sobota, 13 lipca 2013

Recenzja: Gorefikacje (antologia)

Gorefikacje to pierwsza polska antologia gore, która na pewno powinna przewinąć się przez ręce - albo raczej przez komputery z racji wydania zbioru w formie e-booka - najbardziej wytrwałych wielbicieli gatunku. Prezentowany tu zbiór to bowiem danie niezwykle obrzydliwe, cuchnące padliną, ociekające płynami ustrojowymi i innymi substancjami, jakie skrywa w środku ludzkie ciało. Poszczególne opowiadania zbioru, które co prawda nie straszą, ale za to w sposób dosadny powodują obrzydzenie i niesmak, prezentują - jak to w antologiach bywa - różny poziom, ale z całą pewnością nie można im odmówić miana historii dobrych, które w większy lub mniejszy sposób oddziałują na wyobraźnię czytelnika. To co, zaczynamy rzeź?
"Czy sądziliście, że polski horror nie może być naprawdę mocny?
Ta książka sprawi, że zmienicie zdanie - zszokuje was, zniesmaczy, a przede wszystkim wciągnie w mroczną rzeczywistość, z której nie ma już ucieczki.
Szesnaście ociekających krwią opowiadań, czternastu autorów i brak jakichkolwiek barier.
Te opowiadania nie tylko nie pozwalają zasnąć - one miażdżą duszę, rozpuszczają mózg i wywlekają na wierzch wnętrzności.
Miejmy nadzieję, że nie dosłownie..."*

Opis, jaki znajdziemy na końcu antologii zapowiada niezłą jazdę bez trzymanki, co więcej, stanowi również obietnicę czegoś, czego jeszcze na naszym rodzimym podwórku nie było. Zbiór opowiadań zawartych w antologii ma również zmienić poglądy czytelników - bądź szerzej - wielbicieli wszelkiej makabry w ogóle, na temat polskiego horroru. Znając naszą rodzimą rzeczywistość w tym zakresie trzeba przyznać, że takie wielkie "bum" przydałoby się jak najbardziej, bowiem polski horror dziś w opinii wielu wielbicieli gatunku to synonim beznadziei, gniota, kulawego psa, szamba, szmiry, czy dna z pięcioma metrami zalegającego mułu. Słowem - z polskim horrorem dobrze nie jest. O ile filmowa groza faktycznie nie wychodzi nam najlepiej, o tyle groza w formie słowa pisanego wcale nie jest taka zła. Problem w tym, że jeszcze zbyt mało wiemy o perełkach polskiego horroru, a takowe jednak są. I mają się całkiem nieźle. Omawiana tu antologia, która - założę się - na pewno już została wchłonięta przez niejednego wielbiciela ociekających krwią opowieści, stanowi bowiem miejsce dla doświadczonych i bardziej znanych pisarzy grozy, jak i tych dopiero początkujących. Zarówno jedni, jak i drudzy swoimi opowiadaniami dowodzą, że polski horror nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Antologie mają to do siebie, że opowiadania w nich zawarte prezentują zazwyczaj rozmaity poziom. Możemy w nich spotkać historie zapadające głęboko w pamięć, zmuszające do myślenia i wstrząsające, jak i takie, które wylecą nam szybko z głowy. Zasada ta nie ominęła co prawda zbioru opowiadań "Gorefikacje", choć mogę z czystym sumieniem zaryzykować stwierdzenie, że wśród tych szesnastu opowiadań, ani jedno nie zasłużyło w mojej opinii na miano typowego chłamu, które w żaden sposób nie dostarczyło odpowiedniej dawki rozrywki (czytaj: obrzydzenia). Cechą wspólną wszystkich opowiadań miało być gore i tak w zasadzie jest, tyle, że nie w każdym opowiadaniu będzie tyle samo krwi, flaków i obscenicznych, najbardziej wynaturzonych mordów. Dla jednych może to stanowić wadę antologii, dla mnie okazało się zaletą. Co prawda znalazły się opowiadania w podwójnej wersji hard, podczas czytania których ma się nieodparte wrażenie, że zostały pozbawione fabuły, a bazują tylko i wyłącznie na makabrze i brutalnych opisach zmuszających do odruchów wymiotnych, ale nie zabrakło też takich, które umiejętnie posługiwały się elementami gore, przy jednoczesnym zadbaniu o ciekawą i wciągającą fabułę. Znalazły się też historie, które z gore być może nie mają zbyt wiele wspólnego, ale za to dostarczyły solidnej grozy trzymającej w napięciu.
Z całą pewnością godną uwagi pozycją jest "Talidomid" Dawida Kaina. Historia jaką Kain zapodaje nam na "pierwszy ogień" to niewątpliwie dobry start i skuteczna zachęta do zapoznania się z pozostałymi opowiadaniami zawartymi w antologii. Zwykle bywa tak, że to właśnie na pierwszym opowiadaniu ciąży cała odpowiedzialność za to, czy będziemy chcieli brnąć w antologię dalej, czy po prostu już na wstępie dostaniemy liche truchło, po przeczytaniu którego odechce nam się wszystkiego. Tutaj było bardzo dobrze. Kain prezentuje nam opowiadanko zwiewne, narrator wypowiada się językiem potocznym, a to potęguje wrażenie, jakby historia opowiadana była przez wyluzowanego kumpla, z którym znamy się od lat. Ponadto uwagę przykuwa tutaj dający się odczuć wisielczy humorek, natomiast zakończenie samo w sobie jest nie tyle zaskakujące, co zmuszające do myślenia. Elementy makabry i krwawej jatki są, ale jak się okaże później - na tle pozostałych opowiadań - w tym nie było tego zbyt wiele. I z całą pewnością opowiadanie to nie przygotuje na wstrząs jaki zaserwuje nam "Wyrzygać duszę" Łukasza Radeckiego. Tu autor puścił wodze fantazji i serwuje nam naprawdę potężną dawkę "chorej makabry" (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Osoby słuchające tzw. "ciężkich brzmień" będą mieli okazję przekonać się, co psychopata może wyprawiać z wielbicielami death metalu i innych odmian tejże muzyki, jeżeli dostaną się w jego ręce. Odjechane na maxa, nie powiem. Ale w końcu to antologia gore, więc im więcej makabry, tym lepiej, prawda? Równie zaskakującym opowiadaniem są "Dwa słowa" Sylwii Błach. Wielki podziw dla autorki - jedynej przedstawicielki płci pięknej, która postanowiła uraczyć czytelników swoją wizją makabry w antologii, która swą tematyką uderza wprost w rozdziawioną paszczę ekstremalnego horroru. Autorka porusza tematykę zemsty zranionej niegdyś przez mężczyznę kobiety. Zemsta jest tutaj soczyście ozdobiona krwią, ludzkimi jelitami i innymi narządami wewnętrznymi z erotyką w tle. Będzie też brutalnie i ohydnie w "Dziewczynie, która miała w sobie coś więcej" oraz w "Świętym mięsie" - te dwa opowiadania wyszły spod pióra Marka Grzywacza. Oba godne polecenia, jednakże ciut lepiej wypada to drugie, bynajmniej jeśli chodzi o stopień obrzydzenia. Jego "Święte mięso" - swoista "...pulsująca,  oddychająca góra mięsa" - potrafi podziałać na wyobraźnię i... żołądek! Połączenie ekstremalnego horroru z wątkiem kryminalnym oferuje nam Tomasz Czarny, przez wielu okrzyknięty "ojcem chrzestnym" literackiej grozy spod znaku gore. I słusznie, bowiem autor jest nie tylko prowodyrem całego przedsięwzięcia, owocem którego są omawiane tutaj "Gorefikacje", ale także twórcą o dobrym warsztacie pisarskim, który wcale nie ogląda się na cenzurę. Z pewnością przekona się o tym ten, kto ogarnie opowiadanie "Świątynia" oraz "Puszka coli". Oba opowiadania cechuje porządny warsztat, ciekawie przedstawiony wątek, oraz - co najważniejsze - mocne akcenty gore z domieszką plugawego porno.
Krótkie, ale interesujące ze względu na ciekawą konstrukcję "Ibidem 1" Pawła Matei to chwila wytchnienia od obskurnej brutalności, choć autor dosłownie na kilku stronach również potrafi wciągnąć w wir "dziwnych" i na swój sposób przerażających wydarzeń. "Aż po grób a nawet dalej" Karola Mitki to powrót do motywu zbrodni i kary, którą poruszała wcześniej Sylwia Błach w "Dwóch słowach". Tutaj także panowie dostaną lekcje, z której wysuwa się następujący wniosek: lepiej nie zadzierać z niektórymi kobietami, bowiem czeka nas zemsta, o jakiej nam się nawet nie śniło w najgorszych koszmarach ;-) Zamiana ról nastąpi w opowiadaniu "Pozory mylą" Krzysztofa Dąbrowskiego - tym razem ofiarą internetowego psychopaty stanie się niewinna kobieta. Mocna i przerażająca wizja tortur psychicznych, fizycznych, jak i seksualnych powinna być ostrzeżeniem dla tych, którzy szukają wrażeń na internetowych czatach - wniosek jaki płynie z opowiadania dotyczy zarówno ofiary - należy uważać z kim ma się do czynienia, kto wie, być może właśnie umawiasz się na spotkanie z psycholem? - jak i kata: pamiętaj: "pozory mylą" i nie wszystko jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Moją uwagę przykuło umiejętnie rozegrane zakończenie. Kolejny przystanek od ekstremalnej wersji gore czeka w opowiadaniu "Po jednemu" Grzegorza Gajka, gdzie tym razem będziemy mieli okazję zapoznać się z historyjką zabarwioną czarnym humorem. Problematykę zatargów z mafią podejmuje opowiadanie o nieprzypadkowym tytule "Coraz większe ryby w akwarium" Pawła Waśkiewicza. Przyznam, że kiedy ujrzałem tytuł w spisie treści, od razu pomyślałem, że będzie to jakieś połączenie science fiction z domieszką gore, natomiast głównymi antagonistami będą jakieś głębinowe stwory. Okazało się jednak, że autor wcale nie gmerał w motywach animal attack, lecz zbudował historię na bardziej realistycznych motywach. Czytając opowiadanie Waśkiewicza po raz kolejny przekonamy się, że najgorszym potworem jest człowiek. Przygnębiający wątek wpływu dzieciństwa na dorosłe życie można znaleźć w ujmującym opowiadaniu "Drżenie" Marcina Rojka. Opowiadanie to należy do grupy tych z umiarkowanie dawkowanym motywem gore. Autor skupił się głównie na rozbudowaniu historii i przedstawieniu jej w sposób trafiający do czytelnika i zmuszający go do myślenia. Elementy makabry dodają smaczku, jednakże opowiadanie to jest godne polecenia głównie ze względu na to, że podejmuje bardzo ważną i poruszającą problematykę dzieciństwa zranionego. Osobiście gorąco polecam.  Zaproszenie na artystyczną wystawę otrzymamy w opowiadaniu "od 5.00 do 9.00". Tym razem Rafał Christ serwuje nam powrót do wymyślnych tortur, wyuzdanego seksu i hektolitrów krwi. Dodam tylko, że autor przemyca tutaj masę licznych opisów popapranej rzezi, która sprawi, że żołądek może zamienić się w aktywny wulkan wymiocin :-) Uwagę przykuwa również przemyślana konstrukcja opowiadania oraz zakończenie. Na koniec otrzymamy "Pornopolis" Rafała Kulety - wciąga jak mało co, a to dzięki wybujałej wyobraźni autora, to również jedno z dłuższych opowiadań w zbiorze oraz "Jajko niespodziankę" Tomasza Siwca - odnoszę wrażenie, że stylistycznie chyba najbardziej mi odpowiadało, ponieważ historię czytało mi się lekko i ogarnąłem ją dosłownie jednym tchem. Choć wprawdzie jatka jest tutaj umiarkowana, to jednak opis konsumpcji... nieważne, niech to zostanie tajemnicą dla tych, którzy nie czytali ;-) spowodował u mnie spore obrzydzenie, więc cel główny opowiadania został jak najbardziej zachowany.
Po ogólnym przedstawieniu wszystkich zamieszczonych w zbiorze opowiadań, czas na podsumowanie. Muszę przyznać, że jestem zaskoczony "Gorefikacjami" - oczywiście w pozytywnym tego słowa rozumowaniu. Chwytając po pierwszą polską antologię gore, otrzymałem opowiadania nie oglądające się na cenzurę, pełne totalnie zrytej rzezi, natomiast pomysłowość autorów budzi wielki podziw - choć czasami ma się wrażenie, że niektóre motywy są powielane, mnie jednak to nie przeszkadzało. Summa summarum zbiorek jako całość wypada dobrze i z całą pewnością nie jest przeznaczony dla każdego. Nie wspominając o osobach niepełnoletnich, zbiór nie spasuje z pewnością osobom nadwrażliwym lub zwyczajnie nie trawiącym ekstremalnego horroru, gdzie pierwsze skrzypce gra makabra w najbardziej wynaturzonych postaciach. Jeśli wydaje Wam się, że o nieludzkiej przemocy i braku jakichkolwiek pohamowań wiecie już wszystko, to koniecznie musicie zapoznać się z "Gorefikacjami" - tu nie ma granic, nie ma miejsca na litość, jest tylko krew, flaki i upodlenie w najbardziej okrutnych obliczach.
Autor: Różni autorzy
Polski tytuł: Gorefikacje
Gatunek: horror/gore
Wydawnictwo: wydaje.pl
Ilość stron: 193
* opis pochodzi z okładki zbioru.
Autor: Konrad

2 komentarze:

  1. Ciężko jednoznacznie podsumować "Gorefikacje", ponieważ - tak jak już wcześniej się wypowiadałam gdzieś tam na forum - zbiór opowiadań jest dość nierówny. Najbardziej podobały mi się trzy opowiadania - „Święte mięso” Marka Grzywacza, „Wyrzygać duszę” Łukasza Radeckiego oraz „Pozory Mylą” Krzysztofa T. Dąbrowskiego. Na pewno ta antologia daje nadzieję na to, iż w przyszłości doczekamy się umocnienia polskiej grozy na tyle, aby mogła konkurować z tą zagraniczną. Świetna i wyczerpująca recenzja Konrad. A tak w ogóle to jak tam wyniki? :-p Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację Cat - nie wszystkie opowiadania są sobie równe, natomiast Gorefikacje jako całość wypadają nieźle i faktycznie dają nadzieję na to, że w przyszłości będzie coraz lepiej z tą naszą polską grozą. Odp. na pytanie o wyniki masz w mailu :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń