niedziela, 4 sierpnia 2013

"Nawiedzona szosa" - poznaj tajemnicę drogi nr 875

Istnieją takie miejsca w Polsce, które  osnute są niesamowitymi i mrożącymi krew w żyłach opowieściami. Do takich właśnie z pewnością należą znane każdemu historie o autostopowiczach widmo. Niezależny film Dario Davisa - który pokrótce zostanie tutaj przedstawiony - opowiada o  drodze krajowej nr 875, która od pewnego czasu budzi niepokój wśród kierowców.  O czym będzie "Nawiedzona szosa"?
Polskie kino grozy kuleje i tego nie trzeba nikomu udowadniać - wystarczy prześledzić polski dorobek filmowego horroru, by stwierdzić, że faktycznie dobrze nie jest. Jednakże powinien cieszyć fakt, że znajdują się osoby, które nie spoczywają na laurach i próbują własnych sił w kinie niezależnym. Tak było w przypadku Dario Davisa - scenarzysty, reżysera oraz autora zdjęć do "Nawiedzonej szosy". Pomysł na film pojawił się w głowie Dario na początku 2012 roku. Wcześniej autor i pomysłodawca projektu imał się różnych rzeczy: pisał teksty piosenek, wiersze, zajmował się także tańcem. Po pewnym czasie przyszedł pomysł na napisanie scenariusza, natomiast odkrycie strony internetowej z niezależnymi filmami było tylko motywacją do wzięcia sprawy we własne ręce. W chwili obecnej prace nad projektem powoli dobiegają końca, jednakże dokładna data premiery nie jest jeszcze znana. Tymczasem chcąc zdradzić pokrótce zarys fabuły "Nawiedzonej Szosy" można powołać się na takie oto słowa reżysera:

" Od pewnego czasu droga krajowa 875 stała się zagadką dla kierowców. Kierowcy widują zjawę małej zakrwawionej dziewczynki, która stoi na poboczu tuż przy drodze. Inni widują dziewczynkę z różańcem na tylnym siedzeniu swojego samochodu. Te dziwne rzeczy dzieją się na pewnym odcinku drogi. Sprawą interesują się lokalne media, policja, oraz instytucje badające zjawiska paranormalne. Bohaterowie filmu: Ola, Maja, Rafał, Daniel wraz z Leną, którą poznali poprzez portal internetowy - mimowolnie wplatani są w zjawiska, które ukazuje im nawiedzona szosa. Chcą poznać tajemnicę małej dziewczynki z lasu. Zbierają informacje o tym zjawisku. Pełni świadomi co ich czeka wybierają się w miejsce, w którym widywana jest zjawa…"

Droga wojewódzka nr 875 to trasa o długości ok. 76 km, łącząca cztery miasta: Mielec, Kolbuszowa, Sokołów Małopolski i Leżajsk. Na drodze dojazdowej Mielec-Rzeszów biegnącej przez las dochodzi rzekomo do manifestacji niewyjaśnionego zjawiska, które wielu kierowcom jeży włos na głowie. Miejsce to było badane przez tarnowski oddział PROJEKTU NPN w czerwcu 2011 roku. Jak twierdzi reżyser, "d oryginalnej historii odcinka drogi Mielec - Kolbuszowa została dodana fabuła, która miała na celu uatrakcyjnić film i rozwinąć jego wątek o historie osób, które widziały niewyjaśnione zjawisko". W filmie zagrali m.in. Monika Mieszkowska, Edyta Babula, Diana Dudlińska, Ewelina Niedźwiedź, Michał Kurek, Dawid Ryba, Tomasz Drewniak, Izabela Ejnik, Ireneusz Monticolo oraz Klaudia Pogoda. "Nawiedzoną Szosę" promuje singiel Zagubieni w duecie Monti Barbarossa feat. Magdalena Dubiel. Za słowa utworu odpowiedzialny jest Dario Davis. Poniżej znajduje się oficjalny teaser filmu.

Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej filmu: http://www.nawiedzonaszosa.pl/ oraz na https://www.facebook.com/ddmgnawiedzonaszosa .
Źródło: Oficjalna strona internetowa projektu.

1 komentarz:

  1. Znam odcinek tej drogi, a dokładniej od Sokołowa do Leżajska, ma ona swój mikroklimat, moim zdanim pochodzący od lasów i ukształtowania terenu oraz charakterystycznego powietrza, ale kojarzy sie mi on bardzo pozytywnie, z czystością i słowiańskoscią.
    Może trochę inaczej to odbieram, ponieważ przemierzam go na rowerze, więc dla osób zamkniętych w puszce będzie on odwrotny w odbiorze, czyli lekko ich przerażający.
    W kilku miejscach mikroklimat zmienia się radykalnie, tak jak np. tuż za Sokołowem, gdzie w lecie, np. wieczorem po ciepłym, goracym dniu, jadąć tam, mając nieco z górki wjeżdzamy w małą nieckę w której uderzamy w lodowate i mniej wilgotne powietrze, a jeszcze 15 sekund wczesniej było ono tak gorące i wilgotne, że nie było czym oddychać. Dalej wjedziemy w las i bedzie on inny, bardziej stabilny, ale w pewnych miejscach natrafimy na taką jego zmianę.
    Najczęściej płyną w takich miejscach małe strumyki, które sa naprawdę niewielkie, które poza jednym mozna je przeskoczyć, więc nie mogą miec akumulacji cieplnej, raczej odwrotnie, płynąc tamtędy, są schładzane spływającym zimniejszym powietrzem, które tak jak woda szuka najniżej położonych miejsc.

    Nie znam statystyk wypadków, ale na tym krótkim odcinku z Sokołowa do Leżajska znane są mi wyłącznie bardzo tragiczne zdarzenia, tak z glowy bez usystematyzowania ich, najpewniej jest ich więcej, w tym roku pięć osób na wiosnę, na jesieni dwie osoby, w roku wcześniejszym cztery albo pięć osób, zgnięła tam też policjantka jadąca samochodem, kilka lat wcześniej w lesie wykonano egzekucję, wywieziono do lasu i strzelono komuś w głowę w jakiś porachunkach miedzy bandytami.
    Jeśli coś się wydarzy, to nie ma takich zwykłych wypadków, zdarzeń drogowych, ale od razu tragiczne i przerażające.
    A przecież jest tego odcinka zaledwie 18 km, ma świetną nawierzchnię i jest szeroka oraz bardzo wygodna.
    W oklicznych miejscowościach mieszkają też przecudowne dziewczyny, trochę pikantne (pominę to zagadnienie, ale notorycznie zyczą sobie mieć wylizane kakao-szokujące, ale prawdziwe), troche diaboliczne, ale na pewno bardzo słodkie i co najwazniejsze, bardzo wierne.

    Reasumując.
    Jeśli ktoś jest wrażliwy niech lepiej omija przynajmniej ten odcinek, na pewno jadąc tamtędy ma się ciarki na plecach i tzw. gęsią skórkę, a w takim stanie emocjonalnym o zjawy niełatwo. Jest też taka natrętna myśl o rozglądaniu sie na boki i do tyłu, to prawda, ale nie ma co się tym przejmować i nie dać przekonać do takiego zachowania, bo inaczej naprawdę można w pewnym momencie zobaczyć to czego nie chciałoby się zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń