piątek, 19 lipca 2013

Recenzja: Trylogia Gniewu (Tomasz Czarny)

O tym, że na polskiej scenie literackiej grozy mamy wielu utalentowanych pisarzy z pomysłem na wciągające i obrzydzające opowiadania gore, mieliśmy okazję przekonać się sięgając po pierwszą polską antologię gore zatytułowaną "Gorefikacje". Współtwórcą zbioru opowiadań nafaszerowanych wszelkiej maści makabrą był m.in. Tomasz Czarny, który w antologii zaprezentował dwa mocne opowiadania: "Świątynia" i "Puszka coli". Pełne okrucieństwa, plugastwa oraz wyuzdanego porno historie, na dodatek wciągające i nie ścierające się z pamięci, świadczyły o dobrym warsztacie pisarskim autora. Nie ma się więc co dziwić, że niedługo po premierze e-booka, pomysłodawca "Gorefikacji" zaprezentował szerszej publiczności swoje kolejne opowiadania, składające się tym razem na zbiór zatytułowany "Trylogia Gniewu". W zbiorze tym autor zaprezentował nam trzy różne oblicza ludzkiego gniewu w trzech krótkich historiach, które tym razem nie ociekają tak obfitą dawką gore, jak miało to miejsce w przypadku wspomnianych opowiadań z antologii "Gorefikacje". Wcale to jednak nie oznacza, że opowiadania zawarte w "Trylogii..." nie potrafią z impetem wedrzeć się do głowy i poszatkować mózgu w drobne kawałki. Wręcz przeciwnie - ten skromny, bo zaledwie 23-stronicowy zbiorek po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu, że polskie gore ma się naprawdę nieźle.
Chcąc wymienić atrybuty horroru, wśród wielu z nich można by śmiało wyliczyć wszelakiej maści potwory: często groza kojarzy nam się z wampirami i wilkołakami, Frankensteinem, Draculą, stworami z kosmosu o nadprzyrodzonych zdolnościach, wśród nich znajdzie się miejsce także dla duchów, strzyg, upiorów, a nawet kanibali o zniekształconych twarzach. Horror ma bowiem to do siebie, że straszy tym, co budzi lęk i trwogę. A emocji takich dostarcza nam to, co jest dla nas całkowicie nieosiągalne, nieznane, obce. To było kiedyś. Dziś bowiem horror kojarzy się również z potworem, który drzemie w każdym z nas - w człowieku, który równie dobrze może wzbudzić w nas tyle samo paraliżującego strachu, co odrealnione postaci z filmowej, czy literackiej grozy wymienione powyżej. To właśnie ludzie w "Trylogii Gniewu" Tomasza Czarnego będą tutaj niebezpiecznymi stworami,  z którymi nie chcielibyśmy się mijać na ulicy i którym nie chcielibyśmy z całą pewnością zajść za skórę.
Wspólnym mianownikiem trzech krótkich opowiadań jest tytułowy gniew, który u bohaterów każdej historii sięga zenitu i eksploduje z potężną siłą. W "Wierceniu" będziemy mieli okazję poznać Karla, którego od pewnego czasu dręczy uciążliwy hałas wiertarki, dochodzący z piętra wyżej. Możecie sobie wyobrazić monotonny, dosłownie wdzierający się w uszy dźwięk rozrywający bębenki uszne, nieprzespane noce, brak odpoczynku w dzień - tylko uciążliwy hałas. Bez wątpienia irytująca sytuacja doprowadzi was w końcu do szału, a gniew, jaki właśnie zaczyna wrzeć w waszej krwi, w końcu kiedyś eksploduje. Z całą pewnością gniew głównego bohatera "Wiercenia" przekroczył wszelkie możliwe granice - pozostaje tylko pytanie: do czego zdolny jest człowiek, któremu sąsiad nadepnął na odcisk? W "Psie" Tomasz Czarny pozwoli nam zapoznać się z historią starego, lubianego i szanowanego przez okolicznych mieszkańców szeryfa Clarence Burnwella, który podczas rutynowych kontroli odkryje na drodze podejrzane ślady krwi. Podążając za tropem ujawnią się przed nim dwie rzeczy: okrutne morderstwo oraz jego własny gniew, który od wielu lat wzbierał na sile, by tym razem w końcu znaleźć ujście. "Ingerencja" będzie z kolei ukłonem w stronę bardziej krwawych opowieści, przyozdobionych wyuzdanymi fantazjami seksualnymi. Tutaj poznamy Dave'a - pracownika fizycznego, któremu niezbyt układa się w relacjach damsko-męskich. Dręczące go popędy seksualne wzbudzają w nim żądzę seksu, a także gniew, który nasila się zwłaszcza w momencie, kiedy przyłapuje swoich kumpli na gorącym uczynku podczas próby gwałtu na niewinnej dziewczynie.
Jeżeli lubicie grozę w wydaniu Jacka Ketchuma, bezlitosną i krwawą, a zarazem na swój sposób przygnębiającą i poruszającą, czy ekstremalnie popapraną rzeź w wydaniu Edwarda Lee - sądzę, że "Trylogia gniewu" Tomasza Czarnego przypadnie Wam do gustu. W jego opowiadaniach da się wyczuć inspirację twórczością tych pisarzy i choć tak naprawdę nie wypada tutaj snuć analiz porównawczych, bo jest jeszcze na to za wcześnie, to jednak  trzeba zaznaczyć, że autorowi udało się zachować klimat amerykańskich powieści, co uważam za duży atut zbiorku. Opowiadania Czarnego - momentami okrutne, chwilami przygnębiające - cechuje też kolejny, ważny czynnik: w każdym z tych opowiadań znajdziemy ciekawie przedstawione sploty okrutnych i zatrważających wydarzeń, które powoli, lecz nieubłaganie doprowadzą nas do mniej lub bardziej zaskakującego finału. Znane nam doskonale powiedzenie "mała rzecz a cieszy" całkowicie pasuje do omawianej tutaj pozycji, bowiem niewielki zbiór opowiadań jest w stanie zaserwować nam przednią rozrywkę i powinien spodobać się niejednemu wyjadaczowi literackiego horroru, który od opowiadania grozy wymaga nie tylko hektolitrów krwi, ale także sprawnie prowadzonej akcji, która potrafi wzbudzić w czytelniku ciekawość i zainteresowanie od początku do samego końca.
Reasumując, śmiało mogę przyznać, że to co tworzy Tomasz Czarny ma sens i po cichu liczę na to, że jego kariera w tym kierunku będzie się dalej rozwijać, bo widać, że autor ma spory potencjał i pomysły, które z pewnością poznamy jeszcze nieraz  w kolejnych opowiadaniach, a kto wie, może i w jakiejś dłuższej powieści?
Autor: Tomasz Czarny
Polski tytuł: Trylogia Gniewu
Gatunek: horror/gore
Wydawnictwo: wydaje.pl
Ilość stron: 23
rok: 2013
Autor: Konrad

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz