Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strefa literatury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strefa literatury. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 listopada 2016

Recenzja: Successio (Dawid Niemiec)

Nie wiem jak Wy, ale ja czasem lubię zaserwować sobie powieść zupełnie nieznanego mi autora. Ot, wychodzę po prostu z założenia, że kiedyś musi być ten pierwszy raz i zawsze warto dać szansę pisarzom, których twórczość jest mi zupełnie obca. Ale żeby nie było, że wybieram jakiekolwiek podsunięte mi lektury, zazwyczaj zaglądam najpierw na tył okładki w poszukiwaniu zarysu fabuły. Ta, rzecz jasna, musi być kontrowersyjna, zawierać w sobie nutkę tajemnicy - wszystko zależy tak naprawdę od gatunku. Przyjmijmy, że musi zachęcić czytelnika, by ten sięgnął po książkę. Powieść "Successio" Dawida Niemca zgodnie z wytycznymi wydawcy to kryminał. Jako że dobra powieść kryminalna dawno nie gościła w moich rękach, postanowiłem dać szansę "Successio". Sama książka liczy sobie nieco ponad 380 stron, dlatego przeczytanie jej nie zajęło mi zbyt wiele czasu pomimo jego braku. Dwie, no może trzy zarwane noce to i tak zbyt długo jak na taką niezbyt opasłą lekturę. Poza tym autor posługuje się niezbyt skomplikowanym słownictwem, dlatego książkę wchłania się szybko. Zanim jednak przejdę do omawiania powieści od razu muszę zapalić czerwoną lampkę ostrzegawczą dla czytelników poszukujących powieści kryminalnej w czystej postaci: historia napisana przez Dawida Niemca zawiera w sobie nie tylko elementy charakterystyczne dla powieści kryminalnej, ale nosi również znamiona powieści sensacyjnej, w której dynamika akcji bierze górę nad rozbudowaną charakterystyką postaci. 

czwartek, 28 kwietnia 2016

Recenzja: Wampiry i wilkołaki. Źródła, historia, legendy od antyku do współczesności (Erberto Petoia)

Wampiry i wilkołaki to stworzenia, które możemy spotkać niemalże we wszystkich kulturach na świecie. O tych groźnych, budzących trwogę istotach możemy dowiedzieć się z różnej maści legend, zaczerpniętych z opowieści zapisanych w średniowiecznych kronikach, choć warto zaznaczyć, że historia tychże stworzeń sięga już czasów starożytnych. Współcześnie wampiry i wilkołaki znamy głównie jako postaci fikcyjne ze świata kinematografii czy literatury. Karmieni setkami filmów czy powieści o tematyce wampiryczno-wilkołaczej snujemy własne wyobrażenia na temat tychże niebezpiecznych istot. W zależności od upodobań i gustów literackich wyobrażenia te mogą ulegać licznym modyfikacjom i przekształceniom, niekiedy na niekorzyść zarówno postaci wampira, jak i likantropa. Choć te dwie krwiożercze bestie kojarzą nam się raczej z bezwzględnością, bezdusznością i okrutnością w postępowaniu ze swoją ofiarą, to dziś możemy zauważyć, że coraz częściej przypisuje im się cechy ludzkie, takie jak współczucie, a nawet... empatię. Choć niewątpliwie podwaja to tragizm tejże postaci, bo z jednej strony włada nią żądza krwi, z drugiej miłość do ofiary (motyw pięknej i bestii), to nie zmienia to jednak faktu, że niegdyś okrutne i niebezpieczne, niemalże o zwierzęcych instynktach wampiry i wilkołaki, dziś przerodziły się w lśniące w słońcu istoty zdecydowanie mniej groźne i bardziej powściągliwe od swych pierwotnych, dzikich instynktów. Niezależnie od tego, czy jesteśmy zwolennikami pierwotnej wizji wampira i wilkołaka, czy wolimy bardziej ugrzecznioną wersję jednego i drugiego faktem jest, że od zarania dziejów zajmują one czołowe miejsce w panteonie najbardziej znanych antagonistów literackiego i filmowego horroru. Pozycja książkowa Erberta Petoi, którą pragnę tutaj pokrótce omówić i gorąco polecić, z pewnością przypadnie do gustu koneserom wampirów i wilkołaków w klasycznym wydaniu.

niedziela, 14 czerwca 2015

Recenzja: Przegląd Końca Świata. Blackout (Mira Grant)

Pierwszą część trylogii znanej w Polsce pod tytułem Przegląd Końca Świata autorstwa Miry Grant, przeczytałem dzięki rekomendacjom pojawiającym się jak grzyby po deszczu na przeróżnych internetowych portalach poświęconych szeroko pojętej fantastyce i grozie, jak również na licznych blogach. Recenzje rozpływające się w "ochach" i "achach" ostatecznie przekonały mnie do zakupienia FEED'a. I w ten oto sposób Mira Grant dosłownie zainfekowała mnie wirusem Kellis-Amberlee, na który - jak się później okazało - nie byłem za grosz odporny. Historia opowiedziana na kartach powieści wprost mnie urzekła swoją wyjątkowością i oryginalnym ukazaniem tematu zombizmu i post-apokalipsy, więc kiedy tylko pojawiła się kontynuacja przygód bloggerów z tytułowego Przeglądu Końca Świata w DEADLINE, koniecznie musiałem zatopić się w lekturze drugiego tomu. I tym razem znów dałem się pochłonąć bez reszty. Urwane, mocno kontrowersyjne zakończenie dwójki aż prosiło się o kontynuację. Wielce ciekaw dalszej części przygód Shaun'a i jego załogi, bez wahania sięgnąłem po ostatnią część trylogii, zatytułowaną BLACKOUT. Licząc na równie ciekawą historię w końcu nadrobiłem zaległości. Czy jednak dałem się Mirze Grant - podobnie jak w poprzednich tomach - na dobre zainfekować wirusem Kellis-Amberlee?

poniedziałek, 30 marca 2015

Recenzja: Wieża, Ahsan Ridha Hassan

Każdy pisarz musi zmierzyć się z trudnymi początkami na długiej drodze ku zawodowej kariery. Zbudowanie własnego niepowtarzalnego i wyjątkowego wizerunku nie jest przecież łatwe w obliczu konkurencji, ale nie zawsze musi być aż takie trudne i bolesne. Aby trafić do publiczności, liczy się przede wszystkim dobry start, a jak wiemy, debiuty wśród opinii publicznej postrzegane są w różny, czasami niezbyt przychylny sposób. Wielu z nas zwykle sięga po pewniki - autorów znanych i o ugruntowanej pozycji na rynku. Sięgając po debiut literacki, wkraczamy na niezbadane rejony i często wolimy nie ryzykować. I oto właśnie najgorszy i niewybaczalny błąd, jaki może popełnić czytelnik. Pomijając mało znane nazwiska, nie dajemy szansy debiutantom na rozwój i czasami wiele na tym tracimy, bowiem nierzadko okazuje się, że debiutancka powieść okazuje się prawdziwą perełką. Przekonałem się o tym na własnej skórze, sięgając po zbiór opowiadań "Wieża" nieznanego mi dotąd autora. Początkowo sceptycznie nastawiony sięgnąłem po pozycję o - jak się później okazało - wyjątkowej wartości, która dostarcza nie tylko doskonałej rozrywki, ale również ogromnej dawki wrażeń i emocji, których na próżno szukać nam w bardziej znanych pozycjach książkowych.

niedziela, 1 lutego 2015

Recenzja: Pan na Wisiołach. Krzyk Mandragory, Piotr Kulpa

Pamiętacie rodzinę Smutów z pierwszego tomu "Pan na Wisiołach" autorstwa Piotra Kulpy? Wciągające, pełne zagadek i kontrowersji "Mroczne siedlisko" pozwoliło nam na dobre zaprzyjaźnić się z głównymi bohaterami, ale pozostawiło również szereg pytań, na które mieliśmy nadzieję poznać odpowiedzi dopiero w drugim tomie. Autor powraca więc do tajemniczej wioski zamieszkanej przez samych starców, kontynuując niedokończone wątki w "Krzyku Mandragory". Co więc znajdziemy we wnętrzu drugiego tomu? Czy wszystkie karty zagadki zapoczątkowanej w "Mrocznym siedlisku" zostaną wreszcie odsłonięte?

Pętla wokół Smutów zaciska się. Kto jest temu winien, pytają. Odpowiedzi coraz bardziej ich od siebie oddalają i dezorientują. Magda traci zaufanie do męża. Czaruś buntuje się przeciw rodzicom i ucieka z domu. Tymoteusz  w obawie przed wyjawieniem mrocznej tajemnicy rezygnuje z możliwości uleczenia syna. Ta kropla przepełnia czarę goryczy. Po wypadku Tymka w szopie nic nie będzie takie samo. W zamian za uratowanie życia Smuta staje się zakładnikiem Bargieła, który za pomocą mandragory realizuje swój szatański plan...*

środa, 19 listopada 2014

Recenzja: Czas zamykania, Jack Ketchum

Prawdopodobnie najstraszniejszy facet w Ameryce według mistrza horroru Stephena Kinga znów zagościł na polskim rynku wydawniczym. Jack Ketchum, bo o nim mowa, tym razem uraczył swoich fanów kolejnym, drugim zbiorem opowiadań noszącym tytuł Czas zamykania. Jego najnowszy zbiór w porównaniu do Królestwa spokoju - pierwszego wydanego w Polsce zbioru opowiadań tegoż autora - jest znacznie uboższy pod względem ilości zamieszczonych tekstów. Na przeszło dwustu dziewięćdziesięciu kartach książki zamieszczono dziewiętnaście opowiadań oscylujących wokół szeroko pojętej grozy (dla porównania poprzedni zbiór zawierał ich trzydzieści dwa). Oczywiście nie liczby stanowią tutaj o jakości książki, a jej wnętrze, o czym doskonale wiemy, jednak z bólem serca muszę przyznać, że niestety w tym przypadku jest inaczej. W porównaniu do niesamowitego, ponadczasowego i monumentalnego dzieła, jakim w mojej opinii jest Królestwo spokoju, Czas zamykania wypada bardzo kiepsko, a w przypadku niektórych opowiadań wręcz tragicznie.

niedziela, 20 lipca 2014

Recenzja: Demononicon (Zeszyty grozy 2)

"Zeszyty grozy Horror Masakra" to tematyczna seria opowiadań grozy, wydawana co jakiś czas przez pomysłodawcę czasopisma "Horror Masakra", Tomka Siwca. Muszę przyznać, że do chwili obecnej jest to w zasadzie jedyne godne uwagi przedsięwzięcie wydawane w drukowanej formie, które z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, kto oczekuje "Horroru" pisanego przez duże "H". Czyli prawdziwego, niecukierkowatego, ale za to z jajami. DEMONONICON stanowi drugą część serii "Zeszytów grozy...", a opowiadania wchodzące w skład tego niewielkiego zbiorku skupiają się tym razem na... rogatym panu z bródką i kopytkami:) I w tym miejscu z góry zaznaczam: nie jest to jednak zbiorek przeznaczony dla wszystkich.

środa, 9 lipca 2014

Recenzja: Infekcja (Graham Masterton)

Graham Masterton. Któż nie zna tego wspaniałego pisarza? Posiada na swoim koncie pokaźny wachlarz powieści, które podbiły serca wielbicieli klasyki grozy niemalże na całym świecie. Znany jest z horrorów, ale pisze również elektryzujące thrillery, jak i... poradniki seksualne! Jakich gatunków literackich by się nie czepił, co do jednego nie mam wątpliwości - twórczość tego brytyjskiego pisarza potrafi wprawić w zachwyt, zaciekawić, a nawet wywołać dreszcze, ale czasami zdarza się, że potrafi również porządnie podnieść ciśnienie. No właśnie. Bo pisarstwo Mastertona to taka nierównomierna sinusoida - raz udaje mu się wykreować historie znakomite, które szybko zapadają w pamięć, czasami jednak tworzy powieści niszowe i byle jakie, o których szybko zapominamy. Najnowsza powieść brytyjskiego mistrza grozy - Infekcja - może nie jest największym osiągnięciem w karierze Mastertona i nie stanowi przełomu w horrorowym światku, ale z pewnością zalicza się do grona pozycji udanych i plasuje się na zadowalającym poziomie.

wtorek, 24 czerwca 2014

Recenzja: Troje (Sarah Lotz)

Znane porzekadło "krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje" spokojnie może odnosić się niektórych kampanii reklamowych. To, co jest mocno promowane w mediach, często okazuje się co najmniej średnie lub w ogóle marnej jakości. Piszę o tym mając za sobą dziesiątki filmów lub powieści, których premiera została poprzedzona pokaźną kampanią reklamową, a sam produkt ostatecznie okazał się zakalcowatym gniotem. "Troje" nieznanej mi dotąd pisarki i scenarzystki filmowej Sarah Lotz to powieść, która utkwiła mi w pamięci właśnie dzięki dobrze przemyślanej, zakrojonej na szeroką skalę promocji. Specjalnie przygotowana strona internetowa, tajemnicze czarne koperty z fragmentem powieści przesyłane do recenzentów, przykuwająca uwagę szata graficzna książki, utrzymana w czarnych barwach, z budzącą niepokój okładką i wreszcie fabuła osnuta mgiełką tajemnicy i kontrowersji. Przyznam, że dałem się w to wszystko wciągnąć po całości, choć nie będę ukrywał, że z początku podchodziłem do samej powieści ze sporą dawką sceptycyzmu. Co więc kryje się za szumnie zrealizowaną promocją "Trojga" - powieści, która w ostatnim czasie stała się popularną książką wśród wielu czytelników w Polsce i na świecie?

piątek, 6 czerwca 2014

Recenzja: The Walking Dead. Upadek Gubernatora, cz.1 (R. Kirkman, J. Bonansinga)

Minęło już kilka lat, odkąd świat po raz pierwszy ujrzał słynny komiks "Żywe Trupy" Roberta Kirkmana. Przez ten czas seria komiksów, a później serial powstały na kanwie uniwersum The Walking Dead, zdążyły już zapracować sobie na miano jednych z najbardziej renomowanych i rozchwytywanych tworów współczesnej kultury masowej. Popularność zarówno komiksu, jak i serialu ciągle wzrasta wraz z pojawieniem się niezliczonej rzeszy nowych wielbicieli serii o żywych trupach, a bohaterowie uniwersum stały się wręcz kultowymi postaciami świata filmowego czy komiksowego. Nic więc dziwnego, że kolejnym elementem dobrze sprzedawanego towaru, jakim niewątpliwie jest The Walking Dead, będzie powieść. Przeniesienie świata wykreowanego przez Kirkmana w komiksowym i serialowym uniwersum na karty powieści było zgoła ryzykownym posunięciem, ale mając za sobą "Narodziny Gubernatora", "Drogę do Woodbury" oraz pierwszą część "Upadku Gubernatora", bez cienia wątpliwości mogę przyznać, że było warto!

niedziela, 1 czerwca 2014

Recenzja: The Walking Dead. Droga do Woodbury (Robert Kirkman, Jay Bonansinga)

Ostatnio pisałem o pierwszej części powieściowej serii duetu Kirkman-Bonansinga, osadzonej w realiach kultowego uniwersum Żywych Trupów. Powieść reprezentowała wysoki poziom, choć nie szło to w parze z oryginalnym ukazaniem tematu, co z resztą w tematyce żywych trupów jest dziś trudne do osiągnięcia mając na względzie fakt, że zombie to wręcz znak rozpoznawczy towaru, jakim jest horror w różnorakiej postaci. Wiele schematów zdołało już na stałe wpisać się w motyw "powstałych z martwych", a przeciętnego zjadacza horroru w tej materii nie jest w stanie praktycznie już nic zaskoczyć. Przymykając na to oko, z chęcią sięgnąłem po pierwszą część i bez problemu dałem się wciągnąć w niesamowitą podróż do świata oblężonego przez szwędaczy, wykreowanego przez znawcę żywych trupów - Roberta Kirkmana. "Narodziny Gubernatora" umożliwiły mi poznanie genezy jednego z najbardziej rozpoznawalnych czarnych charakterków światowego komiksu - niezłomnego Philipa Blake'a. Zachęcony poznaniem dalszych losów Gubernatora, z ciekawością zabrałem się za kontynuację powieści, oczekując równie dobrze zarysowanej apokalipsy zombie w klasycznym wydaniu. Czy "Droga do Woodbury" spełniła moje oczekiwania?

wtorek, 13 maja 2014

Recenzja: The Walking Dead. Narodziny Gubernatora (Robert Kirkman, Jay Bonansinga)


Kilkanaście lat temu, jeszcze jako młodziak dopiero rozpoczynający przygodę z horrorem, często sięgałem po przeróżne filmy z gatunku zombie movies, głodny wrażeń, jakie mogły zaoferować post-apokaliptyczne obrazy, zatopione w fekaliach żywych trupów. Początki przygody z nieumarłymi, rozkładającymi się truchłami rozpoczynałem tradycyjnie od kultowych filmów takich reżyserów, jak George A. Romero, czy Lucio Fluci, z czasem sięgając po nowsze produkcje żerujące na popularnej post-apokaliptycznej tematyce z nieumarłymi w roli głównej. Nie będę ukrywał, że z czasem tematyka zombie mi się przejadła, głównie przez wzgląd na miałkość fabularną tego typu produkcji. W końcu dałem sobie z zombiakami spokój, aż do momentu, kiedy w moje ręce wpadł horror [REC], który dosłownie mnie oczarował nie tyle fabułą, co rewelacyjnym wykonaniem. Wtedy na powrót zaprzyjaźniłem się z tematyką gnijących truposzy, wertując sieć w poszukiwaniu produkcji luźno nawiązujących do żywych trupów. Wtedy trafiłem na fenomenalny serial "The Walking Dead", oparty na równie zjawiskowych komiksach Roberta Kirkmana. Później przyszła pora na oryginalną i wciągającą jak mało co powieść FEED Miry Grant. I stało się. Wszystkie te sploty wydarzeń znowu przekonały mnie do świata, w którym żądzą zainfekowane zombiaki. Nic więc dziwnego, że kiedy dowiedziałem o wydanej w 2011 roku powieści osadzonej w realiach uniwersum TWD stwierdziłem, że koniecznie muszę ją pochłonąć!

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Recenzja: Manitou (Graham Masterton)

Graham Masterton to jeden z czołowych przedstawicieli literatury grozy klasy B. Swoją przygodę z horrorem rozpoczął od wydanej w 1975 roku powieści "Manitou", która dla wielu fanów pisarza stanowi klasykę gatunku i do dziś uważana jest za jedno z jego najlepszych osiągnięć. Twórczość tego brytyjskiego autora podbija serca czytelników na całym świecie, ale budzi również spore kontrowersje wśród osób, które stronią od prostych i nieco kiczowatych powieści utrzymanych w klimatach b-klasowych horrorów. Są gusta i guściki, a o tych - wiadomo - się nie dyskutuje. Co do jednego mam jednak pewność: grzechem byłoby nie znać choćby jednej powieści Mastertona, bo choć jego twórczość niejednokrotnie zaliczana jest do grona niskogatunkowych, to mimo wszystko nie można mu odmówić tego, że w prostych i nieskomplikowanych opowieściach potrafi przemycić strach i napięcie, którego czasami próżno szukać nam u innych autorów.


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Recenzja: Pan na Wisiołach. Mroczne siedlisko (Piotr Kulpa), 2014

W notce biograficznej umieszczonej na końcu książki możemy przeczytać, że Piotr Kulpa to człowiek orkiestra. Rzeczywiście określenie to doskonale pasuje do osoby, która oprócz pisania wierszy, powieści, czy dramatów, jest również frontmenem zespołu "meakulpa" oraz prowadzi amatorski teatr Trupa Propaganda. Wcześniej nie miałem okazji zetknąć się z żadną powieścią tego autora, ponieważ do tej pory poruszał się w stylistyce powieści familijnych, która zwyczajnie mi nie po drodze. Pisarz z Bełchatowa postanowił jednak spróbować własnych sił w zupełnie innym gatunku, publikując swoją pierwszą powieść grozy zatytułowaną Pan na Wisiołach. Mroczne siedlisko. Jest to pierwsza część cyklu o nowych mieszkańcach wsi Wisioły - odludnej miejscowości usytuowanej w górach, którą zamieszkują sami starcy. Zaciekawiony fabułą powieści, z wielkim zainteresowaniem postanowiłem odwiedzić Wisioły i na własnej skórze przekonać się, co spowodowało, że w tym odludnym miejscu bytują sami staruszkowie i jaka tajemnica się za tym kryje.

sobota, 15 marca 2014

Recenzja: Gorefikacje II. Tom I (antologia ekstremalnego horroru)

Zeszłoroczne Gorefikacje narobiły szumu tu i ówdzie. Pierwsza polska antologia gore miała w swoim zamierzeniu wyprowadzić polski horror na zupełnie inne tereny. Wiadomo, że chodziło o próbę wprowadzenia do Polski najbardziej ekstremalnej odmiany horroru - dotąd znanej jedynie choćby w powieściach Edwarda Lee. Do tego momentu ekstremalna groza w Polsce praktycznie nie istniała, albo inaczej - czaiła się gdzieś w podziemiach naszego kraju, czekając na właściwy moment, by w końcu zaatakować. No i rok temu wypełzła w całej swej obrzydliwie-obślizgłej otoczce. Dziś można powiedzieć, że to już historia, a projekt Tomasza Czarnego i jego kompanów zapisał się na kartach literackiego horroru jako coś, co śmiało można uznać za kamień milowy rodzimego hardcore horroru. Ale złe licho nie śpi. I póki co nie ma zamiaru odpuścić. W tym roku postanowiło dobrać się do gardeł i żołądków czytelników raz jeszcze i po raz drugi zmusić ich do zwrócenia kolacji. Zestawiając zeszłoroczny atak muszę przyznać, że tym razem obślizły czart uderza zdecydowanie mocniej!

wtorek, 4 marca 2014

Recenzja: Panika (Graham Masterton), 2013

Jack Wallace, z pochodzenia Polak, jest właścicielem świetnie prosperującej polskiej restauracji w Chicago. Od śmierci żony samotnie wychowuje syna, Sparky'ego. 
Pewnego dnia dowiaduje się o tragedii, jaka rozegrała się na obozie skautowym w Owasippe. Samobójstwo popełniło tam jednocześnie aż siedemnastu skautów i kilku opiekunów. Wśród ofiar znalazł się przyjaciel Sparky'ego, Malcolm. Policja nie potrafi wyjaśnić przyczyn tego tragicznego wydarzenia. 
Niespodziewanie Jack uzyskuje szansę rozwiązania tej zagadki. Przypadkiem dowiaduje się, że w czasie drugiej wojny światowej w dalekiej Polsce samobójstwo popełnił także jego pradziadek. Okoliczności jego śmierci do złudzenia przypominają wydarzenia w Owasippe.
Okazuje się, że wyjaśnienie tajemnicy zbiorowego samobójstwa amerykańskich skautów leży w Puszczy Kampinoskiej. Jack, po raz pierwszy w życiu, udaje się razem z synem do kraju swoich przodków, gdzie będzie musiał się zmierzyć ze straszliwą siłą, której istnienia nawet nie podejrzewał...*

sobota, 22 lutego 2014

Recenzja: Miasteczko Salem (Stephen King)

Istnieje wiele książek traktujących o wampirach i choć motyw krwiopijców jest jednym z moich ulubionych, jakie dotychczas przewinęły się przez filmowy i literacki horror, to jednak najczęściej z chęcią powracam do jednej pozycji - właśnie Miasteczka Salem. To powieść, która zawsze wzbudzała we mnie te same odczucia i za każdym razem, kiedy po nią sięgam, jestem przekonany, że jej treść wciąż dostarczy mi tej samej dawki emocji. Powieść emanuje swoim niepowtarzalnym blaskiem mimo upływu czasu, więc nie powinien dziwić fakt, że Miasteczko Salem obok Carrie, czy Lśnienia będzie uznane za klasykę literackiego horroru. Miasteczko Salem jest drugą z kolei powieścią Stephena Kinga, którego raczej nikomu nie trzeba przedstawiać - to niekoronowany mistrz grozy i horroru, który wiele razy uraczył nas opasłymi powieściami. To płodny pisarz, o czym świadczy dość pokaźna lista powieści, które wydał i niewykluczone, że będziemy mieli okazję poznać jeszcze niejedną jego powieść. Tymczasem wydana w 1975 roku powieść o wampirach z Jerusalem zachwyciła i przeraziła wielu czytelników i jestem przekonany, że sięgając po nią kolejny raz, nadal wprawi w zachwyt i przyprawi o dreszcze.

niedziela, 19 stycznia 2014

Recenzja: Potomstwo (Jack Ketchum)

Pisarstwo Ketchuma można śmiało przyrównać do jazdy rollercoasterem:  z jednej strony jest na swój sposób ekscytujące, a z drugiej niebezpieczne. Wzbudza w czytelniku ekstremalne odczucia i targa nim na lewo i prawo. Jego książki powodują, że kiedy zasiądziemy wygodnie w fotelu i sięgniemy po którąś z powieści, możemy być niemalże w stu procentach przekonani, że otrzymamy coś, co na zawsze utkwi nam w pamięci. Wzruszy, przerazi i zmusi do refleksji nad naturą człowieczeństwa i prawami, jakimi się ono rządzi. Swoją karierę Jack Ketchum rozpoczął z grubej rury, puszczając w eter swoje najbardziej chyba znane i kontrowersyjne dzieło - Poza sezonem - które przysporzyło mu wiele problemów z niektórymi wydawnictwami. Liczne cięcia i poprawki w tekście miały stępić nieco brutalny wydźwięk powieści, choć i tak książka została ostatecznie wycofana z produkcji. Z upływem czasu w końcu udało mu się wydać książkę w swojej pierwotnej, najbardziej brutalnej wersji. Kilka lat później "najbardziej przerażający facet w Ameryce" postanowił wrócić do wydarzeń w Dead River, prezentując wielbicielom historyjki o dzikusach-kanibalach Potomstwo - powieść równie przerażającą, choć nie tak doskonałą i dopracowaną, jak pierwsza część.

niedziela, 22 grudnia 2013

Recenzja: Przegląd Końca Świata: Deadline (Mira Grant)

Zombie infekują w ostatnim czasie branżę filmową i literacką ze zdwojoną mocą. Od wielu lat powstają coraz to nowsze produkcje i książki o tej właśnie tematyce. I nic w tym dziwnego - żywe trupy to ikony horroru, które nadal pozostają jednym z najbardziej rozpoznawalnych wyznaczników gatunku. Niegasnąca popularność klasyków z nieumarłymi w roli głównej stanowi dowód na to, że żywe trupy wciąż mają branie wśród zagorzałych fanów postapokaliptycznych horrorów, mimo, że niektórzy uważają motyw zombie w filmie czy literaturze za zamknięty, bo powiela schematy i niczego nowego nie ma do zaoferowania. Okazuje się, że jednak ma. Mira Grant to objawienie literackie, które łamie stereotypy i udowadnia, że powieść o zombie wciąż może pozostać atrakcyjna. Wystarczy pomysł, odpowiednia wizja postapokalipsy i wciągająca historia, trzymająca czytelnika w napięciu od początku do końca. Najpierw był FEED, powieść, która zainfekowała wielu czytelników. Przed wami DEADLINE - powieść, która sprawi, że w trakcie czytania zaczniecie przechodzić zaawansowaną amplifikację.

czwartek, 19 grudnia 2013

Recenzja: Horror Masakra, nr 1 (czasopismo)

Lubicie mrożące krew w żyłach opowiadania? Chcecie poznać nowe osobliwości polskiego horroru? A może jesteście żądni ciekawych informacji na temat tego gatunku? Przed wami Horror Masakra, jedyny w Polsce (póki co) magazyn, w pełni poświęcony horrorowi i grozie, a co najlepsze - wydawany w wersji papierowej! Przedsięwzięcie jak najbardziej trafione, wszak magazynów na tradycyjnym nośniku papierowym, skierowanym do wielbicieli horroru w naszym kraju brakuje. Co nie oznacza, że takowe kiedyś w ogóle nie istniały. Oczywiście każdy kojarzy zapewne m.in. magazyn Lśnienie, czy Czachopismo, ale jak wiemy, przedsięwzięcia te nie przetrwały próby czasu. Pojawiła się luka, którą trzeba było w końcu zalepić jakimś porządnym materiałem. Takim, które spełni oczekiwania wygłodniałych fanów horroru. I stało się. Dzięki determinacji oddanych pasjonatów grozy, w tym naczelnego redaktora Tomasza "MordumX" Siwca luka została zalepiona. A co najważniejsze - materiałem solidnym, który - jestem niemalże pewien w stu procentach - zaspokoi czytelnicze gusta niejednego polskiego wielbiciela horroru w czystej postaci.