Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wilkołacze sny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wilkołacze sny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 kwietnia 2015

Recenzja: Wilkołacze sny (aka Når dyrene drømmer), 2014

Motyw likantropii został chyba - pisząc kolokwialnie - doszczętnie zajeżdżony przez współczesne kino grozy i nie potrzeba specjalnie nadwyrężać szarych komórek, by bez problemu wymienić choćby jedną pozycję filmową z wilkołakami w roli głównej. Wokół tej tematyki nieśmiało krąży duński reżyser Jonas Alexander Arnby w swoim pierwszym pełnometrażowym filmie na podstawie scenariusza Rasmusa Bircha. Każda nowa propozycja poruszająca tematykę wampiryzmu tudzież wilkołactwa może wywołać mieszane uczucia zwłaszcza u osób cierpiących na tzw. "zmierzchofobię", która objawia się wstrętem na widok wilkołaczej sierści czy wampirzych kłów na ekranie. Również należę do grona osób cierpiących na tę zarazę, więc jak nie trudno się domyślić, z propozycją Arnby'ego nie wiązałem specjalnie wielkich nadziei. Mimo wszystko z chęcią zabrałem się za ten film, nie nastawiając się jednocześnie na fajerwerki i prawdziwy horror z krwi i kości. Miałem to szczęście, że nie dałem się zwieść polskiemu tytułowi oraz złudnym klasyfikacjom tego filmu jako horror.

niedziela, 22 lutego 2015

Horrorowy rozkład jazdy na marzec.

Chociaż do prawdziwej wiosny jeszcze daleko, już teraz warto zapodać ściągawkę dla wielbicieli kina grozy, bowiem nadchodzący wielkimi krokami marzec będzie obfitował w kilka całkiem ciekawych pozycji filmowych. Przeglądając rozmaite filmowe portale, strony internetowe polskich dystrybutorów i czytając reklamy poszczególnych produkcji grozy można rzec, że czeka nas całkiem mocne zawirowanie. Prognozy na marzec są następujące: na początku miesiąca nawiedzą nas "Wilkołacze sny", zaraz potem przekonamy się, że jesteśmy przez kogoś prześladowani i z przerażeniem stwierdzimy, że "Coś za mną chodzi", a pod koniec miesiąca będziemy mieli okazję wkroczyć do świata "Oculus", filmu, który przeraził rzekomo samego Stephena Kinga. Czy któraś z tych propozycji zdoła nas porządnie nastraszyć, wzbudzi naszą sympatię? A może wręcz przeciwnie? O tym przekonamy się po premierowych pokazach, które nawiedzą polskie kina już niebawem. A tak oto prezentuje się "horrorowy rozkład jazdy na marzec".