Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańskie horrory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańskie horrory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 października 2014

Recenzja: Halloween (aka John Carpenter's Halloween), 1978

Nie ma święta Halloween bez rozmaitych straszydeł, psikusów, cukierków, dyni z upiornymi twarzami i... przede wszystkim horrorów! Po prostu nie wyobrażam sobie tej wyjątkowej nocy bez seansu choćby jednego kultowego dzieła reprezentującego ten wspaniały gatunek. Do tytułów wręcz obowiązkowych na upiorną noc duchów zaliczyłbym słynny horror Carpentera, Halloween oczywiście. Ten film widział chyba każdy miłośnik horroru i bez cienia wątpliwości można go uznać za dzieło kultowe i niepowtarzalne pomimo rażącej schematyczności fabularnej. Nad czym więc zachwycać się w czasie seansu Halloween?

Michael Myers jako dziecko został osadzony w zakładzie dla umysłowo chorych, po tym jak w noc Halloween brutalnie zamordował swoją siostrę. 15 lat później Michael ucieka z zakładu. Opiekujący się nim doktor Loomis wie, że w nadchodzący wieczór Halloween Michael zabije ponownie. Lekarz postanawia ruszyć jego śladem i zapobiec zbrodniom.*

poniedziałek, 20 maja 2013

HAUNT: horror o nawiedzonym domu

Amerykański horror, którego światowa premiera w sam raz wpisuje się w upiorną atmosferę święta Halloween, powinien zadowolić niejednego wielbiciela nawiedzonych posiadłości i upiornych zjaw. Debiut Maca Cartera- horror Haunt, będzie bowiem kolejną próbą wystraszenia widzów mroczną historią nawiedzonej posiadłości. Poniżej zarys fabuły:
Film przedstawi historię nastolatka (Harrison Gilbertson), który wraz z rodziną wprowadza się do nowego domu. W okolicy mówi się, że budynek jest nawiedzony. Chłopak nawiązuje romans z sąsiadką (Liana Liberato) i wkrótce oboje przekonują się, że plotki krążące po mieście nie są wyssane z palca. (źródło: wp.pl)
W obsadzie ujrzymy również m.in. Jacki Weaver, nominowaną do nagrody Oscara za rolę w filmie "Poradnik pozytywnego myślenia". Światowa premiera  horroru Haunt zaplanowana jest na 11 października 2013.
Źródło: wp.pl, imdb.com

niedziela, 28 kwietnia 2013

Recenzja: Piła mechaniczna 3D (2013)

Czy współczesne kino grozy może nas jeszcze czymś zaskoczyć? Na to pytanie można by udzielić w zasadzie jednoznacznej odpowiedzi: poza paroma wyjątkami, nie jest w stanie zaskoczyć nas niczym innowacyjnym. Coraz częściej twórcy sięgają po sprawdzone przepisy i wybierają raczej te nie byle jakie, bo dobrze znane każdemu wielbicielowi horroru. Tym sposobem sezon na filmową grozę w 2013 roku otwarł nam nie kto inny, jak Leatherface ze swoją piłą mechaniczną, niedawno była okazja do obejrzenia odświeżonego Martwego Zła, a pod koniec roku po raz wtóry przyjdzie nam zmierzyć się  z upapraną w świńskiej krwi Carrie. O tych dwóch horrorach pewnie jeszcze coś napiszę w swoim czasie, a tym razem pod lupę weźmy legendarną piłę mechaniczną i kolejną opowieść o znanym każdemu wielbicielowi posoki psychopacie w masce z ludzkiej skóry, którą wskrzesił tym razem John Luessenhop.

niedziela, 23 grudnia 2012

Recenzja: Krwawe święta (2006)

Święta coraz bliżej, tak więc nie powinien dziwić fakt, że kolejna recenzja poświęcona będzie horrorowi, który stricte związany jest z gwiazdką i atmosferą świąteczną. Szukając w sieci takich okolicznościowych filmów grozy, możemy natknąć się na kilka tytułów, jednak ostatnio w moje ręce trafiła odświeżona wersja Czarnych świąt (1974) Boba Clarka. Do samego filmu nie podchodziłem na poważnie wiedząc wcześniej, że nie zebrał on dość pochlebnych opinii. Mimo wszystko z braku laku sięgnąłem po niego. Dość szybko przekonałem się, że Krwawe święta jako horror faktycznie okazały się typowym świątecznym zakalcem.
Billy mały chłopiec, jest świadkiem morderstwa. Matka zabija ojca, a chłopca jako jedynego świadka więzi przez wiele lat na strychu. W tym czasie zakłada nową rodzinę. Kiedy Billy’emu po latach udaje się uciec, mści się brutalnie zabijając matkę i jej kochanka. Ponura historia powraca, w trakcie przygotowań do świąt Bożego Narodzenia nowym lokatorom – studentkom zaczynają przydarzać się koszmarne rzeczy. Remake klasycznego horroru Boba Clarka z 1974 roku.

wtorek, 24 lipca 2012

Recenzja: Quarantine 2 Terminal (Kwarantanna 2 Terminal) (2011)

Kiedy w listopadzie 2008 usłyszałem o premierze remake'u hiszpańskiego horroru [REC] (2007), za który wzięli się oczywiście amerykanie, doszedłem do wniosku, że to doskonały dowód na  lenistwo scenarzystów i reżyserów oraz argument, że brak im jakiegokolwiek pomysłu na stworzenie czegoś nowego. Odgrzewanym kotletom zazwyczaj już na wstępie dziękujemy, tym bardziej, że taka przeróbkowa papka jest identyczna jak oryginał. Rozumiem, kiedy bierze się za remake'i jakichś klasyków lat 80. Ale odświeżanie filmu, który ledwo co wszedł na ekrany kin nie jest przegięciem? Jeszcze oryginał nie zdążył sczerstwieć a już doczekał się remake'u. Pytam się: Po co to komu potrzebne? W jakim celu? Mimo wszystko amerykański remake hiszpańskiego horroru o monstrach atakujących ludzi w kamienicy ma swoich wielbicieli. I słusznie, bo od strony technicznej nie można mu niczego zarzucić. Wadzi tylko jeden fakt- został bez sensu zerżnięty z oryginału i tym samym niczym nas nie zaskoczył. Kiedy więc hiszpanie wzięli się za kontynuację swojego [REC'a], było tylko kwestią czasu, by amerykanie również uraczyli nas sequelem swojej "Kwarantanny". Druga odsłona amerykańskiej wersji o monstrach zarażających ludzi wirusem nie okazała się na szczęście podróbką [REC 2]. Co nie oznacza, że otrzymaliśmy film wysokich lotów...