Po chwili namysłu doszliśmy do wniosku, że to całkiem niezły pomysł. W tańcu wściekłych płomieni zaczęto opowiadać przeróżne historie..."

1. "Pół człowiek- pół zwierzę"

Kim lub czym jest? Diabłem wcielonym? A może jakimś członkiem tajnej sekty? Próbuje uprowadzić ludzi, czy po prostu próbuje rzucić na nich klątwę? Czy w ogóle ktoś widział go naprawdę? A może to tylko plotki? Tego nie wie nikt. Dopóki sam nie przekona się na własnej skórze...
Sobota. Dziewczyna udaje się na dyskotekę. Przed wejściem na salę słyszy rozmowę dwóch dziewczyn, które  opowiadają sobie o kopytniku- mężczyźnie, który zamiast nóg, posiada kopyta i ponoć grasuje w okolicy, uprowadzając młodych ludzi, których ciała potrzebne mu są do bestialskich rytuałów. Czasami tajemniczy mężczyzna dopytuje się o godzinę, jednak nigdy nie należy mu odpowiadać, gdyż w ciągu trzech dni osoba ta może umrzeć dokładnie o tej godzinie, którą wówczas wskazywał zegarek. Dziewczyna potraktowała tę plotkę z lekkim niedowierzaniem. W środku spotkała się ze swoją koleżanką, która przyprowadziła ze sobą nowo poznanego kolegę. Ubrany w długi skórzany płaszcz z kapeluszem na głowie wyglądał nieco komicznie. Siedzieli razem przy stoliku i wspólnie się bawili. Robiło się już późno, dlatego też nieznajomy zaproponował jej ostatni taniec i w międzyczasie zapytał koleżankę o godzinę. Była 5.00 nad ranem. W świetle neonów i migoczących światełek tańczyli na środku sali. Dziewczyna przypomniała sobie w tym momencie historyjkę, którą podsłuchała i odruchowo spojrzała na nogi mężczyzny. Ot tak, na wszelki wypadek. Z niedowierzaniem dostrzegła, że nogi  były nienaturalnie owłosione, jakby pokryte czarną sierścią konia. Były też zakończone kopytami. Struchlała i zemdlała. Mężczyzna wziął ją przez pół i wyprowadził na zewnątrz, po czym zapakował do bagażnika swojego czarnego bmw i odjechał.  Dwa dni później odnaleziono ją w rowie z poderżniętym gardłem i z wyrytymi na ciele dziwnymi znakami, które wskazywały na zabójstwo rytualne. Natomiast koleżanka, którą spotkała na dyskotece,  popełnia samobójstwo. Przy dyndającym na pętli ciele dziewczyny odnaleziono kartkę z napisem:
"To moja wina, że zginęła. To ja ją z nim zapoznałam. Wyrzuty sumienia nie dały mi spokoju. Żegnam. 5 październik 2010. Godzina 5.00"

2. "Hak" 

Po napadzie na opiekuna, założył jego odzienie, nałożył kaptur na głowę, twarz okrył szalikiem i niezauważalnie opuścił budynek szpitala psychiatrycznego. Była noc, więc ochroniarze nawet nie zdawali sobie sprawy, że właśnie na wolność puszczają zwyrodniałego mordercę. Schronił się w swojej drewnianej chacie za miastem, w której kiedyś mieszkał z matką. Znów na niezdarną rękę, ten wydawałoby się niepraktyczny już kikut, nałożył swe narzędzie zbrodni- hak, który nie raz wydawał sąd ostateczny i wyznaczał godzinę śmierci wielu niewinnym ludziom. Morderca z hakiem znów ruszył na polowanie...
Dwoje młodych ludzi- chłopak i dziewczyna- wybierają się na małą przejażdżkę samochodem. Widząc mały lasek i polną ścieżkę postanawiają się tam zatrzymać i trochę rozejrzeć. Przed nimi rozprzestrzeniał się piękny, zielony las. Poszli przed siebie wzdłuż polnej ścieżki. Po jej jednej i drugiej stronie leniwie kołysały żółtawe kłosy zboża. Samochód zostawili w cieniu, obok drzewa. Weszli w głąb lasu i zauważyli tam niewielką małą chatkę. Wyglądała na opuszczoną, jednak nie weszli tam, lecz wrócili z powrotem do samochodu. Zanim zaczęli się obściskiwać i całować, w radiu nadawano właśnie informację o zbiegłym ze szpitala psychiatrycznego mordercy pod pseudonimem "Kapitan Hak", którego schwytano przed laty w zamieszkałej przez niego chatce nieopodal lasu. Spanikowana dziewczyna kazała chłopakowi natychmiast opuścić to miejsce, gdyż stwierdziła, że w lesie widzieli dom, który należał kiedyś do przestępcy. Chłopak ośmiał się, jednak gwałtownie ruszył samochodem wzdłuż ścieżki i w tym samym momencie usłyszeli zgrzyt czegoś ostrego o karoserię. Racjonalizując zaczęli sobie wmawiać, że to tylko gałąź otarła się o pojazd, jednak zdziwili się, kiedy wychodząc z samochodu zobaczyli porysowany z boku samochód i dyndający na klamce tylnych drzwi zakrwawiony hak...

3. "Handlarze narkotykami"

Czy zdawałeś sobie kiedykolwiek sprawę, do czego zdolny jest bezwzględny oprawca, kiedy za wszelką cenę chce przewieść nielegalny towar za granicę? Czy wiesz, gdzie chowają swoją zdobycz najbardziej wyrafinowani handlarze narkotykami? Odpowiedź brzmi...
WSZĘDZIE...
Kiedy skończyła się próba teatralna, umilkły dziecięce śpiewy i salę gimnastyczną ogarnęła cisza. Małe rozbawione klauny i pajace wybiegły zdjąć swoje kostiumy. Przed szkołą czekali już zniecierpliwieni rodzicie, którzy przyjechali po swoje pociechy. Tylko po jednego chłopca nie przyjechał nikt...Po niedługim namyśle postanowił więc sam wrócić do domu. Jak tylko opuścił mury szkoły, przy chodniku zatrzymał się samochód. "Sam wracasz do domu? Wsiadaj, podwieziemy Cię..." Chłopiec na moment zatrzymał się, jednak po chwili znów ruszył przed siebie. "Czekaj, podwieziemy się. Przy okazji wpadniemy do wesołego miasteczka. Chcesz?" Uwielbiał wesołe miasteczko. "Tam czeka na Ciebie Twoja mamusia, kazała nam po Ciebie przyjechać..." Wsiadł.
Kiedy pod szkołę podjechała spóźniona matka, po chłopcu nie było ani śladu. W szkole  też nie było już nikogo. Zdenerwowana wsiadła do samochodu i ruszyła w stronę domu, spoglądając na ulicę w nadziei, że ujrzy swego syna wracającego na piechotę do domu. Wśród tłumu nie ujrzała go. Nie wiedziała jeszcze, że już go nigdy nie zobaczy. Przynajmniej żywego...
Lotnisko. Do samolotu wsiada podejrzana para z małym dzieckiem na rękach. W trakcie podróży roznosząca przekąski hostessa podchodzi do podejrzanych i spostrzega, że pomiędzy nimi leży dziecko, które nie daje znaków życia. Spanikowana woła lekarza pokładowego i policję. Mimo oporów i szamotaniny pomiędzy młodą parą a policją, udaje się zabrać im dziecko, które okazuje się być martwe. Na plecach dziecka dostrzeżono niedbale zszytą ranę. Po rozcięciu szwów okazało się, że z jego ciała wypatroszono organy wewnętrzne i schowano tam narkotyki, które młodzi bandyci chcieli przetransportować...
Identyfikacja zwłok wykazała, że ciało należało do dziecka, które tydzień temu uprowadzono przed szkołą...

4. "A jednak żył!"

Otwierasz oczy i widzisz ciemność. Spanikowany zaczynasz niemrawie kręcić się i rękami badać otoczenie. Nie wiesz, co się dzieje. Nie wiesz gdzie jesteś. Serce zaczyna bić coraz szybciej i powoli robi się coraz bardziej duszno. Brakuje tlenu. Ręce drżą teraz ze strachu. Wołasz o pomoc, ale podświadomość mówi Ci, że i tak nikt Cię nie usłyszy. Powietrza coraz mniej. Słabniesz i  powoli tracisz przytomność. W końcu uświadamiasz sobie, że byłeś w szpitalu po ciężkim wypadku samochodowym. Byłeś...bo teraz jesteś w trumnie...
Kobietę dręczy nietypowy sen. Codziennie, każdego rana budzi się cała odrętwiała. Sen jest zbyt realny i zbyt mało prawdopodobny. Po tragicznej śmierci jej męża i pogrzebie upłynęło niecałe dwa dni i psychiatra uspokaja, że takie sny mogą wynikać z tęsknoty i wiary w to, że ukochana osoba nadal żyje. Nawet kiedy ma się świadomość, że lekarze potwierdzili zgon. Jednak koszmar wciąż się powtarza. Każdej nocy kobieta słyszy uporczywe wołanie o pomoc. Słyszy, jak jej mąż błaga, by uwolnić go ze swojego grobu, gdyż wciąż żyje. Pewnego dnia udała się do miejscowego proboszcza z nietypową prośbą. Opowiedziała mu swój sen oraz chciała, by ksiądz pomógł jej otworzyć grób męża, którego pogrzeb odbył się kilka dni temu. Ale ksiądz odmówił. Nawet wtedy, gdy kobieta próbowała przekupić go sporą sumą pieniędzy. Jej rozmowę z księdzem usłyszał kościelny, który zaproponował później kobiecie współpracę przy profanacji grobu jej męża pod warunkiem, że zrobią to tak, by proboszcz o niczym nie wiedział. Nocą udali się na cmentarz. Z całej siły przesunęli ciężką płytę nagrobną, by za chwilę zobaczyć coś, co miało potwierdzić podejrzenia kobiety. Trumna nie leżała w pozycji prostej, lecz na ukos. Po otwarciu wieka  ujrzeli mężczyznę leżącego bokiem oraz zadrapania na trumnie wynikające z jego nieudanej próby wydostania się na zewnątrz. Niestety było już za późno. Mężczyzna na skutek braku tlenu udusił się...

5. "Złodzieje nerek"

Ciało. Potężna i skomplikowana maszyna wyposażona w narządy odpowiedzialne za nasze życie i prawidłowe funkcjonowanie. To  nasze indywidualne i niepowtarzalne Ja. Dbamy o nie i pielęgnujemy je. Naruszenie ciała bez naszej wiedzy wiąże się z naruszeniem naszego Ja- naszej godności i prywatności. Naszego człowieczeństwa...
Dziewczyna wybiera się na dyskotekę mimo oporu rodziców. Jadąc metrem słyszy komunikat radiowy o grupie przestępców, którzy nielegalnie handlują ludzkimi narządami. Porywają przypadkowych ludzi, pozbawiają ich narządów, po czym pozostawiają wypatroszone ciało w podejrzanych i niebezpiecznych dzielnicach miasta. Jednak dziewczyna nie bierze sobie tego pod uwagę. W dyskotece poznaje chłopaka. Bawią się razem doskonale. Po kilku godzinach wspólnej zabawy mężczyzna zaproponował jej wspólne chodzenie. Zgodziła się. Po kilku kieliszkach alkoholu zrobiło jej się nagle niedobrze i upadła na ziemię. Przejęty chłopak wynosi ją na zewnątrz. I w takich okolicznościach ostatni raz widziano ich razem...
Opuszczona fabryka. Otworzyła oczy i odruchowo rozejrzała się dookoła. Przez jej ciało przeszedł uciążliwy ból. Skrzywiła się. Pomieszczenie było brudne i obrzydłe. Ściany wyłożone białymi płytkami, na których ujrzała kilka świeżych czerwonych plam. Krew. Wystraszyła się i przetarła oczy. Nagle zdała sobie sprawę, że znajduje się w wannie wypełnionej po brzegi zimnymi kostkami lodu. Co jest grane..?! Pomyślała. Teraz dopiero poczuła delikatny uścisk na szyi. To cienka linka i jakaś kartka. Odwróciła ją i drżącym głosem wymamrotała:
"Zostałaś pozbawiona prawej nerki. Nie ruszaj się stąd, pogotowie już po Ciebie jedzie. Przepraszam..."
"Opowiadanie przerwało głośne syczenie kiełbasek z grilla, co oznaczało, że wystarczająco długo się piekły. Przejęci opowiadanymi historyjkami całkowicie o nich zapomnieliśmy. Ognisko przy którym siedzieliśmy również powoli gasło, dlatego też podrzuciliśmy więcej drewna. W międzyczasie zastanawialiśmy się, skąd w ogóle biorą się tego typu opowieści. Czy opowiadane przez nas historie miały kiedyś faktycznie miejsce? A może to tylko plotki? Co zrobilibyśmy, gdyby każdy z nas znalazł się w sytuacji, w której znaleźli się główni bohaterowie naszych opowiastek? Ostatecznie stwierdziliśmy, że miejskie mitologie to pomieszanie prawdziwych wydarzeń z wybujałą wyobraźnią człowieka, który z natury uwielbia historyjki niesamowite. Ciekawi kolejnych wrażeń z niecierpliwością czekaliśmy na następną opowieść..."

                                                                                                                                            c.d.n...

Autor: Konrad

Zaprezentowane wyżej historie zawierają elementy mitologii miejskich, czyli tzw. Urban Legends, dlatego też przedstawione opowieści mają wyłącznie charakter fikcyjny.

2 komentarze:

  1. Świetne! Uwielbiam takie Urban Legends i mimo tego, iż notorycznie się powtarzają (mało kiedy trafia się coś, czego bym już nie znała), to jednak każda historia, opisywana przez wiele innych osób, nabiera zawsze nieco innego wymiaru :)
    Czekam niecierpliwie na dalszy ciąg! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! To jest to, czego mi brakowało w tym momencie :-) Ja też bardzo lubię czytać takie historie - nieważne, ile jest w nich z prawdy i czego dotyczą - wszystkie są bardzo ciekawe, a jeśli się o takich rzeczach w dodatku rozmawia właśnie przy ognisku wieczorem, to dreszczyk gwarantowany. Proszę o więcej :-) i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń