Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uniwersum the walking dead. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uniwersum the walking dead. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 grudnia 2016

Druga połowa siódmego sezonu "The Walking Dead" 13 lutego!


Przypomnijmy, że ósmy odcinek siódmego sezonu - Hearts Still Beating - został w Polsce wyemitowany 12 grudnia 2016. Telewizja FOX ogłosiła właśnie, że kontynuacja sezonu Żywych Trupów odbędzie się 13 lutego 2017 roku. Druga część sezonu będzie składać się z ośmiu odcinków.

sobota, 17 września 2016

NEWS: Na kogo wypadnie na tego… Lucille - nowy zwiastun 7. sezonu The Walking Dead.

Lucille – czy to brzmi jak wyrok? Już 24 października o 22:00 na FOX rozwiązanie jednej z największych serialowych tajemnic tej jesieni. Kto okaże się wybrankiem Negana i czy życie w nowej rzeczywistości będzie gorsze od śmierci? Względny spokój, który bohaterowie osiągnęli w poprzednim sezonie, szybko zmienił się w koszmar.

Według komiksu Kirkmana w najnowszej serii zabraknie Glenna. Nie wiadomo jednak, czy serialowa adaptacja okaże się odwzorowaniem wizji rysownika.

Pewne jest, że w najbliższych odcinkach „The Walking Dead” częściej zobaczymy Negana, w tej roli Jeffrey Dean Morgan - znany z takich produkcji jak „Grey’s Anatomy: Chirurdzy” czy „Strażnicy”. Jaki los zgotuje ocalałym bohater, który pojawił się w 6. serii? Z pewnością przewróci ich życie do góry nogami.

Pod koniec poprzedniej serii ekipa Ricka poczuła się względnie bezpiecznie. Nie trwało to jednak zbyt długo. W pierwszych odcinkach nowego sezonu widzowie zobaczą bohaterów w momencie, gdy zaczynają się załamywać, nie mogąc poradzić sobie z presją prześladowań Negana oraz wspomnieniami, które utrudniają powrót do normalności.

piątek, 6 czerwca 2014

Recenzja: The Walking Dead. Upadek Gubernatora, cz.1 (R. Kirkman, J. Bonansinga)

Minęło już kilka lat, odkąd świat po raz pierwszy ujrzał słynny komiks "Żywe Trupy" Roberta Kirkmana. Przez ten czas seria komiksów, a później serial powstały na kanwie uniwersum The Walking Dead, zdążyły już zapracować sobie na miano jednych z najbardziej renomowanych i rozchwytywanych tworów współczesnej kultury masowej. Popularność zarówno komiksu, jak i serialu ciągle wzrasta wraz z pojawieniem się niezliczonej rzeszy nowych wielbicieli serii o żywych trupach, a bohaterowie uniwersum stały się wręcz kultowymi postaciami świata filmowego czy komiksowego. Nic więc dziwnego, że kolejnym elementem dobrze sprzedawanego towaru, jakim niewątpliwie jest The Walking Dead, będzie powieść. Przeniesienie świata wykreowanego przez Kirkmana w komiksowym i serialowym uniwersum na karty powieści było zgoła ryzykownym posunięciem, ale mając za sobą "Narodziny Gubernatora", "Drogę do Woodbury" oraz pierwszą część "Upadku Gubernatora", bez cienia wątpliwości mogę przyznać, że było warto!

niedziela, 1 czerwca 2014

Recenzja: The Walking Dead. Droga do Woodbury (Robert Kirkman, Jay Bonansinga)

Ostatnio pisałem o pierwszej części powieściowej serii duetu Kirkman-Bonansinga, osadzonej w realiach kultowego uniwersum Żywych Trupów. Powieść reprezentowała wysoki poziom, choć nie szło to w parze z oryginalnym ukazaniem tematu, co z resztą w tematyce żywych trupów jest dziś trudne do osiągnięcia mając na względzie fakt, że zombie to wręcz znak rozpoznawczy towaru, jakim jest horror w różnorakiej postaci. Wiele schematów zdołało już na stałe wpisać się w motyw "powstałych z martwych", a przeciętnego zjadacza horroru w tej materii nie jest w stanie praktycznie już nic zaskoczyć. Przymykając na to oko, z chęcią sięgnąłem po pierwszą część i bez problemu dałem się wciągnąć w niesamowitą podróż do świata oblężonego przez szwędaczy, wykreowanego przez znawcę żywych trupów - Roberta Kirkmana. "Narodziny Gubernatora" umożliwiły mi poznanie genezy jednego z najbardziej rozpoznawalnych czarnych charakterków światowego komiksu - niezłomnego Philipa Blake'a. Zachęcony poznaniem dalszych losów Gubernatora, z ciekawością zabrałem się za kontynuację powieści, oczekując równie dobrze zarysowanej apokalipsy zombie w klasycznym wydaniu. Czy "Droga do Woodbury" spełniła moje oczekiwania?

wtorek, 13 maja 2014

Recenzja: The Walking Dead. Narodziny Gubernatora (Robert Kirkman, Jay Bonansinga)


Kilkanaście lat temu, jeszcze jako młodziak dopiero rozpoczynający przygodę z horrorem, często sięgałem po przeróżne filmy z gatunku zombie movies, głodny wrażeń, jakie mogły zaoferować post-apokaliptyczne obrazy, zatopione w fekaliach żywych trupów. Początki przygody z nieumarłymi, rozkładającymi się truchłami rozpoczynałem tradycyjnie od kultowych filmów takich reżyserów, jak George A. Romero, czy Lucio Fluci, z czasem sięgając po nowsze produkcje żerujące na popularnej post-apokaliptycznej tematyce z nieumarłymi w roli głównej. Nie będę ukrywał, że z czasem tematyka zombie mi się przejadła, głównie przez wzgląd na miałkość fabularną tego typu produkcji. W końcu dałem sobie z zombiakami spokój, aż do momentu, kiedy w moje ręce wpadł horror [REC], który dosłownie mnie oczarował nie tyle fabułą, co rewelacyjnym wykonaniem. Wtedy na powrót zaprzyjaźniłem się z tematyką gnijących truposzy, wertując sieć w poszukiwaniu produkcji luźno nawiązujących do żywych trupów. Wtedy trafiłem na fenomenalny serial "The Walking Dead", oparty na równie zjawiskowych komiksach Roberta Kirkmana. Później przyszła pora na oryginalną i wciągającą jak mało co powieść FEED Miry Grant. I stało się. Wszystkie te sploty wydarzeń znowu przekonały mnie do świata, w którym żądzą zainfekowane zombiaki. Nic więc dziwnego, że kiedy dowiedziałem o wydanej w 2011 roku powieści osadzonej w realiach uniwersum TWD stwierdziłem, że koniecznie muszę ją pochłonąć!