Zeszłoroczne Gorefikacje narobiły szumu tu i ówdzie. Pierwsza polska antologia gore miała w swoim zamierzeniu wyprowadzić polski horror na zupełnie inne tereny. Wiadomo, że chodziło o próbę wprowadzenia do Polski najbardziej ekstremalnej odmiany horroru - dotąd znanej jedynie choćby w powieściach Edwarda Lee. Do tego momentu ekstremalna groza w Polsce praktycznie nie istniała, albo inaczej - czaiła się gdzieś w podziemiach naszego kraju, czekając na właściwy moment, by w końcu zaatakować. No i rok temu wypełzła w całej swej obrzydliwie-obślizgłej otoczce. Dziś można powiedzieć, że to już historia, a projekt Tomasza Czarnego i jego kompanów zapisał się na kartach literackiego horroru jako coś, co śmiało można uznać za kamień milowy rodzimego hardcore horroru. Ale złe licho nie śpi. I póki co nie ma zamiaru odpuścić. W tym roku postanowiło dobrać się do gardeł i żołądków czytelników raz jeszcze i po raz drugi zmusić ich do zwrócenia kolacji. Zestawiając zeszłoroczny atak muszę przyznać, że tym razem obślizły czart uderza zdecydowanie mocniej!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorefikacje II recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorefikacje II recenzja. Pokaż wszystkie posty
sobota, 15 marca 2014
Recenzja: Gorefikacje II. Tom I (antologia ekstremalnego horroru)
Zeszłoroczne Gorefikacje narobiły szumu tu i ówdzie. Pierwsza polska antologia gore miała w swoim zamierzeniu wyprowadzić polski horror na zupełnie inne tereny. Wiadomo, że chodziło o próbę wprowadzenia do Polski najbardziej ekstremalnej odmiany horroru - dotąd znanej jedynie choćby w powieściach Edwarda Lee. Do tego momentu ekstremalna groza w Polsce praktycznie nie istniała, albo inaczej - czaiła się gdzieś w podziemiach naszego kraju, czekając na właściwy moment, by w końcu zaatakować. No i rok temu wypełzła w całej swej obrzydliwie-obślizgłej otoczce. Dziś można powiedzieć, że to już historia, a projekt Tomasza Czarnego i jego kompanów zapisał się na kartach literackiego horroru jako coś, co śmiało można uznać za kamień milowy rodzimego hardcore horroru. Ale złe licho nie śpi. I póki co nie ma zamiaru odpuścić. W tym roku postanowiło dobrać się do gardeł i żołądków czytelników raz jeszcze i po raz drugi zmusić ich do zwrócenia kolacji. Zestawiając zeszłoroczny atak muszę przyznać, że tym razem obślizły czart uderza zdecydowanie mocniej!
Subskrybuj:
Posty (Atom)