piątek, 25 listopada 2016

Recenzja: Halloween 2, 1981


Trudno omawiać film, który wielu sympatyków filmowej grozy z pewnością zna na pamięć. Równie dobrze mógłbym w tej chwili opisywać najnowszy horror albo coś mniej znanego i popularnego. Na takie produkcje przyjdzie z pewnością czas, ale tym razem warto wziąć pod lupę horror będący kontynuacją niezapomnianego, kultowego dzieła Johna Carpentera "Halloween" z 1978 roku. Być może ten tekst czyta właśnie osoba, która uwielbia współczesne horrory, ale ma właśnie ochotę na jakiegoś klasyka lat 80., którego nie zna. Przychodzę więc z pomocą, rekomendując "Halloween 2" - slasher nie pozbawiony wad, ogołocony z logiki, miejscami nieco zabawny, ale z pewnością niepozbawiony kilku udanych scen, pełnych niepokoju i napięcia.

Akcja "Halloween 2" zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się część pierwsza. Kilkukrotnie postrzelony Michael Myers ucieka z miejsca zbrodni, a jedyny świadek masakry - Laurie Strode - trafia do szpitala. Dziewczyna jest w szoku i nadal nie może zrozumieć, dlaczego psychopatyczny nożownik zabił jej przyjaciół i wziął sobie właśnie ją za kolejny cel zbrodni. Kiedy doktor Loomis - psychiatra Myersa - wznawia poszukiwania mordercy w masce, ten zmierza właśnie w kierunku kliniki, by dokończyć swoje krwawe dzieło i zabić Laurie.

Sukces pierwszej części "Halloween" wywróżył kontynuację historii o psychopatycznym mordercy. Ten amerykański slasher stał się tak znanym i kultowym filmem, że Michael Myers - psychopata w charakterystycznej masce z nożem w ręku - stał się nie tylko wizytówką i znakiem rozpoznawczym serii, ale i jedną z najbardziej znanych ikon horroru w ogóle. I pomyśleć, że fabuła kontynuacji wcale nie powala oryginalnością, a nadal podąża śladami poprzedniego filmu, odświeżając stare, utarte klisze slasher'owej kinematografii. Ale to dowód na to, że nie tylko w pomysłowej fabule tli się płomyk sukcesu, ale w innych elementach składowych filmu.

Za reżyserskimi sterami "Halloween 2" tym razem nie stanął już John Carpenter, który zajął się tylko napisaniem scenariusza wespół z Debrą Hill, a debiutujący wówczas reżyser Rick Rosenthal. Być może było to ryzykowne posunięcie, ale z perspektywy czasu trzeba przyznać, że zabieg ten nie wywarł zbyt negatywnego wpływu na ogólny odbiór filmu. Z resztą Rosenthal całkiem dobrze wczuł się w specyfikę filmu i do jego stylu kręcenia nie można się przyczepić. "Halloween 2" można więc uznać za udany sequel, chociaż - jak to bywa w wielu kontynuacjach - mimo wszystko zdecydowanie daleko mu do klimatu i charakteru poprzednika. Kontynuacja filmu pozbawiona została mrocznego klimatu, tak charakterystycznego dla części pierwszej. Tutaj górę biorą pełnokrwiste sceny mordów, których znajdziemy zdecydowanie więcej w porównaniu do pierwotnej części. Michael Myers tym razem daje się również ponieść swojej kreatywności w uśmiercaniu protagonistów; sięga nie tylko po kuchenny nóż, ale i kilka innych narzędzi, którymi w wyrafinowany sposób zadaje śmiercionośne rany ofiarom. Sceny te, trzeba przyznać, robią całkiem dobre wrażenie mimo, że krew wciąż przypomina szkolną farbkę plakatową.
Ciekawe jest to, że psychopata pojawia się - w przeciwieństwie do jedynki - zdecydowanie częściej na ekranie. John Carpenter przyzwyczaił nas w jedynce do tego, że zamaskowany morderca skrywał się w ciemnych kątach pozornie bezpiecznego mieszkania i ujawniał się dopiero podczas ataku. Tutaj spaceruje sobie bezkarnie po mieście niczym zwykły, normalny człowiek. Wszystko to powoduje, że kultowy morderca słynnej serii nie jest już osnuty tak dużą dawką tajemniczości, jak w części poprzedniej. Może to nie spodobać się wiernym fanom części pierwszej, którzy "Halloween" kojarzą głównie jako slasher bazujący na klimacie i swego rodzaju wspomnianej niepokojącej atmosferze tajemniczości. Żeby jednak było jasne: druga część nie została ogołocona całkowicie ze scen wywołujących pewien niepokój czy nieuzasadniony lęk - Myers wydaje się bardziej konsekwentny w swoich czynach, a krwawym scenom poświęcono znacznie więcej uwagi, co z kolei powinno ucieszyć wielbicieli pełnokrwistych, acz nieco wyważonych scen mordów. Chcąc jednak spojrzeć całościowo na sequel można dojść do wniosku, że jedynka zdecydowanie skuteczniej budowała ten charakterystyczny, nietypowy klimat. Winy doszukiwałbym się raczej scenariuszu, który podążył tym razem w kierunku zszokowania widza wymyślnymi (jak na tamte czasy) sposobami na uśmiercanie bohaterów, aniżeli w kierunku scen przesyconych wszechobecną atmosferą napięcia i wyczekiwania na nieuchronny atak znienacka.

Druga część słynnej serii o Michaelu Myersie to slasher pełen niedociągnięć, które mogą zakłócać seans bardziej opornym na brak logiki widzom. W niektóre sytuacje zapodane nam na ekranie naprawdę ciężko uwierzyć. Pamiętam swój pierwszy seans "Halloween 2" i pytania nurtujące mnie niemalże przez cały czas trwania filmu: gdzie podziali się pacjenci szpitala, w którym znalazła się główna bohaterka? Przecież widzimy, jak pielęgniarki przywołane dzwoneczkiem, latają po pokojach, by sprawdzić, czy pacjenci czują się dobrze, czy czegoś im nie potrzeba. Ciągle jednak można odnosić wrażenie, jakby Laurie była jedyną pacjentką, co wydaje się nielogiczne jak na tak dużą klinikę. No i w końcu gdzie jest personel medyczny, kiedy zamaskowany morderca, o którym trąbią w telewizji, wałęsa się po mrocznych korytarzach kliniki, nie zwracając na siebie uwagi? Trudno uwierzyć w to, że zwyczajnie mu się poszczęściło i zawsze tam gdzie się zjawia, akurat nikogo nie ma.  Zawsze mógł przecież spotkać choćby innych pacjentów, którzy, jak już wiemy, przez cały seans są jakby nieobecni. Warto jednak dać sobie spokój z zastanawianiem się nad obecnością pacjentów, a dać się porwać akcji, która podąża w kierunku wybuchowego finału. Osoby znające doskonale całą serię wiedzą, że zakończenie, choć pretensjonalne i raczej mało realne, długo trzyma widza w niepewności i naładowane zostało sporą dawką napięcia.

Pomimo braku logicznych rozwiązań fabularnych "Halloween 2" nadal ma do zaoferowania wiele ciekawych scen, które mogą zapisać się w pamięci wielbicieli typowych, klasycznych slasherów. Warto również skusić się na seans zwłaszcza, że w sequel'u pojawiają się zupełnie nowe wątki, które niejako rzucają inne światło na główną postać filmu - Michaela Myersa. Aby jednak zasiąść przed telewizorem i dać się porwać wartkiej akcji drugiej części kultowego horroru lat 80., koniecznie trzeba nadrobić seans części pierwszej z 1978 roku. Choćby dlatego, by zauroczyć się  niezapomnianym klimatem halloweenowego wieczoru, poczuć dreszczyk emocji i - przede wszystkim - zapoznać się z początkami opowieści o przerażającym mordercy w masce, którego współcześnie uznaje się za najbardziej kultową postać filmowej grozy.

Tytuł oryginalny: Halloween II
Tytuł polski: Halloween II
Rok produkcji: 1981
Czas trwania: 1 godz. 32 min.
Reżyseria: Rick Rosenthal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz