poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Recenzja: [REC] 2 (2009)

"REC straszy ludzi", "kolejny fenomen hiszpańskiego kina grozy", "lepszy niż The Blair Witch Project"- tak właśnie opisywano produkcję pierwszej części filmu, który, podobnie jak wspomniany Blair Witch Project narobił sporego zamieszania w świecie horroru. Po takich sukcesach, jak Sierociniec, czy Labirynt Fauna Hiszpanie kolejny raz udowodnili nam, że ich kino grozy ma się w jak najlepszej formie. Stworzyli coś, co nie tylko straszyło ludzi najzwyklejszymi metodami, wywoływało niesamowite napięcie oraz osaczenie, lecz także coś, co pozwoliło widzom wczuć się w atmosferę i fabułę filmu, poczuć to, co czuli główni bohaterowie, czyli przerażenie, lęk i strach przed kryjącym się na rogiem złem. Fenomen, jakim okrzyknięto RECa zasłużył sobie na światową karierę i przyniósł jego twórcom spore zyski. Zyskał sobie również coraz większe rzesze fanów (i antyfanów) oraz zgarniał zasłużone nagrody. W tym czasie Jaume Balagueró i Paco Plaza nie czekając dłużej postawili sobie poprzeczkę i zdecydowali się na zrealizowanie kolejnej części o uwięzionych w starej kamienicy krwiożercach.

Przed polską premierą dwójki zastanawiałem się, czy aby na pewno jest to mądre i adekwatne rozwiązanie, gdyż końcowe sceny jedynki nie pozostawiły cienia wątpliwości, że ekipa telewizyjna wraz z mieszkańcami kamienicy i strażą pożarną zginęli (czyt. zostali zarażeni wirusem i przemienieni w krwiożercze bestie). Z drugiej jednak strony pierwsza część RECa pozostawiła nas z masą niedomówień i pytań, na które przyszło nam  samym udzielić sobie odpowiedzi. Po seansie nie wiedzieliśmy kim była tajemnicza Medeiros, dziewczynka, której ukrywaną na poddaszu tajemnicę odkryli przypadkowo Angela i Pablo. Nie do końca mogliśmy również stwierdzić co w końcu doprowadziło do makabry: wirus, czy opętanie przez nieczyste moce? Na te właśnie sporne kwestie twórcy rzucili nieco więcej światła zapodając nam część drugą.

"[REC]2 rozpoczyna się bezpośrednio po zakończeniu części pierwszej. Do skażonego budynku wysłana zostaje doborowa jednostka antyterrorystyczna w celu opanowania sytuacji. Nawet ich wyposażenie i przeszkolenie może nie wystarczyć w starciu z tym, co czeka ich w odciętej od świata kamienicy..." *

Zazwyczaj horror, który budowany jest przede wszystkim na fabule odrealnionej każe widzowi wierzyć w to, co film ma mu do zaoferowania. Ale czy poszukiwanie antidotum na opętanie i wreszcie, samo zawładnięcie diabła ludzkim ciałem za pomocą paskudnego wirusa, którego pozwolę sobie jednak nazwać "szczepem zła" nie jest lekką przesadą? Już końcówka pierwszej części kazała widzowi snuć domysły, że cała ta masakra, jakiej doświadczyli bohaterowie i jaką mieliśmy okazję dotąd obserwować to jednak sprawa... opętania przez siły nieczyste. Druga część rozwija dogłębniej motyw religijny i wiemy już, że mamy do czynienia nie tyle z wirusem wścieklizny, co z szatańskimi opętaniami, a wirus tak naprawdę okazuje się być szczepem złych mocy. Aby znów widza przerazić, twórcy po raz kolejny musieli  kogoś wysłać do kamienicy- uwięzione bestie przecież muszą mieć jakąś pożywkę. Decydują się więc na jednostkę antyterrorystyczną (i to całkiem trafne rozwiązanie), która ma opanować wymykającą się spod kontroli sytuację. Jednak komandosi całkowicie nie zdają sobie sprawy z tego, że nie wybierają się tam tylko i wyłącznie po to, by opanować sytuację, a przybyły z nimi przedstawiciel ministerstwa zdrowia wcale nie ma zamiaru pobrać krwi do badań nad tajemniczym wirusem. Ba, później nawet okaże się, że w całym tym bałaganie palce macza nie tyle ministerstwo zdrowia, co...Watykan poszukujący antidotum na opętanie. No właśnie. U widzów gardzących nierealistycznymi rozwiązaniami w horrorze wieść ta wywoła pewnie niemiłe poirytowanie i wręcz spowoduje, że spora rzesza tychże dosyć mocno poczuje gorzkie rozczarowanie. Wywoła też zapewne pewną pretensjonalność skierowaną w stronę twórców, którzy mogli jednak nie wplatać wątków religijnych i pozostawić ten z niebezpiecznym wirusem wścieklizny, albo jakimkolwiek innym, byleby widz oglądający część drugą również, podobnie jak w pierwszej części mógł sobie w czasie seansu powiedzieć: "cholera, takie coś faktycznie mogłoby mieć miejsce". Kwestie nieprawdopodobne,  zniekształcające realistyczną wizję pierwszej części trzeba będzie jednak zaakceptować, aby zrozumieć fabułę i, o zgrozo, takich właśnie wątków nierealnych jest o wiele więcej, choćby ta związana z odkryciem przez uwięzionych dodatkowego wymiaru rzeczywistości.

Nietypowym rozwiązaniem w filmie jest narracja i relacjonowanie wydarzeń za pomocą kamer. Druga część nagrana została w podobny sposób, co jedynka, z tym, że nie mamy tutaj do czynienia tylko z jedną kamerą. Twórcy rozszerzyli nam nieco pole widzenia o więcej niż jeden obiektyw: każdy oficer jednostki antyterrorystycznej wyposażony jest w osobistą kamerkę zainstalowaną na hełmach, która ma ułatwiać im kontaktowanie się między sobą, a my dzięki temu mamy okazję śledzić akcję w kilku miejscach w jednym czasie. Strzelanina i rzeź w wykonaniu oficerów będzie nam więc przypominać popularne gry-strzelanki, w których pole widzenia ustawione jest z perspektywy strzelającego. Relację z wydarzeń w kamienicy będziemy mogli również obejrzeć z dwóch różnych perspektyw, które później ułożą się w logiczną całość- z perspektywy wspomnianej jednostki SWAT, jak również z perspektywy trojga łaknących przygód młodych bohaterów, którzy rzecz jasna również są wyposażeni w amatorską kamerę. Nowością nazwałbym także wprowadzenie wątku z nietypową metodą na opętanie i próby zawładnięcia ciałem ludzkim przez nieczyste moce za pomocą "wirusa", dzięki któremu szatan wreszcie będzie miał okazję wypełnić biblijną apokalipsę i zawładnąć ludzkością. Fabuła nie powala mimo wszystko na kolana, gdyż tutaj również będziemy śledzić śmiałków, którzy będą musieli zmierzyć się ze złem bawiącym się ludzkim ciałem niczym martwymi i pustymi w środku marionetkami. Staną się więc pożywką dla...no właśnie, dla kogo/czego?

Nie zgadzam się  z opinią, że REC to film o zombie, bo bez wątpienia stworów z RECa nie sklasyfikowałbym  do zombiaków, tym bardziej po obejrzeniu części drugiej, która wprowadza wątek opętania przez złe moce. Mało kto zwraca uwagę na ten właśnie aspekt. Klasyczny zombie wszak jest żywym zmarłym, jednakże to twór wątły i niezdarny. A krwiożercy jakich mamy po pęczki w RECu są przeciwieństwem klasycznego, rozpadającego się zombiaka. To postacie żwawe, szybkie i energiczne, z miłą chęcią podlatują do pierwszej lepszej ofiary, a najlepiej do tej mającej w ręku kamerę, by ją zagryźć na śmierć (czyt. zarazić). Poza tym zarażeni bohaterowie wcale nie umierają, lecz zostają zainfekowani czymś, co ułatwia szatanowi kontrolę nad ich ciałem i umysłem. Tych, rzekłbym podwładnych szatana w drugiej części dostaniemy nieco więcej, całymi chordami będą atakować oficerów, którzy swymi karabinami maszynowymi będą roztrzaskiwać im głowy, by ratować własne życie. W drugiej części nasze krwiożercze bestie nie tyle będą wydawać demoniczne dźwięki i krzyki, co wykazywać się również zdolnością do prowadzenia zawiłych i bluźnierczych komentarzy w stronę przybyłej na ratunek ekipy, a ich zdolności do przybierania cudzych głosów nieraz wprowadzą naszych bohaterów w błąd.

Kolejna kwestia filmu to gra aktorska. O ile do bohaterów pierwszej części żywiliśmy niesamowitą sympatię, co jednocześnie potęgowało strach i obawy o ich dalsze losy, o tyle w drugiej części nasi bohaterowie są nam zupełnie obojętni i nie dają nam się już tak polubić. Jest to, rzecz jasna, związane z dosyć mierną grą aktorską. Weźmy pierwszego z brzegu- inspektora (czy egzorcystę jak kto woli): postać bez jakiegokolwiek tchnienia osobowości i charakteru, nudna i momentami totalnie żenująca, a zwłaszcza w tych momentach, kiedy niezdarnie usiłuje przekonać resztę do swojej racji. Umundurowani też wcale nie lepsi. Ich żartobliwe czasami wywody również drażnią- giną jeden po drugim i obchodzi nas to tyle, co zeszłoroczny śnieg. Lepiej już wychodzi na tym trójka nastolatków, których jest nam jednak trochę żal, bo przez własną głupotę zgotowali sobie piekło na własne życzenie. Bezbłędnie wypadła za to dobrze nam znana Manuela Velasco, odgrywająca postać reporterki, chociaż i tak odczuwamy jej brak w filmie, gdyż ujawnia nam się dopiero w końcowych scenach. Warto również wspomnieć o małej Claudii Silvie, grającej Jennifer. Jak na młody wiek, aktorka poradziła sobie fenomenalnie w roli opętanego monstrum.

Druga część słynnego RECa powędrowała zdecydowanie inną ścieżką, mniej oczywistą, a bardziej zawiłą, w stronę  horroru opowiadającego historię już nie tak realistyczną jaką mieliśmy okazję poznać w jedynce, ale nadal ukazanego w niebywale realny sposób, dzięki znanej nam metodzie "kręcenia kamerą z ręki". Hiszpanie przedstawili nam problematykę opętania i ciągłe próby zawładnięcia szatana ludzką psychiką w sposób oryginalny, nietypowy i powiedziałbym nawet...kontrowersyjny.  Pomimo pewnych wad REC 2 to jednak kawał dobrego kina. Co prawda nie jest już w stanie zszokować widza z taką perfekcją jak jego poprzednia część, ale nie jest również pozbawiony wszelkich zalet. Powiedziałbym, że mamy tu znacznie więcej scen krwawych, jak również tych przykuwających uwagę widza, a nawet wywołujących współczucie zwłaszcza dla osób zarażonych (świetna jest scena z małą Jennifer, która próbuje wyrwać się z rąk jednemu z oficerów w czasie próby zdobycia informacji na temat dziewczynki Medeiros będącej głównym siedliskiem zła). Głównymi ofiarami są nie tylko uwięzieni w odciętej od świata kamienicy ludzie, lecz również sami zarażeni, którzy w rękach demona stają się bezsilnymi i niezdającymi sobie sprawy z czynionego zła krwiożerczymi bestiami. Są marionetkami wodzonymi przez zło wcielone, które dyktuje im co mają robić. Końcowe sceny znacznie zaostrzyły apetyt na kolejną część, dlatego tak czy inaczej REC2 jest pozycją obowiązkową. Choćby dlatego, by nie pogubić się w tym, co ukaże nam wkrótce [REC]3 Genesis. O ile [REC] oceniam jako rewelacyjny (6/6) o tyle drugą część jako bardzo dobrą (5/6). Mam nadzieję, że tendencja spadkowa nie sprawdzi się w kolejnych częściach...

Tytuł oryginalny: [REC]2
Tytuł polski: [REC]2
Rok produkcji: 2oo9
Gatunek: Horror dokumentalizowany
Czas trwania: 1 godz. 25 min.
Reżyseria: Jeume Balagueró, Paco Plaza
* Opis filmu pochodzi z okładki.
Autor: Konrad

2 komentarze:

  1. Uwielbiam serię "REC" (jak na razie, nie widziałam jeszcze trójki) głównie za to, że wprowadza trochę dynamiki i lekkiej kontrowersji na rynku grozy. Przyznam, że rzadko kiedy zdarza się horror o tematyce zombie, który mi się podoba - po prostu nie przepadam za tą tematyką, wydaje mi się banalna i oklepana do granic możliwości. Seria "REC" jednak zupełnie nie przypomina innych filmów tego typu. Wprawdzie też mamy tu do czynienia z krwiożerczymi pół-ludźmi, ale ci są znacznie bardziej przerażający niż wlekące się przez 10 minut monstra z podkrążonymi oczyma ;-) Kiedy sięgnęłam po raz pierwszy po "REC'a", b. mi się spodobał. Ale kiedy obejrzałam drugą część tej serii, byłam zachwycona. Dlaczego? Ponieważ - mimo mało realnego rozwiązania kwestii pochodzenia tajemniczego wirusa i "takiej sobie" gry aktorskiej - dostałam to, co lubię najbardziej - nawiedzenie, opętanie, Zło przybierające ludzkie cechy, a do tego znakomite efekty specjalne i klimat prawdziwego osaczenia... Każdy horror, a zwłaszcza kontynuacje znanych hitów nie ustrzegą się przed krytyką odbiorców i rozumiem doskonale, że wielu osobom ta część nie przypadła do gustu, ponieważ woleliby, aby twórcy dalej ciągnęli motyw zombie-wirusa. Mi przypadł do gustu ten kontrowersyjny sposób wyjaśnienia historii i cieszę się, że film poszedł w tym a nie innym kierunku. Niestety obawiam się, że od tej chwili może być już trochę gorzej i nie dostaniemy już niczego oryginalnego. Euforia twórców w postaci kolejnych dwóch części trochę mnie przeraża, dlatego z niepokojem zabiorę się za oglądanie "Genesis" i "Apocalypse"... Świetna i b. ciekawa recenzja! Bardzo się cieszę, że mogłam zapoznać się z Twoim zdaniem na temat tego filmu :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety druga część nie zachwyca jak poprzednia część i należę do tego grona osób, które sądzą, że na cześci pierwszej należało zakończyć. Jest tutaj co prawda kilka dobrych scen, ale gra aktorska wnerwia niesamowicie. Sądzę, że trzecia odsłona będzie totalnie zjechana...

    OdpowiedzUsuń