piątek, 23 grudnia 2011

Recenzja: Chain Reaction (Dom Strachu) (2006)

Lubię czasem obejrzeć sobie kawał dobrego kina gore, gdzie po drugiej stronie ekranu aż kipi od litrów krwi a okrutni i bestialscy oprawcy torturują swoje ofiary w perfidny i wymyślny sposób, rozkoszując się bólem niewinnych poddanych. Oczywiście dla mnie prawdziwy horror nie musi być  nasycony wszechobecną agresją i sadyzmem, co nie oznacza również, że całkowicie odrzucam kino gore. Ważne, żeby horror utrzymany był w odpowiednim klimacie i trzymał w niepewności i napięciu do samego końca. Bez względu na to, czy przez cały seans po ekranie latają połamane kończyny i rozprute flaki, czy też nie. No i najważniejsze chyba- film nie może być pozbawiony sensu i logiki.  Niemiecki reżyser Olaf Ittenbach zaproponował nam "Dom Strachu" wyprodukowany  w 2006 roku, który bez wątpienia odzwierciedla zamiłowania twórcy do kina gore, bowiem przez cały seans największą uwagę przykuwają sceny z rozprutymi flakami i rozbitymi głowami w roli głównej. Niestety poza kilkoma krwistymi momentami w filmie można dopatrzeć się więcej minusów niż plusów, bowiem tego czego brakuje w tym filmie to przede wszystkim ciekawej i wciągającej historii, a zamiast tego twórcy filmu zaserwowali nam niespójną i  słabą produkcję  z elementami gore.

"Autobus wiozący więźniów ulega wypadkowi zderzając się z samochodem Dr Douglasa Madsena. W wyniku wypadku tylko czwórce więźniów udaje się przeżyć. Jeden z więźniów jest ciężko ranny. Po zabiciu wszystkich strażników, więźniowie porywają doktora, aby ten zaopiekował się rannym- bratem przywódcy grupy- Artura. Uciekają do lasu. Po chwili natrafiają na ogromny, tajemniczy dom w samym środku lasu. Mieszkańcy domu, sterroryzowani przez Artura, pozwalają więźniom się w nim zatrzymać, nie okazują jednak strachu, a ich zachowanie staje się z każdą chwilą coraz dziwniejsze. Rozpoczyna się rzeź i to intruzi stają się jej ofiarami.

Dr Madsen cudem unika śmierci. Na posterunku policji nikt nie chce mu uwierzyć, że nie jest jednym ze zbiegłych więźniów. Zostaje przetransportowany do więzienia celem dalszych wyjaśnień. W drodze autobus ulega wypadkowi, a Dr Madsen porwany przez czterech innych więźniów ucieka do lasu. Po chwili wyłania się tajemniczy dom..." *

Już właściwie na samym początku reżyser uraczył nas krwawą jatką- więźniowie nie szczędząc sił mordują policjantów w brutalny sposób, biorą zakładnika i uciekają do lasu, by trafić za moment do domu rodziny o dziwnym i podejrzanym zachowaniu. Po niedługim czasie rodzinka przemienia się w dziwaczne stworzenia przypominające wilkołaki i atakuje uciekinierów (co dla mnie było trochę zabawne, ale to na marginesie). Tu również twórcy filmu nie szczędzą nam brutalnych scen, gdzie gęsta, czerwona krew leje się litrami. Momentów gore w "Domu Strachu" czepiać się nie zamierzam, aczkolwiek niektóre akcje wydawały mi się zbyt przesadzone i wręcz nieprawdopodobne. O ile Ittenbach zadbał o ukazanie krwistych mordów, choć moim skromnym zdaniem i tak nie do końca ukazanych w perfekcyjny sposób, o tyle całkowicie zapomniał o logice fabuły, która jest niespójna, chaotyczna i co najważniejsze- mdła i nieciekawa. To samo z grą aktorską- sztuczna, pozbawiona życia, zachowania bohaterów śmieszne wręcz i nieracjonalne. Więźniowie z przywódcą na czele wydzierają się, rozmachują rękami, jednym słowem- robią "z igły widły". Więcej tu darcia, niż jakichkolwiek konkretów. Jaki z  tego morał? Ano taki, że dialogi całkowicie do bani i w niektórych momentach odruchowo brałem pilot w ręce w celu przewinięcia do kolejnej sceny. Doktorek zachowuje się w podobny sposób, co prawda jest uległy wobec zbiegłych więźniów, bo inaczej za każde przeciwstawienie się zapłaciłby życiem, ale jak na głównego bohatera- jest patowy, "nieobecny", bierny i tchórzliwy. Zdecydowanie zabrakło tu momentów, które wzbudziłyby w widzu poczucie niepewności i strachu o losy głównego bohatera.

Na podsumowanie dodam, że zawiodłem się już w pierwszych minutach oglądania tego filmu. Miałem co prawda nadzieję, że fabuła się jakoś rozkręci i że oprócz krwawej jatki będę miał do czynienia dodatkowo z ciekawą i wciągającą fabułą. Niestety cała produkcja zajeżdża kiczowatym horrorem pozbawionym jakiegokolwiek sensu i nawet te kilka scen gore nie zadowoli nawet najmniej zagorzałych horroromaniaków. Nie polecam.

Tytuł oryginalny: Chain Reaction/ House Of Horrors/ House Of Blood
Tytuł polski: Dom Strachu
Rok produkcji: 2006
Gatunek: Horror/gore
Czas trwania: 1 godz. 45 min.
Reżyseria: Olaf Ittenbach
* opis filmu pochodzi z opakowania.
Autor: Konrad

1 komentarz:

  1. Masz rację. Ten film spełnia swoje zadanie jedynie pod względem epatowania scenami gore, fabularnie niestety mocno kuleje:/

    OdpowiedzUsuń