niedziela, 22 grudnia 2013

Recenzja: Przegląd Końca Świata: Deadline (Mira Grant)

Zombie infekują w ostatnim czasie branżę filmową i literacką ze zdwojoną mocą. Od wielu lat powstają coraz to nowsze produkcje i książki o tej właśnie tematyce. I nic w tym dziwnego - żywe trupy to ikony horroru, które nadal pozostają jednym z najbardziej rozpoznawalnych wyznaczników gatunku. Niegasnąca popularność klasyków z nieumarłymi w roli głównej stanowi dowód na to, że żywe trupy wciąż mają branie wśród zagorzałych fanów postapokaliptycznych horrorów, mimo, że niektórzy uważają motyw zombie w filmie czy literaturze za zamknięty, bo powiela schematy i niczego nowego nie ma do zaoferowania. Okazuje się, że jednak ma. Mira Grant to objawienie literackie, które łamie stereotypy i udowadnia, że powieść o zombie wciąż może pozostać atrakcyjna. Wystarczy pomysł, odpowiednia wizja postapokalipsy i wciągająca historia, trzymająca czytelnika w napięciu od początku do końca. Najpierw był FEED, powieść, która zainfekowała wielu czytelników. Przed wami DEADLINE - powieść, która sprawi, że w trakcie czytania zaczniecie przechodzić zaawansowaną amplifikację.


Po dramatycznych wydarzeniach ostatnich miesięcy Shaun Mason stał się wrakiem. Zaledwie cieniem człowieka, jakim był kiedyś. Igranie ze śmiercią przestało być już tak zabawne, a życie straciło swój słodki, lekko zgniły smak.
Kiedy w drzwiach mieszkania Shauna pojawia się pewien naukowiec, który według ostatnich doniesień powinien być martwy, wszystko staje na głowie. Zwłaszcza, że chwilę później wybucha kolejna epidemia. Przypadek?
Wiedza nieoczekiwanego gościa jest ekstremalnie niebezpieczna, co więcej, to jedyna nadzieja na pokonanie potworności, która zagraża całemu życiu na ziemi. Tym razem nie będzie to jednak powłóczący nogami umarlak, ale wciąż żywy spisek.
Shaun musi wyruszyć w drogę, by sprawdzić, jaka prawda objawi się na końcu jego shotguna. *


Po emocjonującym FEED, bogatym w przeróżne opisy nowinek technicznych, oferującym czytelnikowi przerażającą wizję postapokalipsy zombie i nieprzewidywalne zwroty akcji, nie spodziewałem się, że drugi tom powieści - DEADLINE  - powtórzy sukces pierwszej części. Mira Grant po raz kolejny wciągnęła mnie w niebezpieczny świat, w którym żądzą żywe trupy i pozwoliła stać się uczestnikiem kolejnej kontrowersyjnej zagadki, jaka czekała na głównych bohaterów w powieści. Ale żeby ją poznać, koniecznie trzeba nadrobić straty i najpierw sięgnąć po FEED. Nie na odwrót. DEADLINE to powieść zawierająca wątki z pierwszej części i żeby ją zrozumieć, należy koniecznie nadrobić zaległości, by zostać wprowadzonym w to, co przygotowała dla nas Mira w drugim tomie. A sporną kwestią poruszaną w drugiej części Przeglądu Końca Świata są nie tylko polityczne machlojki (stanowiące główne tło FEED), w grę wchodzi dodatkowo tajemnica, jaką skrywają naukowcy z dziedziny medycyny, którzy o wirusie Kellis-Amberlee wiedzą o wiele więcej, niż przeciętny mieszkaniec Ziemi, na co dzień zmagający się ze strachem przed żywymi umarlakami, powinien wiedzieć. Wiedza na temat tajnych badań nad wirusem Kellis-Amberlee jest niebezpieczna i kiedy jeden z naukowców Centrum do Zwalczania i Kontroli Chorób postanawia w końcu podzielić się tajemnicą z brygadą Przeglądu Końca Świata, rozpoczyna się pościg w poszukiwaniu skrywanej od lat prawdy. Shaun może oczywiście liczyć na swoją oddaną załogę przyjaciół i wspólnie przyjdzie im zmierzyć się z masą nieprzewidywalnych wydarzeń, które sprawią, że czytelnik z żywym zainteresowaniem będzie chciał rozwikłać spiskową tajemnicę razem z nimi. Tym bardziej, że tajne badania nad wirusem są ściśle powiązane z przypadłością siostry Shauna - Georgii.

"Przed Powstaniem zombie należeli do świata fikcji i gównianych horrorów. Po Powstaniu można ich było spotkać na ulicy. Powstanie na zawsze zmieniło naszą rzeczywistość." **

Przegląd Końca Świata: DEADLINE to nadal powieść osadzona w realiach nieskazitelnie wykreowanego świata postapokaliptycznego, w którym rządzi kultura strachu, na stałe wpisana w tryb życia ludzi. Mira Grant po raz kolejny stawia na drobiazgowość i sięga po najdogłębniejsze opisy przystosowania się ludzi do życia w świecie zainfekowanym przez wirusa, choć tym razem uszczupliła nieco wątki nawiązujące do wykorzystywania nowoczesnych rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa, na rzecz zapoznania czytelnika z emocjami, jakie towarzyszyły głównemu bohaterowi - Shaun'owi. Dużym walorem powieści jest to, że Grant umożliwia czytelnikowi wejście w głąb psychiki głównego bohatera, ujawniając nawiedzające go halucynacje i omamy (przez cały czas Shaunowi towarzyszy najbliższa mu osoba, będąca opiekuńczym medium tworzącym swego rodzaju pomost między światem żywych i umarłych - kto czytał pierwszą część, zapewne domyśli się, kim jest ta osoba). Ponadto, w DEADLINE autorka przygotowała dla czytelnika przerażająco dokładny wykład na temat struktury, funkcjonowania i oddziaływania głównego sprawcy apokalipsy - wirusa Kellis-Amberlee na życie ludzi. Ale bez obaw, wszystko to zostało przekazane na tyle prostym językiem, by laik nie mający nic wspólnego z wiedzą medyczną, mógł to sobie wszystko w głowie ładnie poukładać i przyswoić. Z pewnością nie będą to opisy nudne, bowiem - podobnie jak w pierwszej części - tu autorka również posługuje się nieco humorystycznym stylem.

"- Ludzie śmieją się ze mnie, bo oglądam dużo horrorów, ale horrory są źródłem wiedzy, o ile się wie, czego w nich szukać. Dzięki nim można poznać największe lęki człowieka. W horrorach sprzed Powstania ludzie bali się prawdziwych rzeczy. W nowych... boją się samego strachu." ***

Bohaterowie DEADLINE to postacie skupiające na sobie uwagę czytelnika. Nie są przerysowani, nie są też bezpłciowi. Wszystkie stworzone przez Grant postacie reprezentują różne, wyraziste charaktery, dzięki czemu wydają się prawdziwi w tym, co robią, jak się zachowują. Znakomite kreacje bohaterów sprawiają, że czytelnik mocno trzyma kciuki, by w końcu zdemaskowali spisek. Shaun swoim zachowaniem i nieco ciętym językiem może wzbudzić mieszane uczucia, jednak na swój sposób można zaakceptować jego nieco arogancki styl. To, co mnie totalnie zaskoczyło w tej powieści, to pojawienie się wątku miłosnego, który w pewnym momencie doda nutki pikanterii. Na szczęście to tylko szczypta, więc nie będzie aż tak różowo i czytelnicy stroniący od romansów w horrorach/thrillerach mogą spokojnie odetchnąć. Zakończenie powieści jest najbardziej chyba kontrowersyjne. Do samego końca pozostawia czytelnika w niepewności i ze stertą pytań, których odpowiedzi ma nadzieję uzyskać w trzeciej, ostatniej części: BLACKOUT. Nieco drażniące rozwiązanie, ale pobudzające apetyt na kolejną część. 

Komu wydaje się, że w DEADLINE będzie więcej krwawych zwrotów akcji, ten zapewne się zawiedzie, bo żywe trupy nadal będą tu ważną częścią powieści, ale nie najistotniejszą. Oczywiście znajdzie się miejsce na chwile grozy, ale pamiętajmy: to nie horror w czystej postaci. To przede wszystkim świetny thriller polityczny z horrorem w tle, z kontrowersyjną zagadką, opowiadający o tym, że w chwilach załamania po stracie najbliższej osoby, trzeba podnieść się z upadku i walczyć o prawdę. Nawet jeśli jest ona śmiertelnie niebezpieczna.

Podsumowując: Przegląd Końca Świata. DEADLINE to znakomita kontynuacja FEED, balansująca pomiędzy zgrabnie wykreowanym thrillerem politycznym i kryminałem, gdzie tło stanowi postapokalipsa żywych trupów w najlepszym wydaniu, a jedynym cennym źródłem informacji nadal pozostaje blogosfera. Mira Grant wstrzyknęła mi ogromną dawkę wirusa KA w FEED, który na dobre amplifikował w DEADLINE. Aż strach pomyśleć, co przygotowała dla nas w trzeciej części, BLACKOUT...

Autor: Mira Grant
Oryginalny tytuł: Deadline. Book 2 of The Newslesh Trilogy
Polski tytuł: Przegląd Końca Świata: Deadline
Gatunek: thriller polityczny/kryminał/horror
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 495
rok wydania (w Polsce): 2013

* opis wydawcy
** s. 34
*** s. 205
Autor: Konrad


Dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non za przesłanie egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz