piątek, 13 września 2013

Recenzja: Poza sezonem (Jack Ketchum)

Jack Ketchum, przez samego Stephena Kinga okrzyknięty "najbardziej przerażającym facetem w Ameryce", swoją karierę pisarską rozpoczął od powieści, która u wielu odbiorców wywołała przerażenie i szok, zyskując tym samym rangę jednej z najbardziej ekstremalnych w świecie literackiego horroru. "Poza sezonem", bo o tę właśnie powieść chodzi, śmiało można uznać również za pechową, ponieważ zanim książka trafiła na rynek wydawniczy, najpierw musiała  przejść liczne cięcia i poprawki w tekście, by znacznie złagodzić swój przekaz. Mimo wszystko ocenzurowana wersja "Poza sezonem" w opinii wydawcy wciąż wydawała się zbyt ekstremalna, dlatego zaraz po premierze powieść znikła z półek sklepowych. Ketchum - nękany wyrzutami sumienia, że przystał na tak radykalne zmiany w powieści - po wielu latach postanowił jednak zawalczyć o swoje i we wznowieniu zaprezentował "Poza sezonem" w swoim pierwotnym kształcie jako książkę bezlitosną, mroczną, nie oglądającą się na wrażliwych czytelników i przede wszystkim naszpikowaną ogromną dawką brutalności.
Wypoczynek w nadmorskim kurorcie zamienia się w straszliwy koszmar dla pięknej nowojorskiej redaktorki i grupy jej przyjaciół. Trzy kobiety i trzech mężczyzn muszą stawić czoła złu, które czai się w lasach wokół Dead River. Zaczyna się bezlitosne polowanie, które zamienia się w krwawą walkę o przetrwanie.
Czy opuszczony dom na odludziu okaże się miejscem ostatecznej klęski człowieczeństwa?*
Powyższy opis przywodzi na myśl typowy horrorek o grupce przyjaciół, którzy pragną dobrej rozrywki i swawolnych zabaw zakrapianych alkoholem, a dostają zgoła co innego: szaleńczą lekcję rodem ze szkoły przetrwania, w której toczy się walka na śmierć i życie z obskurnymi dzikusami zamieszkującymi pobliskie lasy i jaskinie. "Poza sezonem" nie wpisuje się jednak na listę powieści typu "przeczytaj - zapomnij", bo Ketchum nie byłby przecież sobą, gdyby choć trochę nie pobawił się czytelnikiem i pozwolił zbyt szybko zetrzeć się z pamięci. Na początek serwuje mu więc słodką sielankę, by ten mógł zaprzyjaźnić się z głównymi bohaterami i razem z nimi mógł posmakować beztroskiego życia w spokojnej i bezpiecznej z pozoru wiejskiej chatce. Kiedy już czytelnikowi udaje się polubić protagonistów, Ketchum przerywa tę swawolną zabawę i w dalszej części powieści dosłownie obsmarowuje odbiorcę krwią i obrzuca odpowiednio wysmażonym i przyprawionym mięsem z ludziny. Tak, oto Ketchum w swym najbardziej przerażającym obliczu - nie daje o sobie tak szybko zapomnieć.
Jeśli znacie Ketchuma tylko z "Dziewczyny z sąsiedztwa" i zaakceptowaliście brutalność tej powieści, możecie liczyć, że "Poza sezonem" również zryje Wam mózgi. Tło debiutanckiej książki Ketchuma co prawda nieco różni się od wspomnianej "Dziewczyny...", bo omawiana powieść nie została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, lecz popularnymi filmami grozy, które wstrząsnęły pisarzem (da się zauważyć pewne podobieństwo w strukturze powieści do kultowego horroru Romero Noc żywych trupów) i stanowi niejako makabryczną wizję autora na temat reakcji i zachowań ludzi w momencie ataku zdegenerowanych dzikusów, to mimo wszystko wspólnym mianownikiem obu tych powieści jest bezpośrednie epatowanie wynaturzoną brutalnością, która u odbiorcy ma wzbudzić prawdziwy niesmak.
"Jeśli przeczytasz Poza sezonem w Święto Dziękczynienia, nie zaśniesz do Bożego Narodzenia" - tak określił debiutancką powieść Stephen King i trzeba przyznać, że w tej rymowance kryje się ziarenko prawdy. Powieść od początku do samego końca usłana jest ludzkimi wnętrznościami i oblana krwią, a opisy tortur serwowanych przez dzikich na niewinnych, śmiertelnie przerażonych ludziach są tutaj tak dosadne, że potrafią momentami podrażnić układ pokarmowy. Ogromnym atutem powieści jest również to, że Ketchum nie postawił tylko i wyłącznie na epatowanie makabrą. Doskonale odzwierciedla emocje i zachowania ludzi w obliczu śmiertelnego zagrożenia oraz udowadnia, że w punkcie krytycznym ofiarą może być dosłownie każdy. To wszystko czyni "Poza sezonem" powieścią przygnębiającą, z której można wyciagnać smutny, ale prawdziwy wniosek: w szponach śmiertelnego zagrożenia nawet najtwardszy psychicznie człowiek może polec w walce, bo życie tak naprawdę jest nieprzewidywalne i może zaserwować zupełnie inny scenariusz, którego nikt nigdy się nie spodziewał.
Wartkie tempo akcji, różnorodne, ciekawie wykreowane charaktery głównych bohaterów, przerażające opisy tortur oraz realistycznie ukazane reakcje ludzkie na wyrządzoną krzywdę czynią tę powieść bezkompromisową, odważną i na swój sposób wyjątkową. Literacki debiut legendarnego pisarza z zachodu nie tylko namieszał w ówczesnym rynku wydawniczym, ale również wywarł ogromny wpływ na kształt współczesnej literatury grozy. Ketchum swoim debiutem udowodnił, że to, co dla niektórych pisarzy stanowiło temat tabu, dla niego tworzyło doskonały materiał na przerażającą i zatrważającą powieść, która mocno poruszy nawet najtwardszych odbiorców. Wniosek z tego jest prosty: "Poza sezonem" to lektura obowiązkowa dla czytelników szukających przede wszystkim lektury dostarczającej ekstremalnych emocji, skąpanej po brzegi w osoczu, limfie i ludzkich odchodach. Polecam!
Autor: Jack Ketchum
Oryginalny tytuł:  Off Season
Polski tytuł: Poza sezonem
Gatunek: horror ekstremalny
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Ilość stron: 213
rok: 2010 (polskie wydanie)
* opis wydawcy
Autor: Konrad

2 komentarze:

  1. Jeszcze nie przeczytałam recenzji, bo jestem zbyt podjarana tym, ze jestem już w zapowiedziach ;) Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam całą trylogię <3 Chociaż pod względem psychologicznym wygrywa "Kobieta" :)

    Pozdrawiam,
    Olga
    WielkiBuk.com

    OdpowiedzUsuń