Stephen King jest znany i lubiany przez każdego niemal sympatyka literatury grozy. Uraczył świat wieloma niesamowitymi powieściami oraz opowiadaniami spod znaku horroru, a dowodem na ponadprzeciętność jego twórczości niech będzie fakt, że większość tychże została przeniesiona na ekrany kin. Warto tutaj wspomnieć choćby o adaptacji "Carrie" z 1976 r. w reżyserii Briana De Palmy, czy o "Lśnieniu" z 1980 r. Stanleya Kurbicka. Ale zarówno o tych, jak i innych powieściach Kinga oraz ich ekranizacjach dane mi będzie zapewne napisać innym razem, gdyż teraz przyszedł czas na zrecenzowanie jednej z tych książek, której tytuł łaził za mną od jakiegoś czasu jak przysłowiowy wierny pies z kulawą łapą za swoim panem. Wertując więc pewnego razu półki w księgarni w poszukiwaniu jakiejś ciekawej literatury, natknąłem się przez przypadek na książkę, o której słyszałem już dużo wcześniej, ale jakoś nigdy nie miałem okazji nabyć. Ale wreszcie przyszedł moment, kiedy stanąłem oko w oko z okładką, na której widniał dziwny tytuł- "Cmętarz zwieżąt". Kot na okładce swoimi żółtymi ślepiami spoglądał na mnie i aż prosił się, by zabrać go ze sobą. Po chwili namysłu wziąłem książkę pod pachę i powędrowałem w stronę kasy. Zaraz po jej nabyciu zasiadłem wygodnie w fotelu i dałem się wciągnąć w mroczną i wzruszającą opowieść o stracie kogoś bliskiego. Po przeczytaniu zrozumiałem, że "śmierć jest tajemnicą, a pogrzeb- sekretem."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror w literaturze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror w literaturze. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 lipca 2012
Recenzja: Cmętarz Zwieżąt (Stephen King)
Stephen King jest znany i lubiany przez każdego niemal sympatyka literatury grozy. Uraczył świat wieloma niesamowitymi powieściami oraz opowiadaniami spod znaku horroru, a dowodem na ponadprzeciętność jego twórczości niech będzie fakt, że większość tychże została przeniesiona na ekrany kin. Warto tutaj wspomnieć choćby o adaptacji "Carrie" z 1976 r. w reżyserii Briana De Palmy, czy o "Lśnieniu" z 1980 r. Stanleya Kurbicka. Ale zarówno o tych, jak i innych powieściach Kinga oraz ich ekranizacjach dane mi będzie zapewne napisać innym razem, gdyż teraz przyszedł czas na zrecenzowanie jednej z tych książek, której tytuł łaził za mną od jakiegoś czasu jak przysłowiowy wierny pies z kulawą łapą za swoim panem. Wertując więc pewnego razu półki w księgarni w poszukiwaniu jakiejś ciekawej literatury, natknąłem się przez przypadek na książkę, o której słyszałem już dużo wcześniej, ale jakoś nigdy nie miałem okazji nabyć. Ale wreszcie przyszedł moment, kiedy stanąłem oko w oko z okładką, na której widniał dziwny tytuł- "Cmętarz zwieżąt". Kot na okładce swoimi żółtymi ślepiami spoglądał na mnie i aż prosił się, by zabrać go ze sobą. Po chwili namysłu wziąłem książkę pod pachę i powędrowałem w stronę kasy. Zaraz po jej nabyciu zasiadłem wygodnie w fotelu i dałem się wciągnąć w mroczną i wzruszającą opowieść o stracie kogoś bliskiego. Po przeczytaniu zrozumiałem, że "śmierć jest tajemnicą, a pogrzeb- sekretem."
Subskrybuj:
Posty (Atom)