Trzeba przyznać, że Stephen King ma wyjątkowego farta do przenoszenia swoich dzieł na ekrany kin. Nie ma w tym nic szczególnie dziwnego- powieści Mistrza grozy wciągają jak mało co, dostarczają odpowiedniej dawki wrażeń i emocji oraz co najważniejsze- niezwykle poruszają i zostają z nami na długo. I nie ma się co oszukiwać- taki materiał na film to dziś po prostu żyła złota dla kinematografii. Do udanych ekranizacji powieści Kinga, obok Lśnienia i paru jeszcze innych dzieł, zaliczyłbym oczywiście pierwszą adaptację powieści pisarza, czyli Carrie, wyreżyserowaną przez Briana De Palmę w 1976 r. Jako że uwielbiam "stare kino grozy", postanowiłem odświeżyć i przypomnieć ten wyjątkowy film, tym bardziej, że wiele współczesnych horrorów naszpikowanych komputerowymi efektami nie jest w stanie przebić napięcia, jakie serwuje nam "De Palmowska" Carrie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carrie 1976 recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carrie 1976 recenzja. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 lutego 2013
Recenzja: Carrie (1976)
Trzeba przyznać, że Stephen King ma wyjątkowego farta do przenoszenia swoich dzieł na ekrany kin. Nie ma w tym nic szczególnie dziwnego- powieści Mistrza grozy wciągają jak mało co, dostarczają odpowiedniej dawki wrażeń i emocji oraz co najważniejsze- niezwykle poruszają i zostają z nami na długo. I nie ma się co oszukiwać- taki materiał na film to dziś po prostu żyła złota dla kinematografii. Do udanych ekranizacji powieści Kinga, obok Lśnienia i paru jeszcze innych dzieł, zaliczyłbym oczywiście pierwszą adaptację powieści pisarza, czyli Carrie, wyreżyserowaną przez Briana De Palmę w 1976 r. Jako że uwielbiam "stare kino grozy", postanowiłem odświeżyć i przypomnieć ten wyjątkowy film, tym bardziej, że wiele współczesnych horrorów naszpikowanych komputerowymi efektami nie jest w stanie przebić napięcia, jakie serwuje nam "De Palmowska" Carrie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)