Są takie produkcje, po seansie których ma się wrażenie, że film stworzono tylko po to, by sprawdzić granice wytrzymałości i cierpliwości przeciętnego widza. W tym celu twórcy wymyślają sobie prostą historyjkę, żeby nie mącić nikomu w głowie oraz biorą pierwszych lepszych aktorów, by wcielili się w bohaterów, którym zdecydowanie brakuje rozumu i zdrowego rozsądku. Na domiar złego wszystko to ozdabiają mocnymi scenami gore w postaci kiczowatych rozwiązań w nadziei, że jednak znajdzie się widz, który posmakuje tego, co przygotowała mu ekipa realizująca całe przedsięwzięcie i po seansie będzie się czuł najedzony- zarówno strachem, jak i pozytywnymi wrażeniami. Oczywiście założę się, że tacy się znajdą, ale niestety taki film najczęściej podnosi tylko ciśnienie a po seansie co najwyżej może wzbudzić nie tyle poczucie nasycenia, co zgagę i zniesmaczenie. Takim filmem jest zdecydowanie "Cemetery Gates", który wbrew pozorom, wcale nie opowiada o żywych trupach powstających z grobu, ale o zmutowanym diable tasmańskim, który rozszarpie każdego, kto tylko zastąpi mu drogę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarne wrota recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarne wrota recenzja. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 czerwca 2012
Recenzja: Cemetery Gates (Cmentarne wrota) (2006)
Są takie produkcje, po seansie których ma się wrażenie, że film stworzono tylko po to, by sprawdzić granice wytrzymałości i cierpliwości przeciętnego widza. W tym celu twórcy wymyślają sobie prostą historyjkę, żeby nie mącić nikomu w głowie oraz biorą pierwszych lepszych aktorów, by wcielili się w bohaterów, którym zdecydowanie brakuje rozumu i zdrowego rozsądku. Na domiar złego wszystko to ozdabiają mocnymi scenami gore w postaci kiczowatych rozwiązań w nadziei, że jednak znajdzie się widz, który posmakuje tego, co przygotowała mu ekipa realizująca całe przedsięwzięcie i po seansie będzie się czuł najedzony- zarówno strachem, jak i pozytywnymi wrażeniami. Oczywiście założę się, że tacy się znajdą, ale niestety taki film najczęściej podnosi tylko ciśnienie a po seansie co najwyżej może wzbudzić nie tyle poczucie nasycenia, co zgagę i zniesmaczenie. Takim filmem jest zdecydowanie "Cemetery Gates", który wbrew pozorom, wcale nie opowiada o żywych trupach powstających z grobu, ale o zmutowanym diable tasmańskim, który rozszarpie każdego, kto tylko zastąpi mu drogę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)