niedziela, 19 stycznia 2014

Recenzja: Potomstwo (Jack Ketchum)

Pisarstwo Ketchuma można śmiało przyrównać do jazdy rollercoasterem:  z jednej strony jest na swój sposób ekscytujące, a z drugiej niebezpieczne. Wzbudza w czytelniku ekstremalne odczucia i targa nim na lewo i prawo. Jego książki powodują, że kiedy zasiądziemy wygodnie w fotelu i sięgniemy po którąś z powieści, możemy być niemalże w stu procentach przekonani, że otrzymamy coś, co na zawsze utkwi nam w pamięci. Wzruszy, przerazi i zmusi do refleksji nad naturą człowieczeństwa i prawami, jakimi się ono rządzi. Swoją karierę Jack Ketchum rozpoczął z grubej rury, puszczając w eter swoje najbardziej chyba znane i kontrowersyjne dzieło - Poza sezonem - które przysporzyło mu wiele problemów z niektórymi wydawnictwami. Liczne cięcia i poprawki w tekście miały stępić nieco brutalny wydźwięk powieści, choć i tak książka została ostatecznie wycofana z produkcji. Z upływem czasu w końcu udało mu się wydać książkę w swojej pierwotnej, najbardziej brutalnej wersji. Kilka lat później "najbardziej przerażający facet w Ameryce" postanowił wrócić do wydarzeń w Dead River, prezentując wielbicielom historyjki o dzikusach-kanibalach Potomstwo - powieść równie przerażającą, choć nie tak doskonałą i dopracowaną, jak pierwsza część.
Szeryf miasteczka Dead River w stanie Maine sądził, że wybił ich wszystkich przed dziesięcioma laty - prymitywnych, czających się w jaskiniach, drapieżnych dzikusów. A jednak prawda okazuje się inna. Klan przetrwał. Rozmnożył się. I rusza na łowy. Zabija i żywi się tym, co upoluje. Ludźmi. Jeśli mieszkańcy Dead River chcą przetrwać tę noc, muszą wyzwolić w sobie pierwotne instynkty... *
Muszę przyznać, że sięgając po Potomstwo liczyłem na powtórkę z pierwszej części. Liczyłem na powieść, która po raz kolejny mną zawładnie i sprawi, że z każdą kolejną stroną zatopię się w mrocznym i paskudnym świecie ludojadów, który obezwładni mnie i zwali z nóg. Co prawda trudno nazwać mi tę powieść nieudaną, jednakże po jej przeczytaniu odczułem pewien niedosyt. Zacznę od tego, że Potomstwo to powieść, która co prawda nawiązuje do wydarzeń z Poza sezonem, jednak nieznajomość debiutu nie powinna nikomu przysporzyć problemów w zrozumieniu kontynuacji. Ketchum przedstawia tutaj losy zupełnie innych ludzi, a to, co łączy drugą część z debiutem, to zaledwie miejsce akcji, antagoniści oraz wspomnienia szeryfa, który w pierwszej części zetknął się z makabrą, jakiej dokonali kanibale na grupce znajomych w domku letniskowym. Z drugiej jednak strony ominięcie Poza sezonem jest grzechem niewybaczalnym i wiele na tym stracimy, bowiem druga część opowieści o kanibalach z Dead River nie dostarczy nam już tylu wrażeń i emocji, jakich dostarczał debiut. 
Konstrukcja Potomstwa została zbudowana na podobnym schemacie, co poprzednia część. Ketchum najpierw wprowadza czytelnika w świat głównych postaci, zapoznaje go z przyzwyczajeniami, problemami oraz charakterystycznymi zachowaniami bohaterów. Pozostała również taka sama forma, jeżeli chodzi o przedstawienie wydarzeń; Ketchum relacjonuje krok po kroku kolejne epizody z perspektywy każdej postaci z osobna, które ostatecznie - w końcowej fazie - zazębiają się i łączą w jedność. Napięcie na początku jest dawkowane umiarkowanie, jednak wraz ze wzrostem akcji eksploduje mniej więcej w połowie książki i będzie utrzymywać tendencję wzrostową do samego końca. Jedyną różnicą jest to, że w Potomstwie Ketchum już na samym początku serwuje nam krótką scenkę z rozczłonkowanymi ciałami, co złudnie zwiastuje wstęp do kolejnych wymownych i szczegółowych opisów gore. Dalej jednak Jack ogranicza skupianie się na bezwzględnej brutalności na rzecz rozszerzonego opisu wewnętrznych przeżyć głównych bohaterów. I to jest w zasadzie główna różnica między jedną, a drugą powieścią.
W Potomstwie dużą rolę odgrywa próba psychologicznej analizy funkcjonowania dzikich kanibali jako grupy nierozłącznej, preferującej koczowniczy tryb życia. Ketchum kojarzył mi się z pisarzem, który zwykle omijał psychologiczne wywody na temat głównych postaci, a przynajmniej ograniczał je do zbędnego minimum i skupiał się raczej na próbie zaszokowania czytelnika dokładnymi opisami zbrodni, sięgając po najbardziej obskurne i obrzydliwe opisy gore. Tu jednak sytuacja wygląda nieco inaczej. O ile w Poza sezonem nie mieliśmy okazji poznać motywów działania antagonistów, o tyle Potomstwo daje nam tę możliwość. Ketchum pozwala oswoić się czytelnikowi z tokiem myślenia kanibali i ich wewnętrznym systemem funkcjonowania. Na czele grupy staje przywódczyni, nazwana Kobietą, której zależy na utrzymaniu klanu dzikusów, zdziesiątkowanych lata temu przez szeryfa Petersa. Klan funkcjonuje w oparciu o zaspokajanie pierwotnych potrzeb, wśród których najważniejsza wydaje się potrzeba przetrwania, schronienia i polowania na ludzi. Dużą rolę w postępowaniu kanibali odgrywa również magiczne postrzeganie krwi małego dziecka jako jedynego antidotum na przywrócenie dawnego porządku sprzed masakry, do jakiej doszło lata temu w odwecie za zło, jakie wyrządzili mieszkańcom miasteczka. Można się więc domyśleć, kto będzie głównym punktem zainteresowań ludożerców. Ale ich polowania nie sprowadzają się tylko i wyłącznie do zdobycia ludzkiego mięsa: mają umożliwić im schwytanie ofiar, które byłyby w stanie przystosować się do koczowniczego trybu życia i zapewnić rozmnożenie się klanu. Ketchum usiłuje wzbudzić w czytelniku spore pokłady współczucia względem pokrzywdzonych oprawców oraz ludzi schwytanych w celu rozmnożenia plemienia kanibali, wprowadzając opisy adaptacji ofiar porwania do życia w ekstremalnych warunkach, mnie jednak wydały się one momentami niezbyt przekonujące i odpowiednio dopracowane.
Znacznie lepiej wypada wykreowanie świata protagonistów. Ketchum nie byłby sobą, gdyby nie przedstawił współczesnego, cywilizowanego świata w najbardziej mrocznych odcieniach. Pozytywnych bohaterów powieści dotknie więc piętno patologii współczesnego świata, przepełnionego przemocą, lękiem przed oprawcą oraz obawami o dobro własnych dzieci. Skupił się dodatkowo na dokładnym opisie przemiany bohaterów w reakcji na wydarzenia rozgrywające się w powieści. Kiedy przyjdzie im stanąć w obliczu zagrożenia płynącego ze strony dzikich, będą musieli zdobyć się na odnalezienie w sobie pierwotnych instynktów, które umożliwią im podjęcie walki na podobnych zasadach i uniknięcie krwawej jatki. Co, jak można się domyśleć, wcale nie będzie takie proste. Ketchum zadbał o odpowiednie dawkowanie napięcia, wplatając w fabułę kilka niespodziewanych zwrotów akcji, które przyspieszą puls i wprawią czytelnika w osłupienie. Niektóre jednak wydarzenia wydadzą się nam mocno naciągane i mało prawdopodobne. Pomimo tych kilku niedociągnięć i znacznego uszczuplenia krwawych opisów w porównaniu do poprzedniej części, znajdzie się tu jednak kilka mocniejszych scen, których nie chcielibyśmy stać się uczestnikami. Napięcie i mroczna, niespokojna atmosfera są tutaj również dawkowane wszechogarniającym poczuciem bezradności, jaka dotyka protagonistów, którzy niezaznajomieni w terenie, pośród gęstego i zdradzieckiego lasu, będą usiłowali pokonać zło czające się gdzieś w pobliżu.
Nie wiem, czy uznałbym tę powieść za najbardziej przerażający horror, jaki miałem okazję przeczytać. Trudno nazwać mi ją nawet daniem głównym, przy którym Poza sezonem wydaje się jedynie przystawką. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie bezkompromisowość pierwszej części, pozbawionej psychologicznych rozpraw na temat funkcjonowania grupki obleśnych stworów, a skupiającej się bardziej na suspensie i sprawnym budowaniu napięcia poprzez dokładne i przemyślane opisy ataku dzikusów na zaskoczonych bywalców domku letniskowego. Z pewnością błędem byłoby też nazwanie Potomstwa powieścią słabą, bo choć jej poziom w porównaniu do pierwszej części jest nieco zaniżony, to jednak wciąż jest to powieść, która nieźle skopała mi tyłek. Pomiędzy nieco przydługimi psychoanalitycznymi wywodami, znajdują się przecież wartkie i przyprawiające o palpitację serca sceny, które utkwią w pamięci niejednego czytelnika. Warto jeszcze zwrócić uwagę na polskie wydanie powieści, za które odpowiada wydawnictwo Replika. Trzeba przyznać, że wydawca dołożył wszelkich starań, by książka reprezentowała się nad wyraz atrakcyjnie. Okładka autorstwa Wojciecha Pawlika w sam raz wpasowuje się w treść i odzwierciedla zawartość powieści. Książka, pomimo wielokrotnego użytku, nie rozkleja się, a dość duża czcionka tekstu osadzonego na nieco pożółkłym papierze zapewnia komfort czytania nawet w ekstremalnych warunkach. Pod względem praktycznym, nie mam więc temu wydaniu nic do zarzucenia.
Jeżeli czytaliście najpierw Poza sezonem, powinniście mieć na uwadze fakt, że Potomstwo może Was nieco zawieść. Z pewnością więcej tu przydługich wątków opisujących rozterki wewnętrzne głównych bohaterów, aniżeli zatrważających scen gore. Ketchum przyzwyczaił mnie w Poza sezonem do ogromnej dawki brutalności, opisywanej niezwykle prostym i bezpośrednim językiem. Dzięki takiemu bezdusznemu przekazowi niemalże na własnej skórze mogliśmy odczuć tortury, jakimi poddani byli główni bohaterowie. W Potomstwie mamy za to okazję wejścia w głąb wewnętrznych przeżyć zarówno antagonistów, jak i protagonistów. Jeżeli więc macie zamiar rozpocząć przygodę z kanibalami z Dead River od Potomstwa, nie czytając uprzednio Poza sezonem, możecie liczyć na to, że w bardziej krwawych momentach może Wam się jednak zrobić niedobrze.
Autor: Jack Ketchum
Oryginalny tytuł:  Offspring
Polski tytuł: Potomstwo
Gatunek: horror ekstremalny
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 285
rok: 2012 (polskie wydanie)
* opis wydawcy
Autor: Konrad

1 komentarz:

  1. A mnie akurat te większe ilości "psychologizmu" cieszą, ciągłe flaki i rozbryzgująca się posoka przestają w końcu robić wrażenie ;-) Poza Sezonem całkiem mi się podobało, nie zaprzeczę :-)

    OdpowiedzUsuń