poniedziałek, 4 listopada 2013

Recenzja: Przegląd Końca Świata: Feed (Mira Grant)

Czy kiedykolwiek wyobrażaliście sobie apokalipsę zombie w realnym świecie? Czy zadawaliście sobie kiedykolwiek pytanie o to, co by się stało, gdyby nagle w piękny, słoneczny dzień spod ziemi wyszły żywe trupy, a tajemniczy wirus atakował pozostałych przy życiu i przemieniałby ich w spragnione mięsa zombie, które niczym zaprogramowane maszyny dążą do wykonania jednego polecenia: jedz i zarażaj innych? Z pewnością tak, pod warunkiem, że nie obce są Wam popularne seriale dotyczące żywych trupów oraz z wypiekami na twarzy oglądacie po raz setny takie kultowe horrory, jak choćby Noc żywych trupów Romero. Słowem - kręci was tematyka zombie i uwielbiacie oglądać, czytać kolejne smaczki o zabarwieniu post-apokaliptycznym z nieumarłymi w roli głównej. Takim oto krwistym smaczkiem jest Przegląd Końca Świata: Feed młodej amerykańskiej pisarki Miry Grant, który miałem uprzejmość przeczytać dzięki recenzji Buffy, a ta z kolei - nie ukrywajmy tego - zachęciła mnie do zakupu tejże pozycji. Po przeczytaniu powieści mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że było warto i że fajnie czasem zapoznać się z trafnymi recenzjami blogerów po fachu, którzy znają się na rzeczy :-).
Rok 2014. Wynaleźliśmy lek na raka. Pokonaliśmy grypę i przeziębienie. Niestety stworzyliśmy też coś nowego, strasznego, coś, czego nikt nie mógł zatrzymać. Infekcja rozprzestrzenia się szybko, wirus przejmował kontrolę nad ciałami i umysłami, wydając jedno tylko polecenie: jedz!
Upłynęło ponad 20 lat. Georgia i Shaun Masonowie stają przed życiową szansą - są na tropie mrocznej konspiracji stojącej za wybuchem infekcji. Prawda musi wyjść na jaw, nawet jeśli jest śmiertelna.*
Moda na zombie na stałe wpisała się w popkulturę i święci triumfy niemalże na całym świecie. Można rzec, że nieumarli są wszędzie. Dowodem na to mogłaby być długaśna, niekończąca się lista tytułów powieści grozy oraz filmowych horrorów, których głównymi bohaterami są właśnie zombie. Z resztą sam gatunek horroru kojarzy nam się przede wszystkim z żywymi trupami, które obok pozostałych kultowych postaci tego gatunku, spokojnie mogą służyć za godło filmowej czy literackiej grozy. Do tej listy śmiało można wpisać omawianą tutaj powieść. I choć żywe trupy będą tu istotną częścią historii, to jednak Feed na nam do opowiedzenia coś więcej, aniżeli kolejną historyjkę o ludziach uciekających przed bandą wygłodniałych zombie.
Fabularnie Przegląd Końca Świata skupia się na dwójce rodzeństwa - Georgii i Shaunowi, nastolatkom, dla których głównym priorytetem jako czynnych i oddanych blogerów, jest przekazywanie prawdy. W epoce - przez samych bohaterów nazywanej Powstaniem - w której zmarli powstali z grobów za pomocą tajemniczego wirusa, liczy się przede wszystkim głoszenie prawdy o tym, co dzieje się na świecie oblężonym przez nieumarłych. A jedyną wydawałoby się prawdę, nieskażoną wpływami wysoko postawionych polityków, czy dążeniem tylko i wyłącznie do kariery kosztem oszustw, mogą przekazywać wolne media, do których z pewnością należy blogosfera. Razem ze swoją koleżanką Buffy, udaje im się wziąć udział w kampanii prezydenckiej, reklamującej poglądy i plany na przyszłość młodego kandydata na prezydenta USA, senatora Ryman'a. W pierwszych rozdziałach powieści będziemy mieli okazję poznać bliżej naszych głównych bohaterów, ich poglądy na pewne sprawy, nawyki, upodobania itd. Będziemy również śledzić postępy w kampanii prezydenckiej i powoli, z każdą kolejną stroną, z każdym nadchodzącym rozdziałem, historia będzie się powoli gmatwać, ujawniając nam pewną zatrważającą konspirację. Pojawia się coraz więcej ofiar zarażenia wirusem Kellis-Amberlee, odpowiadającym za przemianę zmarłych w żywe trupy, które w każdej chwili mogą ugryźć i przekazać wirusa żywym. Nastolatkowie - bojowo nastawieni na głoszenie jedynej prawdy o wirusie i jego efektach - będą próbowali wydobyć jak najwięcej informacji i ujawnić prawdę całemu światu.
"Prawdy nie da się zabić.
Georgia Mason."**
Zwykle, jak dowiaduję się o kolejnej wydanej powieści o zombie, czy wejściu do kin kolejnego zombie movie, mam pewne obawy. Wiele już z tego motywu wyciśnięto, więc wydawałoby się, że jedyne, co możemy dostać, to kolejny (bardziej lub mniej udany) horror o zombie i nic więcej. W obliczu tylu powieści i filmów o żywych trupach, z jakimi mieliśmy okazję się zetknąć, nie można jednak Przeglądu Końca Świata: Feed  tak zwyczajnie skwitować stwierdzeniem: ale to już było. Powieść - pomimo wątku mielonego wielokrotnie w filmach i literaturze - jest w stanie wybronić się nietypową fabułą, która - jak wspomniałem - nie opowiada tylko i wyłącznie o próbie uratowania własnych zadków przed ukąszeniem przez wygłodniałych zombie. Tutaj zombie stanowią jakby dodatek do głównej osi fabularnej, który choć istotny, to jednak nie pozostaje najważniejszy. Czas akcji osadzony jest w latach 2039-2040, czyli ponad 20 lat po rozprzestrzenieniu się wirusa. Od tego czasu wiele się zmieniło: przyzwyczajenia i tryb życia ludzi, prawo, a przede wszystkim - technika i nowoczesne innowacje w zakresie bezpieczeństwa niezarażonych przed wirusem i zombie naszprycowanymi ogromną ilością aktywnego wirusa, chętnymi do dzielenia się nim z każdym, kto tylko stanie im na drodze. Mira Grant perfekcyjnie kreuje świat oblężony zewsząd nieumarłymi, udowadniając, że życie w ciągłym zagrożeniu wcale nie jest proste, łatwe i przyjemne. Wizja badania krwi na każdym kroku poprzez ukłucie igiełką palca, przejście przez masę wyspecjalizowanych zabezpieczeń, ciągłe kontrole i sprawdzenie stanu zdrowia to w świecie Feed przykry obowiązek, bez którego po prostu nie można się obejść. Grant z imponującą dokładnością - niczym wyspecjalizowany medyk - opisuje również sposób, w jaki dochodzi do infekcji oraz zapoznaje nas ze specyfiką funkcjonowania wirusa, który odpowiada za ten cały armagedon. Wszystkie te opisy - bardzo precyzyjne z resztą - były w stanie wzbudzić we mnie nieuzasadnione napięcie oraz strach o dalsze losy bohaterów powieści. I choć czasami zbyt obszerne pozwalają na kilkukrotne ziewnięcie podczas czytania, to jednak sądzę, że ich główny cel został zrealizowany - dzięki temu autorka wykreowała świat zarażony śmiertelnym wirusem na tyle realistycznie, by potencjalny czytelnik faktycznie mógł w to wszystko uwierzyć.
"Wirus Kellis-Amberlee może trwać bez końca w ciele odpowiedniego nosiciela, czyli w <organizmie stałocieplnego ssaka>. Nie znaleziono żadnego lekarstwa i chociaż można pozbyć się wirusa z małych próbek krwi, nie można z niego oczyścić miękkich tkanek ciała, szpiku kostnego, płynu rdzeniowego czy mózgu. Dzięki ludzkiemu geniuszowi, który go stworzył, wirus towarzyszy nam dzień w dzień, od chwili poczęcia aż do śmierci".*** 
Może się wydawać, że to mimo wszystko nie odróżnia tej powieści w zasadzie niczym innowacyjnym od pozostałych. A jednak odróżnia. Feed oprócz tego, że jest wzbogacony o wyspecjalizowane pojęcia naukowe i nowinki techniczne umiejętnie kreujące zarażony wirusem świat, proponuje czytelnikowi przede wszystkim przednią rozrywkę. Autorka świetnie dawkuje emocje, jakie towarzyszą nam podczas przygody z załogą Przeglądu Końca Świata, przyodziewając to wszystko w intrygujący wątek kryminalny osadzony na knawie thrillera politycznego z elementami horroru i szczyptą smakowitego czarnego humoru. Warto tu wspomnieć m.in. o charakterystycznym języku, jakim posługuje się narrator powieści, czyli Georgia, który nieraz wywoła u czytelnika uśmiech na twarzy, rozluźniając nieco napiętą atmosferę. Postacie w powieści dadzą się lubić, głównie ze względu na wyraziste cechy charakteru i różnorodne temperamenty, jakimi obdarzyła ich Mira Grant. Georgia, przynależąca do grupy blogerów Newsie, za wszelką cenę będzie walczyła o każdą wiarygodną informację. I trzeba przyznać, że jest w tym naprawdę konsekwentna. Jako szefowa strony Przegląd Końca Świata nie da sobą manipulować i jest w stanie wszystkim zarządzić tak, jak należy. Jej brat Shaun - przynależący do grupy Irwinów, będzie szalał za zombiakami i "tykał je patykiem". Dla niego, jak dla każdego z resztą Irwina, liczy się przede wszystkim dobra zabawa i adrenalina, której dostarcza relacjonowanie wypadów z najbardziej niebezpiecznych miejsc, w których stopień zagrożenia wirusem jest największy. Buffy z kolei posiada stanowisko Fikcyjnego. Zadaniem każdego z nich jest tworzenie poezji, w której każdy sfrustrowany obywatel świata oblężonego przez nieumarłych znajdzie ujście od stresującej rzeczywistości. Dziewczyna jest również mistrzynią w opanowywaniu wszelkich nowinek technicznych, dlatego też w załodze Przeglądu Końca Świata sprawuje dodatkowo funkcję technika naprawiającego zepsuty sprzęt. Jak widać,  bohaterowie powieści są zróżnicowani, tak jak zróżnicowana jest sfera blogerów, których Mira Grant podzieliła na trzy grupy. Każdy ich punkt zainteresowań skupia się na różnych kwestiach blogowania: publikacji newsów, rozrywki w formie relacjonowania niebezpiecznych akcji oraz publikacji poezji, która w świecie ogarniętym strachem i paniką, stanowi swego rodzaju odskocznię od przykrej codzienności.
W powieści uwagę przykuwa również jeszcze jedna ważna kwestia - zakończenie. Wiele powieści traci właśnie na źle rozegranemu zakończeniu, które dla sporej rzeszy czytelników może okazać się rozczarowujące. I tak zapewne stanie się w przypadku czytelników, którzy uwielbiają happy endy, a sięgną po Feed. Przygnębiający finał tej wspaniałej powieści zapewne nie spodoba się wielbicielom tychże, mnie natomiast dostarczył ogromnej dawki emocji i tym samym jak najbardziej przypadł mi do gustu. Powieść dobra to dla mnie taka, która m.in. posiada zaskakujące zakończenie, które zmusza do myślenia, pozostawia czytelnika sam na sam z masą pytań, wśród których zapewne znajdzie się pytanie o to, dlaczego właśnie tak się to wszystko skończyło, a nie inaczej. I tak było w przypadku Feed. Autorka pod warstwą wątku politycznego, tajemniczego wirusa zmieniającego ludzi w zombie przemyciła humor, który towarzyszył nam niemalże od początku, by na koniec wymierzyć czytelnikowi mocnego kuksańca w brzuch.
Feed to zatem nie tylko wspaniała podróż do świata, w którym rządzi strach przed infekcją. To przede wszystkim znakomita powieść o tym, jak ważna jest miłość, przyjaźń i zaufanie w obliczu zagrożenia, oraz o tym, jak istotny dla mediów jest rozbudowany i równie profesjonalny świat blogerów, którzy nawet ryzykując własne życie,  za wszelką cenę chcą poznać prawdę i wyjawić ją światu. To również znakomita powieść o zakłamanym świecie polityki i wielkim wpływie mediów na kreowanie prawdy i opinii publicznej. Jeżeli więc chcecie poznać przerażającą - i co najgorsze - niebywale realistyczną wizję apokalipsy zombie, sięgnijcie koniecznie po Feed. Mira Grant przygotowała dla Was odpowiedź na nurtujące Was pytanie o losy świata w obliczu zagrożenia zombie. Od pierwszej do ostatniej strony zaprowadzi Was na wycieczkę po świecie, w którym chodzące po ulicy żywe trupy to proza normalnego życia, z którym trzeba się pogodzić i... żyć dalej.
Autor: Mira Grant
Oryginalny tytuł: Feed
Polski tytuł: Przegląd Końca Świata: Feed
Gatunek: thriller polityczny/kryminał/horror
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 492
rok wydania (w Polsce): 2012
* opis wydawcy
** s. 4
*** s. 252
Autor: Konrad

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz