Lubicie mrożące krew w żyłach opowiadania? Chcecie poznać nowe osobliwości polskiego horroru? A może jesteście żądni ciekawych informacji na temat tego gatunku? Przed wami Horror Masakra, jedyny w Polsce (póki co) magazyn, w pełni poświęcony horrorowi i grozie, a co najlepsze - wydawany w wersji papierowej! Przedsięwzięcie jak najbardziej trafione, wszak magazynów na tradycyjnym nośniku papierowym, skierowanym do wielbicieli horroru w naszym kraju brakuje. Co nie oznacza, że takowe kiedyś w ogóle nie istniały. Oczywiście każdy kojarzy zapewne m.in. magazyn Lśnienie, czy Czachopismo, ale jak wiemy, przedsięwzięcia te nie przetrwały próby czasu. Pojawiła się luka, którą trzeba było w końcu zalepić jakimś porządnym materiałem. Takim, które spełni oczekiwania wygłodniałych fanów horroru. I stało się. Dzięki determinacji oddanych pasjonatów grozy, w tym naczelnego redaktora Tomasza "MordumX" Siwca luka została zalepiona. A co najważniejsze - materiałem solidnym, który - jestem niemalże pewien w stu procentach - zaspokoi czytelnicze gusta niejednego polskiego wielbiciela horroru w czystej postaci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czasopisma grozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czasopisma grozy. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 grudnia 2013
Recenzja: Horror Masakra, nr 1 (czasopismo)
Lubicie mrożące krew w żyłach opowiadania? Chcecie poznać nowe osobliwości polskiego horroru? A może jesteście żądni ciekawych informacji na temat tego gatunku? Przed wami Horror Masakra, jedyny w Polsce (póki co) magazyn, w pełni poświęcony horrorowi i grozie, a co najlepsze - wydawany w wersji papierowej! Przedsięwzięcie jak najbardziej trafione, wszak magazynów na tradycyjnym nośniku papierowym, skierowanym do wielbicieli horroru w naszym kraju brakuje. Co nie oznacza, że takowe kiedyś w ogóle nie istniały. Oczywiście każdy kojarzy zapewne m.in. magazyn Lśnienie, czy Czachopismo, ale jak wiemy, przedsięwzięcia te nie przetrwały próby czasu. Pojawiła się luka, którą trzeba było w końcu zalepić jakimś porządnym materiałem. Takim, które spełni oczekiwania wygłodniałych fanów horroru. I stało się. Dzięki determinacji oddanych pasjonatów grozy, w tym naczelnego redaktora Tomasza "MordumX" Siwca luka została zalepiona. A co najważniejsze - materiałem solidnym, który - jestem niemalże pewien w stu procentach - zaspokoi czytelnicze gusta niejednego polskiego wielbiciela horroru w czystej postaci.poniedziałek, 31 grudnia 2012
Recenzja: Opowieści niesamowite, nr 1(5) 2013
Święta, święta i po świętach, trzeba więc wrócić do aktualizowania recenzji- tym razem kolejnego numeru Opowieści niesamowitych, które w moje ręce wpadły tuż przed samym okresem świątecznym. Z racji tego załoga czasopisma postanowiła uraczyć nas dwoma wigilijnymi opowiadaniami, ale oprócz tych dwóch znajdą się też inne teksty, niekoniecznie związane tematycznie ze świętami. Muszę przyznać, że choć nie wszystkie opowiadania trzymają ten sam, porównywalny poziom, to jednak tym razem czasopismo jako całość, w porównaniu do poprzedniego numeru, plasuje się na nieco wyższym szczeblu, co niezmiernie cieszy.
Już słowo wstępu od wydawcy sugeruje nam, że będziemy mieli do czynienia z różnymi odmianami i nurtami literackimi- od szeroko rozumianej fantastyki, po tzw. "magiczny realizm", jednak zapowiedzi numeru głosiły, że fani grozy również nie powinni być zawiedzeni. I z tym akurat w pewnym stopniu muszę się zgodzić, gdyż mnie, jako fana literatury grozy i horroru, numer ten na szczęście nie skazał na okropne męczarnie, wręcz przeciwnie- byłem lekko zaskoczony, czytając niektóre opowiadania. Ogólnie trzeba przyznać, że omawiany tutaj numer zdecydowanie prezentuje się lepiej pod względem treści od swojego poprzednika.
wtorek, 11 grudnia 2012
Znamy szczegóły kolejnego numeru Opowieści Niesamowitych!
12 grudnia do sprzedaży trafia piąty numer magazynu „Opowieści Niesamowite”. Magazyn poświęcony jest szeroko pojętej fantastyce i grozie, nie stroni również od realizmu magicznego i kryminalnych zagadek. Czytelnicy i czytelniczki znajdą w numerze świąteczny prezent w postaci wigilijnych opowiadań, polecanki książkowych podarków pod choinkę, szkic o Adamie Hollanku, relację z festiwalu im. Brunona Schultza i wiele innych ciekawych tekstów. W gronie autorów są m.in. Anna Kańtoch, Tomasz Bochiński, Andrzej Pilipiuk, Kazimierz Kyrcz Jr i Dawid Kain.
Poniżej prezentuję wstęp od wydawcy oraz pełny spis treści:
Drodzy Czytelnicy
Dziękujemy za e-maile, listy, telefony; za uwagi, sugestie, propozycje; za życzliwe słowa, ale i za przygany w recenzjach opublikowanych na portalach internetowych. Pomagają nam one redagować „Opowieści Niesamowite” i planować kolejne numery.
Jak napisałam w poprzednim numerze – łamy naszego magazynu są otwarte tak dla pisarzy znanych i poczytnych, o ugruntowanej pozycji artystycznej i wydawniczej, jak i dla tych, którzy wydali pierwsze książki lub opublikowali pojedyncze opowiadania, a także dla absolutnych debiutantów, jeżeli potrafią zajmująco przedstawić swój zamysł literacki. Nawet najtęższe pióra musiały kiedyś debiutować, o czym zdają się zapominać czasem niektórzy recenzenci. Będziemy się cieszyć, jeżeli ci, którym udostępniliśmy nasze łamy, będą się rozwijać literacko.
Zamierzamy prezentować różne nurty i odmiany gatunkowe zaanonsowane na okładce
– od szeroko rozumianej fantastyki po magiczny czy „halucynacyjny realizm” (tym mianem Komitet Noblowski określił twórczość ostatniego laureata w dziedzinie literatury – Chińczyka Mo Yana).
W tym numerze sąsiadują obok siebie utwory twórców znanych i lubianych oraz dopiero zaznaczających swoją obecność na mapie literackiej. Zwracamy uwagę na debiut Michała Grabowskiego.
Ponieważ ten numer ukazuje się przed świętami, mamy dla Was prezent – dwa wigilijne opowiadania, napisane przez autorki specjalnie do tego wydania.
Zachęcamy także do lektury szkicu o Adamie Hollanku – twórcy i pierwszym redaktorze naczelnym zarówno „Fantastyki”, jak i magazynu „Nie z tej Ziemi” (z którego po perypetiach wydawniczych wykiełkował potem miesięcznik „Czwarty Wymiar”), a przede wszystkim pisarzu uprawiającym fantastykę naukową.
Polecamy także Waszej uwadze interesującą relację z wrocławskiego festiwalu im. Brunona Schulza, tekst o komiksie i serialu Flash Gordon, felieton Andrzeja Pilipiuka, polecanki i prezentacje książek pod choinkę, konkursy, noty…
Z najserdeczniejszymi życzeniami świąteczno-noworocznymi
Rena Marciniak-Kosmowska
Zapraszamy do prenumeraty. Informacje w redakcji: tel. (22) 644 99 17
Spis treści:
5 OD WYDAWCY
6 RELACJA
ROBERT WŁODAREK
Fantasta z Drohobycza
14 PREZENTACJE
ALEKSANDER ŁAWROW
W otchłani Imatry
20 ANNA KAŃTOCH
Pięć dziwnych nocy wigilijnych
39 GABRIELA SZCZĘSNA
"Raduj się ziemio!"
48 TOMASZ BOCHIŃSKI
Cmentarz na Pradze
68 ANDRZEJ PILIPIUK
Czarne parasole
78 KAZIMIERZ KYRCZ JR
Bardziej, niż myślisz
86 DAWID KAIN
J-E-S-T-E-M
90 MAREK GRZYWACZ
Strategia przetrwania
100 MACIEJ MUSIALIK
Kumulacja
104 MAREK DRYJER
Bezprawie
113 MAGDALENA RYBKA
Wariatka i stare pianino
118 MICHAŁ GRABOWSKI
Prezent
126 KOMIKS * SERIAL * FILM
ŁUKASZ M. WIŚNIEWSKI
Flash!
128 SZKICE
LESZEK BUGAJSKI
Paradoksy Adama Hollanka
132 POLECANKI
JOANNA KUŁAKOWSKA
Świąteczna dawka fantastyki
139 Fantastyczne portale
141 O AUTORACH
144 FELIETON
ANDRZEJ PILIPIUK
Dotknięcie nienazwanego
Źródło: Redakcja Opowieści Niesamowite
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Wkrótce kolejny numer Opowieści Niesamowitych!
Tak wygląda okładka kolejnego numeru "Opowieści Niesamowitych", który trafi do sprzedaży 12.12.2012. Autorką ilustracji nawiązującej klimatem do barwnych baśni i heroic fantasy (gdzie dziewoja z mieczem musi być i basta!) jest Aleksandra Ogórkiewicz. Zawartość periodyku jednakże zaspokoi gusta miłośników grozy...
Źródło: Opowieści Niesamowite
niedziela, 11 listopada 2012
Recenzja: Opowieści niesamowite, nr 3(4) 2012
Miło mi zaprezentować na łamach The Dark Zone Project kolejny magazyn poświęcony grozie, kryminałowi oraz fantastyce. Nie ukrywam, że do tej pory nie zetknąłem się w ogóle z tym czasopismem, no ale przyszedł moment i okazja, by się zapoznać i niejako nadrobić zaległości. Opowieści Niesamowite- bo właśnie taki tytuł nosi recenzowane tutaj czasopismo, do tej pory ukazywały się jako dodatek do Czwartego Wymiaru, natomiast od tego numeru będzie wydawany jako odrębne czasopismo. Myślę, że to całkiem rozsądne rozwiązanie, gdyż jako odrębny magazyn, Opowieści Niesamowite mają szansę dotrzeć do większego grona odbiorców miłujących ponad wszystko grozę i fantastykę. A co czeka fana niesamowitości wewnątrz czasopisma? Będą opowiadania, relacje, propozycje książek, znajdzie się także miejsce na esej. Ale zacznijmy od początku...
Kto zetknął się z tym czasopismem czytując przy okazji wspomniany we wstępie Czwarty Wymiar, ten już przywykł do tego, że w środku Opowieści Niesamowitych mieszczą się przede wszystkim opowiadania. A kto nie wie, bo podobnie jak ja, w ogóle nie miał do czynienia z tym magazynem, ten pewnie wpadnie w zachwyt, albo- w zależności od oczekiwań- całkowitą złość. Ja tam zdecydowanie popadłem w to pierwsze, gdyż opowiadania są, obok rozbudowanych powieści, moim ulubionym gatunkiem po który często sięgam. W przeciwieństwie do długich, grubych powieści, taki mały zbiorek opowiadań to chleb powszedni dla ludzi ciągle zabieganych i nie mających zbytnio czasu, by pokusić się o grubą i ciężką powieść grozy. Natomiast opowiadania czyta się szybko, są różnorodne tematycznie, lekkie i łatwo przyswajalne. Można je czytać praktycznie wszędzie- w zatłoczonym autobusie, na przystanku, w szkole itd. Na osłodę dodam, że niewielki format omawianego tutaj czasopisma działa zdecydowanie na jego korzyść, bo można go spokojnie zapakować do torby, plecaka i nie zajmie nam dużo miejsca. A z doświadczenia wiem, że kieszonkowe formy czasopism ostatnio mają branie i są chwalone przez czytelników.
niedziela, 23 września 2012
Trzeci numer „Coś na Progu” dostępny w EMPIKU
Wydanie specjalne czasopisma "Coś na Progu" trafiło do dystrybucji w salonach EMPIK w całej Polsce. Zachęcamy do zapoznania się z numerem, w którym na ponad stu stronach, znajdziecie znakomite opowiadania mistrzów Weird Fiction: Roberta E. Howarda, Fritza Leibera, Dashiella Hammetta, Artura Conan Doyla, Franka Herberta, Roberta Sheckleya, Augusta Derletha, Brama Stokera i innych... Zbiór opowiadań w cenie czasopisma, uzupełniony esejem Ann i Jeffa VanderMeerów, wywiadem z twórcą Sherlocka Holmesa i komiksem Chrisa Chalika.
Zachęcamy również do składania zamówienia poprzez specjalny formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie dobrehistorie.pl.
Źródło: Wydawnictwo Dobre Historie/ Redakcja TDZP
niedziela, 9 września 2012
Recenzja: Coś na progu (nr 3, lipiec-sierpień 2012)
Wreszcie doczekaliśmy się trzeciego- specjalnego wydania dwumiesięcznika "Coś na progu". Dokładnie tak, jak głosiły zapowiedzi, tym razem czasopismo stanowi swego rodzaju małą książeczkę, w której pierwsze skrzypce grają przede wszystkim opowiadania, natomiast pozostałe artykuły potraktowano jako dodatek do numeru. Tym samym "trójeczka" nie daje się wpisać w ramy tradycyjnego czasopisma pełnego artykułów, wywiadów i esejów, balansuje bardziej w stronę małego, kieszonkowego zbioru opowiadań. Od czasu do czasu takie zmiany stanowią nie lada gratkę, a zwłaszcza dla wielbicieli opowiadań, gdyż za marny grosz można zaserwować sobie naprawdę przednią rozrywkę. Trzeci numer otwiera czytelnikowi drzwi do świata niesamowitych opowiadań Weird Fiction, ale miłośnicy rasowego kryminału, czy horroru również mogą liczyć na małe co nieco.
Odnoszę wrażenie, że w Polsce weird fiction jest tak naprawdę traktowane nieco po łebkach, dlatego też zanim jednak zatopimy się w lekturze niesamowitych opowieści, warto na moment przyćmić zapęd do opowiadań i na początek zaserwować sobie esej Ann i Jeff VanderMeer, dostarczający laikom garść cennych i ważnych informacji na temat rozwoju opowieści niesamowitych na przestrzeni lat. Materiał ten dedykowałbym przede wszystkim tym osobom, którym zwrot "weird fiction" nie przywodzi na myśl niczego konkretnego. Do worka oznaczonego tabliczką "opowieści niesamowite" zazwyczaj wrzuca się historie traktujące o zjawiskach niewyjaśnionych, w których straszy się przede wszystkim duchami i innymi zmorami, jednakże opowieść niesamowita (tzw. weird tale) wcale nie musi podporządkowywać się opowiastkom o wspomnianych wyżej straszydłach. Esej stanowiący swoisty wstęp do świata opowiadań precyzyjnie odpowiada na pytanie, czym właściwie jest weird fiction. Na kolejnych stronach znajdziemy nie tylko zbór opowiadań, ale również wciągający wywiad z... Arturem Conanem Doyle'em, który przeprowadzono w 1892 roku dla magazynu "The Strand". Z artykułu dowiemy się m.in. skąd pisarz zaczerpnął inspiracji do stworzenia jednej z najsłynniejszych postaci literackich, jaką jest Sherlock Holms. Ponadto, po raz kolejny Krzysztof Chalik swoimi niezwykłymi zdolnościami rysowniczymi wprowadzi nas w komiksowy świat "Midnight City"- historyjkę polecam głównie łakomczuchom, ponieważ pod tym komicznym opowiadankiem kryje się całkiem mądre przesłanie przepełnione nutką grozy :-) Chalik z całą pewnością posiada potencjał, który umie wykorzystać w 100%, co widać w jego komiksach. Zdecydowanie polecam.
Jako że trzeci "Coś" jest wyjątkowy i oscyluje głównie wokół opowiadań, to przejdźmy więc do rzeczy. W sumie otrzymamy 9 opowiadań posegregowanych w 4 działy: horror, opowieści niesamowite, science fiction oraz kryminał. Dodatkowo w dziale "errata" będzie można przeczytać poprawioną wersję Perfekcjonisty autorstwa Pawła Pollaka- opowiadanie opublikowane w drugim, majowo-czerwcowym wydaniu. Ogólnie rzecz biorąc wszystkie opowiadania są dobre, na swój własny sposób angażują czytelnika i potrafią wciągnąć w wir niesamowitych wydarzeń, chociaż należy napomknąć, że nie każdego poruszą tak samo. Mamy więc takie opowiadania, które pozostaną w pamięci na dłużej i pozwolą czytelnikowi na małą refleksję, inne znów, choć równie dobre, to szybko wyparują z umysłu, pozostawiając jedynie wspomnienie, że dzięki precyzyjnym szczegółom czy ciekawej fabule, przynajmniej nie zanudziły na śmierć. Ale przejdźmy do dokładniejszej analizy.
piątek, 7 września 2012
Wyścig po "Coś na progu" dobiegł końca!
Znamy zwycięzcę wyścigu!
Dziś upłynął termin nadsyłania odpowiedzi na pytanie konkursowe, w którym do wygrania był trzeci numer czasopisma Coś na progu, ufundowany przez Wydawnictwo Dobre Historie. Konkurs polegał na wyścigu- kto jako pierwszy udzielił poprawnej odpowiedzi, ten właśnie został zwycięzcą konkursu. A pytanie konkursowe brzmiało:
Kto wyreżyserował w 1976 r. horror “Carrie” będący adaptacją powieści Stephena Kinga?
Poprawna odpowiedź to oczywiście Brian De Palma.
Prawidłowej odpowiedzi udzielili wszyscy uczestnicy konkursu, ale pierwszy e-mail z poprawnym wskazaniem imienia i nazwiska reżysera dotarł do nas 1 września 2012 o godz. 10.06 od... Zofii Szyputy, która jednocześnie została zwyciężczynią "wyścigu". Serdecznie gratulujemy wygranej- "Coś" zostanie wysłane pocztą już w najbliższy poniedziałek :-)
Serdecznie podziękowania dla pozostałych uczestników konkursu. Jednocześnie przypominam, że do 15 października trwa Konkurs Halloweenowy!
sobota, 1 września 2012
Konkurs: Wyścig po "Coś na progu nr 3" czas zacząć!
Wspólnie z Wydawnictwem Dobre Historie- współorganizatorem i fundatorem trzeciego, specjalnego wydania magazynu "Coś na progu", zapraszam do udziału w konkursie. Po raz trzeci na The Dark Zone Project do wygrania jedyne w Polsce czasopismo grozy!
Pamiętaj- tym razem rządzi jedna prosta zasada: KTO PIERWSZY TEN LEPSZY!
W jaki sposób przygarnąć "Cosia" do siebie? To proste! Zabawa będzie polegała na wyścigu szczurów :-) Wystarczy, że jak najszybciej udzielisz poprawnej odpowiedzi na jedno proste pytanie:
Kto wyreżyserował w 1976 r. horror "Carrie" będący adaptacją powieści Stephena Kinga?
Zwycięzcą zostanie ta osoba, która jako pierwsza udzieli poprawnej odpowiedzi na pytanie konkursowe. Konkurs trwa od 31 sierpnia do 7 września b.r. W tym też dniu opublikujemy najszybszego zawodnika, który jako pierwszy wskazał prawidłowe imię i nazwisko reżysera. Szanse z minuty na minutę maleją, więc nie czekajcie dłużej, tylko wysyłajcie odpowiedzi na adres e-mail: tdzp@wp.pl! PAMIĘTAJ: Oprócz odpowiedzi koniecznie podaj adres pod który mamy wysłać nagrodę! Trzeci numer "Coś na progu" może być Twój!
Życzymy powodzenia i zachęcamy do udziału w "wyścigu"!
środa, 29 sierpnia 2012
Trzeci numer magazynu "Coś na progu" już do kupienia!
Ukazał się trzeci, specjalny numer magazynu "Coś na Progu", wydawanego przez wrocławskie wydawnictwo Dobre Historie. Na ponad 100 stronach można znaleźć opowiadania autorstwa m. in.:
- Fritza Leibera,
- Samuela Dashiella Hammetta,
- Brama Stokera,
- Arthura Conan Doyle'a,
- Franka Herberta,
- Augusta Derletha
- Roberta E. Howarda;
Tematem przewodnim numeru jest weird fiction. Chcemy zaproponować czytelnikowi taką „małą książkę” w formie czasopisma. Oprócz tekstów wielu wybitnych pisarzy, w trzecim numerze można znaleźć także esej autorstwa Ann i Jeffa VanderMeerów oraz grafiki i komiks Krzysztofa Chalika. Cena – 8,90 zł - ciągle bez zmian – zdradza redaktor naczelny Łukasz Śmigiel.
Czasopismo można kupić na stronie: www.dobrehistorie.pl , wkrótce będzie też dostępne w sieci salonów Empik.
Fragment opowiadania „Tajemnica Fontanki” (ze zbioru „Przygody Sherlocka Holmesa i Nata Pinkertona w Rosji”) autorstwa Pawła Orłowca, które można znaleźć w trzecim numerze :
I.
W gabinecie naczelnika wydziału śledczego w Petersburgu, dokąd weszliśmy razem z Sherlockiem Holmesem, panowało niezwykłe ożywienie. Sam naczelnik, siedząc za biurkiem, poważnie i z przejęciem dyskutował o czymś z wysokim szczupłym jegomościem. Twarz owego mężczyzny od razu zwróciła moją uwagę. Było coś znajomego w tym energicznym profilu, w szczelnie zaciśniętych ustach i orlim nosie. Oprócz tej dwójki w gabinecie znajdowało się co najmniej piętnastu detektywów, którzy co i rusz wymieniali się pełnymi ekscytacji spostrzeżeniami.
Jak tylko weszliśmy do pomieszczenia, naczelnik wydziału śledczego spojrzał w naszą stronę i krzyknął radośnie:
- Ach, doskonale! Tylko pana, panie Holmes i pana, doktorze Watson nam brakowało...
Z tymi słowami uścisnął nam dłonie i zwrócił się do wysokiego, schludnie ogolonego mężczyzny, z którym rozmawiał, gdy wchodziliśmy.
Jednak Holmes uprzedziło go.
Sam podszedł do tego człowieka, który z uśmiechem wyszedł mu naprzeciw i podał mu rękę.
- Myślę, panie Pinkerton, że nie trzeba nas sobie przedstawiać, zawsze rozpoznamy się nawzajem, chociaż do tej pory nigdy się nie spotkaliśmy.
- W rzeczy samej! - odrzekł wesoło słynny amerykański detektyw Nat Pinkerton, ściskając dłoń Holmesa.
I, zwracając się w moją stronę, spytał:
- A to zapewne pański przyjaciel, doktor Watson? Cieszę się, że w końcu mogę poznać obu panów osobiście!
Po przyjacielsku uścisnęliśmy sobie dłonie.
To spotkanie dwóch słynnych detektywów wywołało niezwykłe poruszenie wśród agentów petersburskiego wydziału kryminalnego. Nazwiska Sherlocka Holmesa i Nata Pinkertona przechodziły kolejno z ust do ust. A fakt, iż obaj zostali poproszeni o pomoc w rozwiązaniu tej samej sprawy, powodował, że sytuacja wydawała się jeszcze ciekawsza.
Wśród obecnych znajdowali się zarówno wielbiciele Pinkertona, jak i zwolennicy Holmesa. Dlatego to tu, to tam można było usłyszeć ciche szepty:
- A niech to diabli, ja pracuję z Sherlockiem!
- A ja z Pinkertonem.
- Bez wątpienia wygra Holmes!
- Co?!
- Oczywiście!
- Jeszcze czego! Nat Pinkerton jest bardziej błyskotliwy! On pierwszy rozwikła zagadkę!
- Nigdy w życiu!
Rozgorączkowani detektywi w zupełności zapomnieli, iż oba przedmioty ich sporu znajdują się w tym samym pomieszczeniu i, podnieceni kłótnią, podnosili głos, aż zapanował zupełny harmider.
A tymczasem Sherlock Holmes i Nat Pinkerton, od razu zorientowawszy się w czym rzecz, z uśmiechem przyglądali się kolegom, gotowym szarpać się nawzajem za włosy.
Ja również z zainteresowaniem obserwowałem tę scenę.
Nagle Nat Pinkerton zwrócił się do Holmesa.
- Drogi kolego! - powiedział. - Jak na prawdziwego Amerykanina przystało, ten zakład strasznie przypadł mi do gustu! W rzeczy samej, dlaczego nie pójść za tym przykładem? Każdy z nas weźmie sobie do pomocy kolegów, którzy sami zechcą z nim pracować.
- Proszę kontynuować! - rzekł Holmes z uśmiechem.
- Zakład nie zaszkodzi sprawie. Wręcz przeciwnie, doda obu stronom otuchy i energii. A i sama praca stanie się o wiele ciekawsza. Co pan na to?
- Nie mam nic przeciwko! - wesoło wykrzyknął Sherlock Holmes.
- Wspaniale! Liczyłem na to, że się pan zgodzi!
- Ale jaki zakład pan proponuje?
- Pieniężny, oczywiście! - odpowiedział Nat Pinkerton. - My, Amerykanie mamy zwyczaj odmierzać czas i pracę właśnie za pomocą pieniędzy.
- Zatem, o jakiej sumie mówimy?
- Pięćset dolarów. Innymi słowy – tysiąc rubli. Tyle przegrany zapłaci zwycięzcy.
- Zgoda.
W miarę rozwoju dyskusji między detektywami, ogólny spór ustał i teraz wszyscy z natężoną uwagą słuchali znamienitych cudzoziemców. Jak tylko zakład został zawarty, w pomieszczeniu rozległa się zgodna burza oklasków.
Sam naczelnik wydziału śledczego, przysłuchując się wszystkiemu od początku do końca, z uśmiechem obserwował rozwój wydarzeń. Zobaczywszy, że szczegóły zakładu zostały ustalone, podszedł do nas.
- Bardzo się cieszę i z całego serca popieram ten pomysł! - wygłosił on. - Zobaczymy, kto będzie dzierżyć palmę pierwszeństwa i komu będziemy gratulować wygranej. A teraz, panowie, poproszę was wszystkich o uwagę! Pozwólcie, że nakreślę wam sprawę. Pamiętajmy, że w takich wypadkach nie należy tracić czasu i często pośpiech w całości decyduje o sukcesie.
(przełożyła Agnieszka Papaj)
Źródło: Dobre Historie
środa, 25 lipca 2012
Trzeci numer magazynu „Coś na Progu” już w sierpniu!
Już w sierpniu ukaże się trzeci, specjalny numer magazynu "Coś na Progu", wydawanego przez wrocławskie wydawnictwo Dobre Historie. Na ponad 100 stronach będzie można znaleźć opowiadania autorstwa m.in.:
- Roberta E. Howarda,
- Samuela Dashiella Hametta,
- Brama Strokera,
- Arthura Conan Doyle'a,
- Franka Herberta,
Tematem przewodnim będzie weird fiction. Chcemy zaproponować czytelnikowi taką „małą książkę” w formie czasopisma. Oprócz tekstów wielu wybitnych pisarzy, w trzecim numerze będzie można znaleźć także wywiad z Aleksandrem Rudazowem oraz grafiki i komiks autorstwa Krzysztofa Chalika. Cena – 8,90 zł- pozostanie bez zmian, a pierwsze 100 osób, które zamówią numer, otrzyma specjalny gadżet – zdradza zastępczyni redaktora naczelnego Joanna Figarska.
sobota, 30 czerwca 2012
Recenzja: Coś na progu (nr 2, maj-czerwiec 2012)
Założę się, że czasopismo "Coś na progu" zna już zapewne spora rzesza miłośników kryminału, horroru, czy opowiadań spod znaku grozy szeroko rozumianej. Przypuszczam również, że dosyć pokaźna rzesza tychże miała pewnie okazję, by dać się wciągnąć w lekturę któregoś z dwóch wydanych do tej pory numerów. Dlaczego tak sądzę? Odpowiedź jest prosta :-). Jak do tej pory to jedyne w Polsce czasopismo traktujące o horrorze, kryminale oraz weired fiction. Poza tym już premierowa odsłona "Cosia" udowodniła nam, że będziemy mieli do czynienia z czasopismem reprezentującym porządny, wysoki poziom. Dlatego też z miłą chęcią wziąłem się i ja za lekturę drugiego, majowo-czerwcowego wydania. W zasadzie o jego jakość i wartość merytoryczną raczej się nie martwiłem, gdyż pozytywne wrażenia z poprzedniego numeru utwierdziły mnie w przekonaniu, że może być już tylko lepiej. Co prawda dowiedziawszy się, że drugi numer "przytył" o te kilkanaście stron więcej pomyślałem przez chwilę, że tym razem postawiono na ilość a nie na jakość, ale oczywiście myśl ta w mgnieniu oka wyparowała mi z głowy wraz z chwilą, gdy zapoznałem się z treścią zawartą w drugim wydaniu "Cosia". Z czym więc będziemy mieli do czynienia tym razem?środa, 6 czerwca 2012
Recenzja: Coś na progu (nr 1, marzec-kwiecień 2012)
Dziś polski rynek cierpi na niedostatki w zakresie magazynów w pełni oddanych szeroko pojętej grozie i kryminałowi. Obok filmowej grozy, czy literatury poświęconej temu zagadnieniu przydałby się taki "wypełniacz" dostarczający mocnych wrażeń i wielu ciekawych oraz interesujących informacji. I właśnie takim wypełniaczem był choćby magazyn Lśnienie, który niestety nie przeszedł próby przetrwania i ostatecznie znikł z półek sklepowych, czy nawet Detektyw, który swą tematyką oscyluje wokół tematyki kryminalnej. Ten właśnie ostatni trzyma się nawet dobrze. Na przeciw oczekiwaniom wielbicieli grozy i kryminału wyszło wydawnictwo Dobre Historie, które w marcu tego roku wydało dwumiesięcznik "Coś na progu". Jeszcze przed sięgnięciem po lekturę tego czasopisma źle wróżyłem tego typu przedsięwzięciom, gdyż u nas, tzn. w Polsce z grozą szeroko rozumianą jest trochę na bakier. Poza tym w dobie Internetu i mody na tzw. e-ziny, czyli internetowe czasopisma (np. Grabarz Polski) wielu "wygodnych" czytelników woli właśnie taką nowocześniejszą formę przekazu informacji. Dlatego też wydanie nowego czasopisma grozy w formie papierowej było nie lada wyzwaniem. Tym samym byłem niezmiernie ciekaw, czy twórcy "Cosia" mu podołali. I wiecie co? Dali radę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)