wtorek, 4 marca 2014

Recenzja: Panika (Graham Masterton), 2013

Jack Wallace, z pochodzenia Polak, jest właścicielem świetnie prosperującej polskiej restauracji w Chicago. Od śmierci żony samotnie wychowuje syna, Sparky'ego. 
Pewnego dnia dowiaduje się o tragedii, jaka rozegrała się na obozie skautowym w Owasippe. Samobójstwo popełniło tam jednocześnie aż siedemnastu skautów i kilku opiekunów. Wśród ofiar znalazł się przyjaciel Sparky'ego, Malcolm. Policja nie potrafi wyjaśnić przyczyn tego tragicznego wydarzenia. 
Niespodziewanie Jack uzyskuje szansę rozwiązania tej zagadki. Przypadkiem dowiaduje się, że w czasie drugiej wojny światowej w dalekiej Polsce samobójstwo popełnił także jego pradziadek. Okoliczności jego śmierci do złudzenia przypominają wydarzenia w Owasippe.
Okazuje się, że wyjaśnienie tajemnicy zbiorowego samobójstwa amerykańskich skautów leży w Puszczy Kampinoskiej. Jack, po raz pierwszy w życiu, udaje się razem z synem do kraju swoich przodków, gdzie będzie musiał się zmierzyć ze straszliwą siłą, której istnienia nawet nie podejrzewał...*


Na powieść tę czekał zapewne niejeden zagorzały wielbiciel horrorów Mastertona - pisarza równie popularnego u nas w kraju, co niekoronowany mistrz horroru, Stephen King. Pisarz po raz kolejny zdradza swoje zainteresowanie Polską, osadzając niektóre wydarzenia powieści właśnie na naszym rodzimym podwórku, wznosząc na piedestały polskie tradycje i piękne, dzikie krajobrazy Puszczy Kampinoskiej. To, że zagraniczny pisarz dostrzega zalety naszego rodzimego poletka, samo w sobie może nie stanowi najważniejszego waloru powieści, choć nie ukrywam, że osadzenie fabuły na terenach Polski może przyciągnąć do lektury wielu czytelników choćby z czystej ciekawości. Tak, czy inaczej, fajnie jest poczytać o polskich, tradycyjnych potrawach, wysokiej kulturze osobistej Polaków, cieszą nawet takie drobiazgi, jak wykorzystanie w powieści polskich imion i nazwisk. Panika nie stanowi jednak wyjątku, w którym Masterton zdradza swoje zamiłowanie do naszego kraju. Nawiązanie do tradycji, a nawet historii Polski występuje również w innych jego powieściach (np. w Dziecku Ciemności).

Mnie Masterton zaintrygował w Panice czymś zupełnie innym - fabułą. Tak, pewnie niektórzy pukną się teraz w czoło i pomyślą, że żartuję, bo zarys fabularny Paniki nie odstaje przecież zbytnio od pozostałych powieści Mistrza. Mamy samotnego, zapracowanego faceta z dzieckiem chorym na Zespół Aspergera, tajemnicze zgony, równie podejrzaną tajemnicę skrytą gdzieś w leśnych odmętach, której pilnie strzeże coś, z czym nasi bohaterowie będą musieli się zmierzyć - czyli mamy tutaj klasyczny, dobrze znany zestaw mający za zadanie porządnie wystraszyć potencjalnego odbiorcę. Z pewnością wątek poruszany w tej powieści nie jest nowatorski, nie poprowadzi literackiego horroru na nowe wody, nie otworzy również wrót umożliwiających twórcom wstąpienie na ścieżki prowadzące ku nieodkrytym jeszcze horyzontom literackiego horroru. Ale jednak przyznać trzeba jedno: powyższy, wytłuszczony opis wydawcy może wprawić w zaciekawienie i zachęcić do lektury. Co więcej, na reklamowych hasłach się nie kończy - ta powieść autentycznie potrafi wciągnąć.

Choć w powieści ledwo przekraczającej trzysta stron trudno wyobrazić sobie wykorzystanie kilku motywów naraz, to jednak Masterton'owi udaje się wepchnąć w tę skromną pod względem ilościowym opowieść więcej niż jeden wątek. Jest to ryzykowne rozwiązanie, a zaznajomieni w powieściach Mastertona czytelnicy doskonale wiedzą, że autor słynie zarówno z powieści spójnych pod względem konstrukcyjnym, jak i nieco rozchwianych, w których ta właśnie wielowątkowość może zepsuć odbiór całości. W Panice Masterton trochę zaszalał, proponując czytelnikowi pod pozornie szablonową fabułą dosyć ciekawe połączenie kilku całkiem interesujących motywów, takich jak rytuały, zjawiska nadprzyrodzone, seanse spirytystyczne, odczytywanie przyszłości z gwiazd, czy legendy rdzennych amerykanów i środkowej Europy. We wszystkie te paranormalne wątki włączyć należy zbiorowe samobójstwa, nawiązanie do czasów II wojny światowej, czy specyficzną chorobę Sparky'ego. Na szczęście wszystkie wepchnięte do jednego worka wątki nie kłócą się ze sobą. Masterton nie pozostawia niedokończonych kwestii, wszystko  ze sobą splata w sensowną całość, a następnie krok po kroku, odsłania kolejne karty, obnażając przed czytelnikiem ciekawie wykreowaną historię.

Akcja powieści galopuje w zawrotnym tempie. Masterton unika zbędnych wywodów, odwołuje się raczej do minimalistycznych opisów przyrody, zwyczajów czy niektórych wydarzeń z przeszłości. Dzięki temu powieść wchłania się dosłownie jednym tchem. Na początku Masterton zapodaje czytelnikowi kilka krwistych momentów, które tylko zachęcają do podjęcia dalszej lektury. Dalej jednak spuszcza nieco z tonu i skupia się raczej na wykreowaniu niespokojnej, napiętej atmosfery. Udaje mu się to zwłaszcza w momencie umiejscowienia wydarzeń w ponurym i złowrogim lesie, w którym nawet najbardziej subtelny szelest liści, czy niewinny powiew wiatru może zwiastować coś złego i wprawia czytelnika w nieuzasadniony lęk o losy bohaterów. Masterton trafnie odzwierciedla paniczny strach towarzyszący nam niejednokrotnie podczas wycieczki po gęstym lesie, kiedy - zwłaszcza jeżeli jesteśmy sami - nasila się wrażenie, że ktoś uporczywie nas obserwuje. Wówczas popadamy w nieuzasadnioną panikę i staramy się jak najszybciej opuścić zalesiony teren. Podobne emocje towarzyszą głównym bohaterom powieści. Z tą różnicą, że oni będą mieli do czynienia z czymś o wiele bardziej niebezpiecznym.

Względem głównych bohaterów można odczuwać mieszane uczucia. Momentami niektóre decyzje jakie podejmują lub wnioski, jakie wyciągają wydają mi się zbyt pochopne i niezbyt przekonujące. Czasami razi również przesadna naiwność niektórych postaci względem teorii dotyczących zbiorowych samobójstw lub wydarzeń rozgrywających się w lesie. Być może jest to spowodowane raczej niezbyt przemyślanymi dialogami, aniżeli kreacją postaci. Całą swoją uwagę przykuwa jednak dwunastoletni Sparky - chłopiec z Zespołem Aspergera oraz jego ojciec Jack - właściciel polskiej restauracji w Chicago. To właśnie te postacie stanowią główny punkt odniesienia wydarzeń rozgrywających się w powieści. Postacie te zostały wykreowane w sposób interesujący, jednakże nieco drażnić mogą uległe zachowania dorosłych względem dwunastolatka, co niejako wynika z jego specyficznej choroby. Summa summarum nie odciska się to zbyt wielkim piętnem na całej powieści i ostatecznie nie pozbawia czytelnika dobrej rozrywki podczas lektury.

Masterton pisze powieści nierówne, jednak Panika potrafi się obronić swoim nietypowym klimatem. Pod płaszczem tajemniczej zagadki odzianej w paranormalne szaty, Masterton próbuje przemycić jakieś głębsze przesłanie, które ma zmusić czytelnika do podjęcia refleksji na temat zgubnego wpływu człowieka na naturę w jej pierwotnym, nieskażonym kształcie. Trzeba przyznać, że mu się to udało. Jak można się domyśleć, wnioski, jakie nasuwają się po lekturze, nie napawają optymizmem. Na uwagę zasługuje tutaj dobrze rozegrane, ponure zakończenie, które bardziej wrażliwemu czytelnikowi z pewnością przypadnie do gustu i utkwi w pamięci. Panika Grahama Mastertona to zatem nie tylko dobrze wykreowana opowieść, która chwilami potrafi zmrozić krew w żyłach, ale również pouczająca historia z morałem. Jeżeli lubicie porządne dreszczowce utrzymane w stylistyce klasy B, spokojnie możecie sięgnąć po Panikę. Z prostej i oczywistej wydawałoby się fabuły, pisarz wykrzesał interesującą i wciągającą opowieść o odwiecznej sile, która łączy człowieka z matką naturą.

Autor: Graham Masterton
Oryginalny tytuł:  Panic
Polski tytuł: Panika
Gatunek: horror/groza
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 313
rok wydania: 2013

* opis wydawcy

Autor: Konrad


Dziękuję Wydawnictwu Rebis za przesłanie egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz