piątek, 1 lutego 2013

Recenzja: Zejście (2005)

Zanim obejrzałem ten film, miałem najpierw okazję przysłuchać się opinii ludzi, którzy byli już po seansie. I jak to z opiniami bywa, jednym się podobało, drugim nie. Zatwardziali przeciwnicy nie pozostawili suchej nitki na twórcach, zarzucając im stworzenie filmu wtórnego- przewidywalnego, pozbawionego logiki i nade wszystko nierealnego. Przyznam szczerze, że nie przepadam za filmami trącającymi fabularnie o motyw potworów zamieszkujących jaskinie, a powodem tego stanu rzeczy jest schematyczność fabuły- obejrzałem kilka filmów (niekoniecznie horrorów, ale także kino akcji), w których ciągle powtarza się ten sam motyw: wejście do nieznanej dotąd jaskini, zawalenie się głównego wejścia, próby wydostania się ekipy z podziemi i... walka z potworami. Tak więc do seansu Zejścia zasiadałem z ponurą miną. Film jednak bardzo mnie zaskoczył i mimo szablonowej konstrukcji mogę uznać go za jedno z najbardziej udanych dzieł w dziedzinie współczesnego horroru.

Zanim jednak Marshall nakręcił krwawy, bezkompromisowy horror o potworach atakujących i pożerających nieproszonych gości, stworzył dzieło mniej, jak sam stwierdził- poważne, by wystarczająco wbić widza w fotel i skutecznie zszokować. Jednakże Dog Sodiers, bo o nim mowa, okazał się na tyle udanym filmem, by bez problemu otrzymać fundusze na kolejny horror, który tym razem skutecznie sparaliżuje i wstrząśnie publicznością. I tak oto stworzył dzieło ponure, szokujące i pozbawione tylu mrugnięć do widza. Zejście opowiada o grupce kobiet, które łączy wspólna pasja- sporty ekstremalne. Wycieczki dostarczające dziewczynom porządnej dawki adrenaliny stały się tradycją i okazją do wspólnego spędzania czasu, tym bardziej, że każda z nich mieszka w znacznej odległości od siebie. Tym razem postanawiają zmierzyć się z jaskinią w Appalachach. Początkowo wszystko wydaje się iść zgodnie z planem, jednak po dotarciu w głąb jaskini, dochodzi do zawalenia się głównego wejścia. Dziewczyny, próbując zachować zimną krew starają się znaleźć inne wyjście, jednak z czasem w grupie dochodzi do coraz licznych nieporozumień. Umiejętności współpracy dziewczyn zostaną niebawem poddane próbie, kiedy odkryją, że jaskinię zamieszkują przystosowane do warunków potwory żądne świeżego mięsa.

Chcąc zaszufladkować Zejście do konkretnego podgatunku horroru, to bez cienia wątpliwości można by go zaliczyć do grona survivali oraz monster movie. Po pierwsze- to horror przedstawiający ludzi w ekstremalnych warunkach, po drugie- to horror o potworach wyjętych prosto z fantastyki. Tak czy inaczej Marshall z całą pewnością nie zamierzał poprzestać na historyjce o ludziach zdanych na walkę z wynaturzonymi monstrami i poszedł o krok dalej- stworzył coś, co bez żadnych mrugnięć do widza ukazuje mroczniejszą stronę natury ludzkiej w obliczu zagrożenia życia. I przyznam, że mu się to udało. Wiele razy Marshall udowodni widzowi, że kiedy człowiekiem zawładnie strach, przerażenie i panika, to mimo usilnych prób racjonalnego myślenia, nie będzie on w stanie zapanować nad swoimi instynktownymi odruchami, a najważniejszym priorytetem okaże się ochrona samego siebie. W Zejściu znajdziemy również klasyczne metody budowania napięcia. Świetnie da się tu wyczuć duszną, klaustrofobiczną atmosferę jaskiń, a pole kamery czasami ogranicza się jedynie do ukazania niewielkich rozmiarów ujścia korytarza, przepełnionego gęstym mrokiem, co potęguje tylko niepokój, bo widz tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy, kiedy i w jakich okolicznościach pojawi się zagrożenie ze strony zamieszkujących jaskinię potworów. Zapewniam, że przy odpowiednim nagłośnieniu nie raz będzie można podskoczyć ze strachu. Będzie też krwawo i momentami nawet zaskakująco. Trzeba też przyznać, że potwory, o których mowa w filmie do gumowatych i sztucznych nie należą- wypadają realnie i przekonująco, a ich zwinność i przystosowanie do mrocznych, wilgotnych warunków oraz znajomość terenu tylko wzbudza strach i obawy o losy bohaterek.

Marshall świetnie bawi się też emocjami widza i już praktycznie od pierwszych scen filmu serwuje mu bezduszną dawkę brutalności, zacieśniając jednocześnie więź pomiędzy widzem a bohaterkami filmu. Uroku całemu przedsięwzięciu dodaje niewątpliwie świetna gra aktorska oraz przemyślane wykreowanie specyficznych zachowań bohaterek: jedne z nich będą twarde i pewne siebie, nie boją się wyzwań (z czego najtwardszą z nich jest Juno), inne znów o nieco słabej psychice, wydają się być najsłabszym ogniwem całej załogi. Do grona tych ostatnich niewątpliwie należy Sarah- kobieta, która będzie musiała stawić czoła nie tylko zagrożeniu, w jakim się znalazła, lecz również osłabiającym jej psychikę przykrym wspomnieniom, o których z przyczyn oczywistych, w recenzji nie należy wspominać, bo popsuło by to tylko całą zabawę i frajdę z oglądania tego filmu. Na pewno losy głównych bohaterek nie będą dla nas obojętne i będziemy mocno trzymać kciuki, by przynajmniej te bardziej pozytywne wyszły z opresji bez szwanku.

Zejście spełniło moje oczekiwania jako horror. Twórcy świetnie poradzili sobie ze stopniowaniem napięcia, raz serwując nam ni stąd ni zowąd sporą dawkę scen gore, innym razem budując klimat grozy duszną atmosferą podziemi. Dziwią mnie opinie, że to kolejny wtórny horror, pozbawiony sensu. Fabuła może odkrywczą nie jest, ale odrzucanie filmu tylko z tego względu jest dla mnie bynajmniej nieporozumieniem. Twórcy zrekompensowali szablonowość fabuły, tworząc realistyczny horror przepełniony ponurymi wnioskami- ukazuje nie tylko opowieść o walce człowieka z potworami oraz z samym sobą- własnymi lękami, dławiącą paniką, czy powracającymi wspomnieniami, to także opowieść o tym, jak cienka może być granica pomiędzy przyjaźnią a nienawiścią, partnerstwem a rywalizacją oraz zaufaniem a nieufnością. Kto nie lubi filmów o ponurym przesłaniu, bez happy-endów, niech sobie daruje, bo seans go tylko zniesmaczy i ostatecznie popsuje humor.

Tytuł oryginalny: The Descent
Tytuł polski: Zejście
Rok produkcji: 2005
Gatunek: Horror/survival/monster movie
Czas trwania: 1 godz. 39 min.
Reżyseria: Neil Marshall
Autor: Konrad

4 komentarze:

  1. Oglądałam i powiem Ci... co kto lubi, nie było złe, ale nie moje klimaty. Jak takie coś lubisz, to spodoba Ci się "Jaskinia" Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaskinię widziałem już dawno i ten film jakoś nie zapadł mi szczególnie w pamięci. Ogólnie motyw jaskini i zamieszkałych tam potworów do moich ulubionych nie należy, ale Zejście mimo wszystko podobało mi się ze względu na świetnie wykreowane postacie. Reżyser fajnie też stopniuje napięcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zgadzam się z Konradem. Wśród horrorów z XXI wieku nie można wybrzydzać (a przynjmniej ja staram się nie oceniać ich przez pryzmat klasyków), więc jeśli trafia się film z tak mrocznym klimatem to na ogół z automatu zdobywa moje serce:) "Jaskinia" też nie jest zła, ale wolę jednak "Zejście".

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jest taki zły rzeczywiście. Nie przepadam za tego typu filmami, ale muszę przyznać, że ten film nawet mnie nie znudził, pomimo mało odkrywczej fabuły. Wydaje mi się, że jest naprawdę nieźle zrobiony w porównaniu z resztą współczesnych horrorów. Warto się skusić i obejrzeć, nie zwracając uwagi na to, że mieliśmy już do czynienia z podobnymi filmami.

    OdpowiedzUsuń