poniedziałek, 10 grudnia 2012

Recenzja: Sinister (2012)

Na ten film czekałem z wielkim zniecierpliwieniem, od kiedy po raz pierwszy wygrzebałem w Internecie garść informacji krążących na jego temat. Nie ukrywam również, że moja ciekawość tą produkcją wzrosła, kiedy dowiedziałem się, że reżyserem oraz współscenarzystą będzie nie kto inny, jak Scott Derrickson, który odpowiada również za całkiem przyzwoite i niepokojące Egzorcyzmy Emily Rose (2005).  Kiedy więc zapowiadano polską premierę w kinach, już szykowałem pieniądze, by skusić się na seans. Trzeba przyznać, że nieco obawiałem się seansu z kilku powodów, a jednym z nich i najważniejszym był fakt, że coraz częściej w przypadku współczesnych horrorów zwiastuny niestety okazują się lepsze od całości filmu. Na szczęście Sinister przełamał ten stereotyp.

 
Chcąc przetłumaczyć tytuł filmu to "sinister" po polsku oznacza dosłownie "złowrogi", "złowieszczy". Sądzę, że tytuł jak najbardziej odzwierciedla sedno fabuły. Sinister opowiada o Elisonie- pisarzu grozy, który wraz ze swoją rodziną przeprowadza się do małej mieściny, a konkretnie do opuszczonej posiadłości, w której przed laty popełniono  morderstwa. Fakt ten przez pisarza jest skrzętnie ukrywany przed pozostałymi członkami rodziny- żoną Tracy oraz dwójką dzieciaków- Ashely i Trevorem. Z pozoru wszystko wydaje się w porządku, nawet dom, do którego przeprowadza się rodzina wydaje się znacznie odbiegać od standardowego, oklepanego wzorca nawiedzonego, obskórnego domu- ten jest całkiem przyjazny, posiada piękny ogród i duże okna. Kiedy jednak w trakcie porządkowania swoich rzeczy Elison odnajduje na strychu pudełko z taśmami, na których zarejestrowano makabryczne morderstwa, sprawy przybierają całkiem inny, mroczniejszy wymiar, a my z czasem zaczynamy dostrzegać w pisarzu patologiczną chęć odkrycia tajemnicy i nieugiętą potrzebę stworzenia nowego dzieła, które, według pisarza- ma okazać się najlepszym bestsellerem w jego karierze. Wkrótce atmosfera w domu zaczyna się psuć- dochodzi do kłótni, a oliwy do ognia dodają dziwne zachowania dzieciaków oraz dręczące Elisona wizje. Mimo wszystko pisarz nie ustępuje i uparcie próbuje dążyć do celu- za wszelką cenę chce poznać tajemnicę nagrań, na których uwieczniono makabryczne zabójstwa.

Derrickson, nie ukrywam, poszedł trochę na łatwiznę i postanowił nakręcić nastrojowy horror o rodzinie borykającej się z siłami nieczystymi zamieszkującymi posiadłość, którą nabyli w dość atrakcyjnej cenie. Tak więc fabuła filmu nie okazała się jakimś nowo odkrytym lądem na "horrorowej mapie świata", co z drugiej strony wcale nie skazuje produkcji na totalną porażkę. Wręcz przeciwnie- kto uwielbia nastrojówki o duchach, dziwnych wydarzeniach itd. ten co najmniej powinien piać z zachwytu, bo otrzymamy tutaj wszystko, co potrzebne jest do budowania napięcia oraz specyficznej, mrocznej atmosfery. I to na najwyższym poziomie. Derrickson sięgnął co prawda po znane i stare jak świat chwyty, ale udowodnił, że z tymi wygrzebanymi ze sterty innych horrorów trikami potrafi sobie doskonale poradzić. Nie przeszkadza fakt, że po raz kolejny będziemy mieli do czynienia z nawiedzonym domem (a raczej nawiedzonymi taśmami), z dzieciakami rysującymi po ścianach dziwne znaki i mającymi swoich wyimaginowanych przyjaciół, tajemniczymi stukami, szmerami, czy wizjami, skoro reżyser nam to wszystko ładnie poodkurzał, umiejętnie wypolerował i wrzucił do filmu. Sinister nie jest więc kolejnym przeciętniakiem, który okazał się efektem tandetnej metody kopiuj-wklej. Może i pewne schematy powiela, ale tak naprawdę potrafi wciągnąć, zaserwować niepokojącą atmosferę oraz napięcie, którego we współczesnym filmie grozy tylko ze świecą szukać. Są też momenty, w których faktycznie można spaść z krzesła, zwłaszcza jeśli film ogląda się przy odpowiednim nagłośnieniu, a to dzięki wykorzystaniu typowych dla filmów grozy jump scenes, w których ogromną rolę odgrywa mroczna i niepokojąca ścieżka dźwiękowa, tutaj mająca bardzo duże znaczenie w budowaniu atmosfery i odpowiedniego klimatu. Od razu widać, że reżyser nie powędrował w stronę efekciarstwa, nie skupił się na zszokowaniu widza ukazywaniem przerażających morderstw pełnych flaków i krwi, a postawił przede wszystkim na odpowiedni klimat i nastrój, chociaż kilku ciekawych i zapadających w pamięć krwawych scen też nie brakuje. Oglądając film nocą, faktycznie można poczuć się nieswojo, co jest chyba najlepszym dowodem na niezaprzeczalne umiejętności reżyserskie twórcy.

Dobrą stroną filmu są także świetnie wykreowane profile psychologiczne bohaterów oraz porządna gra aktorska. Tym samym Sinister to niekoniecznie zwykła opowieść o nawiedzonym domu skrywającym makabryczną tajemnicę, to przede wszystkim mroczna podróż do głębi psychiki Elisona i jego "złowrogich" popędów, które mają wpływ na jego życiowe decyzje. Film z jednej strony budzi napięcie w tym, co nieznane, nie do końca wytłumaczalne (tajemnicze odgłosy, wizje, dziwne zachowania), z drugiej zaś ukazuje nieuświadomione lęki bohatera przed stratą kariery pisarskiej, co znów zagraża jego zdrowiu psychicznemu oraz rodzinie. Dla mnie Sinister okazał się naprawdę przekonującym horrorem, który potrafi obronić się przede wszystkim świetną ścieżką dźwiękową, wzorowym aktorstwem oraz utrzymaniem mrocznej atmosfery i napięcia na wysokim poziomie. Można ponarzekać trochę na zakończenie filmu, które nie każdego pewnie zadowoli, czy na trochę wolne tempo akcji, ale w obliczu tylu zalet można  przymknąć na to oko. W każdym razie jeśli ktoś ma zamiar porządkować swoje rzeczy na strychu po seansie, niech wie, że po obejrzeniu Sinister każde pudełko z klamotami będzie wyglądać podejrzanie ;-) Polecam!

Tytuł oryginalny: Sinister
Tytuł polski: Sinister
Rok produkcji: 2012
Gatunek: Horror nastrojowy
Czas trwania: 1 godz. 50 min.
Reżyseria: Scott Derrickson
Autor: Konrad

3 komentarze:

  1. No i wreszcie coś dla mnie :) Oglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę rewelacyjny horror! Czekałam z wielkimi nadziejami i nie zawiódł mnie praktycznie w żadnym swoim calu mimo tego, że fabuła oryginalna nie jest. Klimat, napięcie, muzyka, aktorstwo...naprawdę wielki plus. Na mroczny wieczór, to horror w sam raz. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny horror na końcówkę roku... Bardzo miła niespodzianka po serii niedorobionych straszaków. Obyśmy w przyszłym roku mieli takich więcej! Najbardziej podobała mi się muzyka i klimat, ale aktorstwo również na przyzwoitym poziomie, nic tylko oglądać :-)

    OdpowiedzUsuń