Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje filmowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje filmowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 czerwca 2016

Recenzja: Coś za mną chodzi, 2014

"Jeden z 25 najlepszych amerykańskich horrorów XXI wieku!", "zawładnie waszymi koszmarami!", "musicie to zobaczyć!" - grzmią hasła reklamujące slasher Davida Mitchell'a. Ale czy rzeczywiście horror "Coś za mną chodzi" zasługuje na takie pochwały i rekomendacje? Jeżeli spojrzeć na niektóre pozytywne reakcje widzów czy większości krytyków filmowych można dojść do wniosku, że "It Follows" pretenduje do miana jednego z największych współczesnych osiągnięć filmowego horroru. Film ze szturmem wdarł bowiem na sale kinowe i narobił sporego zamieszania niemalże na całym świecie. Ale czy rzeczywiście po obejrzeniu filmu Mitchell'a będziemy mieli koszmary? A może to tylko kolejny typowy średniak idealnie przybrany reklamowymi hasełkami?

19-letnia Jay prześladowana jest przez tajemniczą siłę. Niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku, gdyż zło może przybrać postać dowolnej osoby – nieznajomego, albo kogoś z najbliższego otoczenia Jay. Dziewczyna, wspierana przez grupkę przyjaciół, desperacko walczy, by przetrwać i znaleźć sposób na powstrzymanie złowrogiej mocy.*

piątek, 1 maja 2015

Recenzja: Piramida (aka The Pyramid), 2014

O tym, że stylistyka found footage na stałe zadomowiła się w filmowym horrorze wie każdy wielbiciel tego gatunku, który na bieżąco śledzi najnowsze poczynania światowej branży filmowej. Co i rusz jesteśmy bombardowani tego typu produkcjami, co jednych zachwyca, innych z kolei przyprawia o nerwicę żołądka. Cała masa horrorów stylizowanych na dokument zdążyła powołać do życia zupełnie odrębny podgatunek filmowej grozy, zwany popularnie horrorem verite. Mnogość filmów reprezentujących ten podgatunek spowodowała również, że owy produkt ewolucji współczesnego horroru zdążył już nabawić się licznych wzlotów, jak i upadków. Niestety w ostatnim czasie jesteśmy świadkami powolnego upadku tego, nazwijmy to "zjawiska". Twórcy nagminnie chwytający za popularną metodę na "kręcenie z ręki" zaczynają powoli zjadać własne ogony - każda nowa produkcja coraz częściej powiela schematy, których filmowa branża nie potrafi w umiejętny sposób wykorzystać. Doskonałym tego przykładem jest Piramida, za którą wziął się Grégory Levasseur - prawa ręka Alexandre Aji.


wtorek, 27 marca 2012

Recenzja: Scream 4 (Krzyk 4) 2011

W 1996 roku Wes Craven wspólnie ze scenarzystą Kevinem Williamsonem powołali do życia Ghostface'a- zakapturzonego mordercę, który w masce krzyczącego ducha z nożem w ręku siał grozę i przerażenie wśród mieszkańców Woodsboro stając się jednocześnie ikoną popularnej serii "Krzyk". Dziś, po zrealizowaniu trzech części kultowego horroru, jest to postać łatwo rozpoznawalna nie tylko przez znawców i sympatyków gatunku, ale również przez laików, którzy filmową grozą parają się "jeśli przytrafi im się okazja".  Mówi się, że "Krzyk"  to dzieło powstałe w wyniku niezadowolenia twórców z pozbawionych oryginalności horrorów, których żmudne i powtarzające się do bólu schematy sprawiają, że film okazuje się nudny i przewidywalny. Nie trudno się z nimi nie zgodzić. Wystarczy tylko spojrzeć na niektóre współczesne filmy grozy. Ileż to razy mieliśmy już okazję śledzić grupkę rozwydrzonych nastolatków, którzy uciekają przed mordercą rządnym ich krwi, a oni swym idiotycznym zachowaniem sami proszą się o to, by wbić im nóż w plecy...