Moda na motyw opętania przez "Władcę Ciemności" w horrorach chyba nigdy nie przestanie być na topie. Bo to tematyka dosyć kontrowersyjna, wiejąca grozą i osnuta płaszczem tajemnicy. Tematyka poniewierająca nieuświadomionym lękiem bezbronnego człowieka zarówno przed złem pisanym przez małe "z" oraz tym pisanym przez "Z" duże. A że człowiek to ktoś, kto wprost uwielbia dociekać w sprawach intrygujących i nie do końca poznanych, to lgnie do wszelakiej maści filmów z magicznym słowem "egzorcyzm" w tytule dokładnie tak, jak Kubuś Puchatek do miodu albo myszka Miki do sera. Jeśli motyw taki połączyć z równie popularną metodą "reportażowego" charakteru fabuły, która dodaje niebywałego realizmu całemu przedsięwzięciu, można śmiało stwierdzić, że możemy mieć do czynienia z mieszanką wybuchową- filmem, który potencjalnie powinien powalić na kolana niejednego fana "opętanych horrorów". Niestety ta potencjalna mieszanka wybuchowa może ostatecznie okazać się totalnym niewypałem, a widz, który oczekiwał typowego straszaka rodem z Egzorcysty, tyle że w wersji dokumentalnej, poczuje się dokładnie tak jakby otrzymał kota w worku z dedykacją od samych twórców filmu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ostatni egzorcyzm recenzja filmu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ostatni egzorcyzm recenzja filmu. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 kwietnia 2012
Recenzja: The Last Exorcism (Ostatni Egzorcyzm) (2010)
Moda na motyw opętania przez "Władcę Ciemności" w horrorach chyba nigdy nie przestanie być na topie. Bo to tematyka dosyć kontrowersyjna, wiejąca grozą i osnuta płaszczem tajemnicy. Tematyka poniewierająca nieuświadomionym lękiem bezbronnego człowieka zarówno przed złem pisanym przez małe "z" oraz tym pisanym przez "Z" duże. A że człowiek to ktoś, kto wprost uwielbia dociekać w sprawach intrygujących i nie do końca poznanych, to lgnie do wszelakiej maści filmów z magicznym słowem "egzorcyzm" w tytule dokładnie tak, jak Kubuś Puchatek do miodu albo myszka Miki do sera. Jeśli motyw taki połączyć z równie popularną metodą "reportażowego" charakteru fabuły, która dodaje niebywałego realizmu całemu przedsięwzięciu, można śmiało stwierdzić, że możemy mieć do czynienia z mieszanką wybuchową- filmem, który potencjalnie powinien powalić na kolana niejednego fana "opętanych horrorów". Niestety ta potencjalna mieszanka wybuchowa może ostatecznie okazać się totalnym niewypałem, a widz, który oczekiwał typowego straszaka rodem z Egzorcysty, tyle że w wersji dokumentalnej, poczuje się dokładnie tak jakby otrzymał kota w worku z dedykacją od samych twórców filmu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)