sobota, 21 lipca 2012

Recenzja: Cmętarz Zwieżąt (Stephen King)

Stephen King jest znany i lubiany przez każdego niemal sympatyka literatury grozy. Uraczył świat wieloma niesamowitymi powieściami oraz opowiadaniami spod znaku horroru, a dowodem na ponadprzeciętność jego twórczości niech będzie fakt, że większość tychże została przeniesiona na ekrany kin. Warto tutaj wspomnieć choćby o adaptacji "Carrie" z 1976 r. w reżyserii Briana De Palmy, czy o "Lśnieniu" z 1980 r. Stanleya Kurbicka. Ale zarówno o tych, jak i innych powieściach Kinga oraz ich ekranizacjach dane mi będzie zapewne napisać innym razem, gdyż teraz przyszedł czas na zrecenzowanie jednej z tych książek, której tytuł łaził za mną od jakiegoś czasu jak przysłowiowy wierny pies z kulawą łapą za swoim panem. Wertując więc pewnego razu półki w księgarni w poszukiwaniu jakiejś ciekawej literatury, natknąłem się przez przypadek na książkę, o której słyszałem już dużo wcześniej, ale jakoś nigdy nie miałem okazji nabyć. Ale wreszcie przyszedł moment, kiedy stanąłem oko w oko z okładką, na której widniał dziwny tytuł- "Cmętarz zwieżąt". Kot na okładce swoimi żółtymi ślepiami spoglądał na mnie i aż prosił się, by zabrać go ze sobą. Po chwili namysłu wziąłem książkę pod pachę i powędrowałem w stronę kasy. Zaraz po jej nabyciu zasiadłem wygodnie w fotelu i dałem się wciągnąć w mroczną i wzruszającą opowieść o stracie kogoś bliskiego. Po przeczytaniu zrozumiałem, że "śmierć jest tajemnicą, a pogrzeb- sekretem."

"Na świecie istnieją dobre i złe miejsca. Nowy dom rodziny Creedów w Ludlow był niewątpliwie dobrym miejscem- przytulną, przyjazną wiejską przystanią po zgiełku i chaosie Chicago. Cudowne otoczenie Nowej Anglii, łąki, las; idealna siedziba dla młodego lekarza, jego żony, dwójki dzieci i kota. Wspaniała praca, mili sąsiedzi- i droga, po której nieustannie przetaczają się ciężarówki. Droga i miejsce za domem, w lesie, pełne wzniesionych dziecięcymi rękami nagrobków, z napisem na bramie: CMĘTARZ ZWIEŻĄT (cóż, nie wszystkie dzieci potrafią pisać bez błędów...). Ci, którzy nie znają przeszłości, zwykle są zmuszeni do przeżycia jej powtórnie... i nie chcą słuchać ostrzeżeń." *

Czym jest tak naprawdę śmierć? Czy potrafiłbym wytłumaczyć to sobie, albo co gorsza, małemu dziecku? Jakich użyć słów, by wyrazić kwintesencję i sens ostatniego etapu życia każdego człowieka, jakim jest śmierć. Czy dziecko od najmłodszych lat powinno zostać uświadomione, że istnieje coś takiego, jak śmierć? Czy może zamknąć ten temat i zakopać głęboko pod ziemią? Ocenzurować, podobnie jak odwieczne pytanie ciekawskich dzieciaków odnośnie tego, skąd się właściwie wzięły na tym świecie? Co zrobiłbym, gdyby przyszło mi się zmierzyć ze stratą kogoś bliskiego? Takie właśnie pytania naszły mnie po przeczytaniu tej powieści. Pytania, które zapewne nawiedzą każdego, kto tylko zapozna się z omawianą tutaj książką.

Stephen King w swoim "Cmętarzu Zwieżąt" nieśmiało wprowadza nas w tę mroczną tematykę tabu, przyozdabiając opowiadaną historię w szaty ludzkiej wyobraźni, fantastyki, grozy i horroru jednocześnie. Śledząc sielankowe na początku życie Louisa Creeda i jego rodziny- żony Rachel oraz ich dwójki dzieci: Ellie i Gage'a w nowo zamieszkałym domu, niemal przez cały czas gdzieś pod tym idyllicznym obrazem odczuwamy tematykę umierania i cierpienia. Louis jeszcze jako dziecko stracił ojca, Rachel musiała zmierzyć się z nieuleczalnie chorą i wiecznie marudzącą siostrą Zeldą, która zmarła na jej oczach, czy wreszcie zmagania z chorobą Normy, starszej sąsiadki Creedów i żony Juda. Mimo wszystko główni bohaterowie radzą sobie z problemami dnia codziennego, jednakże wiemy, że prędzej czy później sielska idylla pęknie i zacznie się koszmar. I w zasadzie czekać długo nie będziemy, choć King elementy grozy wprowadza tutaj powoli i z umiarem. Najpierw odbywa się wycieczka Creedów wraz z ich starszym sąsiadem na "Cmętarz Zwieżąt"- miejsce za ich domem, w którym dzieciaki od kilkudziesięciu lat chowają swoich pupilów, później tragiczne wydarzenie w przychodni akademickiej, w której pracuje Louis. I koszmary na jawie, które nękają lekarza, będące zapowiedzią czegoś złego. Czegoś, co ściśle związane jest z "Cmętarzem Zwieżąt", a raczej tym, co kryje się zaraz za nim...

"Oto TRIXIE ZABITA NA DRODZE 15 WRZEŚNIA 1968 (...) PAMIĘCI MARTY, NASZEJ KRULICZKI, ZMARŁEJ 1 MARCA 1965 (...) HANNAH NAJLEPSZY PIES JAKI KIEDYKOLWIEK ŻYŁ 1929-1939" **

Styl książki jest niezwykle prosty i przystępny, dlatego też nie powinien nikomu przeszkadzać lub w jakiś sposób sprawić, że nagle poczujemy się zagubieni w gąszczu różnych wątków pobocznych. Zawarte w powieści dokładne opisy otoczenia, czy opisy zachowań i emocji bohaterów trafnie docierają do naszej wyobraźni. To jest jeden z głównych atutów tej książki. Prosty styl pisarski nie tyle sprawia, że książkę czyta się gładko i bez problemów, ale przede wszystkim- pozostawia trwały ślad w naszym umyśle i angażuje emocjonalnie. Powoduje, że przy zabawnych momentach uśmiechamy się do siebie pod nosem, a w momentach bardziej dramatycznych czujemy, że łezka kręci się w oku. Dodatkowo też Stephen King świetnie potrafi utrzymać elementy grozy, wie kiedy spuścić z tonu, a kiedy z wielkim wystrzałem grozy obezwładnić czytelnika. Trafnym (choć mogącym niektórych wprawić w zakłopotanie) zabiegiem jest umiejętne i celowe wprowadzenie kontrastu wypowiedzi pomiędzy światem dorosłych, a stylem wypowiedzi małych dzieci- pełnym uproszczeń i błędów.

Znakiem rozpoznawczym twórczości Kinga jest dotarcie w głąb psychiki głównych bohaterów. "Cmętarz Zwieżąt" nie jest tutaj wyjątkiem. Autor pozwala nam zapoznać się z bohaterami, zaprzyjaźnić się z nimi, co znacznie angażuje czytelnika w losy głównych bohaterów. Louis Creed jawi nam się jako zapracowany i zatroskany lekarz i ojciec, jednakże jego patologiczne popędy do odkrywania tajemnicy, jaka wiąże się z cmentarzem zwierząt oraz tym, co kryje się dalej każą nam wątpić w jego zdrowo-rozsądkowe postępowanie. Rachel z kolei to kobieta zalana wyrzutami sumienia dotyczącymi śmierci jej siostry Zeldy. Nabawia się przez to lęków przed tematyką śmierci. Momentami wydaje się być oschła, ale i stanowczo opiekuńcza, stara się uchronić swoje dzieci przed tą okrutną tematyką tabu. Jud i Norma Crandall- sąsiedzi i zarazem najlepsi przyjaciele rodziny także borykają się ze swoimi problemami- chora na artretyzm staruszka stara się z dnia na dzień przezwyciężać chorobę a pomaga jej w tym jej mąż Jud, który mimo późnego wieku trzyma się nawet dobrze. To właśnie on wprowadza Louisa w mroczną tajemnicę miejsca, które znajduje się zaraz za ich domem, za cmentarzem zwierząt. Ciekawą postacią jest również mała Ellien, córka Louisa i Rachel, która stanowi wymowny przykład stosunku małego dziecka wobec tematyki umierania. Przekonania małych dzieci są w tym względzie niezwykle uproszczone- w obliczu śmierci pojawia się pretensjonalność do sił wyższych oraz przekonanie, że można w jakiś sposób zatrzymać proces umierania, cofnąć czas. Stephen King w swojej powieści porusza więc sporną kwestię odnośnie tego, czy dziecko powinno mieć świadomość nieuchronności śmierci, by w przypadku ewentualnego nieszczęścia w rodzinie mogło być przygotowane na najgorsze i nie czuło się zagubione w obliczu straty kogoś bliskiego. Każde małe dziecko martwi się zwykle o swoje zwierzątko- kota, psa, chomika, ale czy jest przygotowane psychicznie na odejście kogoś ważniejszego w jego życiu? Często myślenie dzieci wydaje się nam- dorosłym nieco zabawne, ale King w "Cmętarzu Zwieżąt" uświadamia nam, że nawet dojrzały psychiczne człowiek w obliczu śmierci kogoś znaczącego, traci zdrowe zmysły i posługuje się uproszczonym, dziecinnym tokiem myślenia.

"- No wiesz- dodał- Chuch ma dopiero trzy lata, a ty pięć. Może wciąż żyć, gdy skończysz piętnaście lat. Będziesz już wtedy w liceum. To bardzo dużo czasu.
- Mnie wcale nie wydaje się dużo.- Głos Ellie wyraźnie drżał.- Wcale nie tak dużo.
(...)
- Kochanie- rzekł- gdyby to zależało ode mnie, pozwoliłbym Churchowi dożyć setki, ale nie ja ustalam zasady.
- A kto?- spytała, po czym z nieskończoną wzgardą dodała- Pewnie Bóg...
(...)
- Nie chcę, żeby Church był taki, jak tamte martwe zwierzęta!- wybuchnęła, wściekła i zapłakana- Nie chcę, by Church kiedykolwiek umarł! To mój kot! Nie jest Kotem Pana Boga! Niech Bóg sprawi sobie własnego kota! Niech weźmie sobie wszystkie koty, które zachce, i je pozabija, ale Church jest mój!"***

Powieść porusza jeszcze jedno bardzo ważne i niezwykle dotkliwe zagadnienie- problematykę pogodzenia się z utratą bliskiej, ukochanej osoby. Bardzo często jest tak, że po śmierci kogoś ważnego w naszym życiu nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że tej osoby już nigdy nie będzie przy nas. Odczuwamy wówczas pustkę, a rozpacz miesza się na przemian z pretensjami i wściekłością skierowaną do nas samych, jak również do zmarłej bliskiej nam osoby. Pojawiają się wówczas rozpaczliwe pytania odnośnie powodu, dla jakiego zmarły zostawił nas samych z bólem i cierpieniem. Stephen King bezpośrednio udowadnia nam, że taka destrukcyjna, niezdrowa rozpacz nie ma sensu i może doprowadzić do poważnych skutków. Trzeba pogodzić się z tym, że zmarłego nie da się na nowo powrócić do życia, należy zdać sobie również sprawę, że nie mamy wpływu na nieuchronność śmierci. Prędzej czy później dopadnie ona każdego, bez względu na to, czy jest się zdrowym, czy chorym, młodym czy starym. Nie znamy tak naprawdę ani dnia ani godziny i zawsze musimy być przygotowani na najgorsze. Trzeba się z tym pogodzić i... żyć dalej, doceniając ulotność każdej chwili.

Reasumując, książka stanowi bogate spektrum wątków dramatycznych, przeplatanych sporą ilością grozy. Toteż z czystym sumieniem można ją polecić każdemu, kto oczekuje od książki stopniowanego napięcia, możliwości wgłębienia się w sprawy dnia codziennego, czasem zrzucane na bok i okraszane tabu, czy bliższego, dokładniejszego zagłębienia się w psychikę głównych bohaterów. Sama fabuła książki także jest niezwykle interesująca, a co najważniejsze- wciągająca i angażująca emocjonalnie. Z całą pewnością nie da o sobie długo zapomnieć i zmusza do myślenia. Polecam!

Autor: Stephen King
Oryginalny tytuł:  Pet Sematary
Polski tytuł: Cmętarz Zwieżąt
Gatunek: powieść grozy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 423
* opis z okładki
** s. 40
*** s. 47

Autor: Konrad

5 komentarzy:

  1. No i tak ma być:) Pozytywna recka, jak dla mnie najlepszego literackiego horroru, jaki napisano. Dotąd nie dane mi było przeczytać książki, która przebiłaby "Cmętarz zwieżąt", tyle emocji, ile wzbudzała we mnie lektura tej powieści nie wzbudziła żadna inna historia, czy to filmowa czy literacka. Co tu dużo gadać - King jest Mistrzem i tyle:) Dziękuję za tę jakże trafną recenzję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książka, co prawda nie moja ulubiona Kinga, ale czyta się po prostu wspaniale - szybko wciąga, nie nudzi i momentami wywołuje gęsią skórkę :-) Naprawdę dobry horror, który tylko potwierdza talent Króla. Świetna recenzja jak zawsze! Pozdrawiam i miłego weekendu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam to w domu, ale jeszcze nie czytałam, a zabieram się jak pies do jeża, ale skoro się tak wszystkim podoba, to wierzę że dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sądzę, że King to zużyty kondom, więc czytam P. Strauba...

    A ja sądzę, że komentarze tego typu należy traktować jak zużyte kondomy. Jeśli powieści Kinga nie podobają Ci się- wyraź to w sposób kulturalny. Komentarza nie usuwam, ani nie zmieniam, ale ostrzegam- następne potraktuję jak wspomniany wcześniej zużyty kondom. Admin.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten cały Peter pisał również u mnie, wygląda na to, że prowadzi jakąś osobistą vendettę przeciwko Kingowi. Peter, może napiszesz do Kinga zamiast zaśmiecać wszystkie blogi swoim brakiem kultury, co?

    OdpowiedzUsuń