Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legenda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 sierpnia 2012

Recenzja: Urban Legends (Ulice strachu) (1998)

"Nawet jeśli nie dajesz im wiary,możesz przez nie zginąć..." *

Któż z nas nie zna opowieści o mordercy skrywającym się na tyłach samochodu, klątwie krwawej Mary, czy staruszce, która chcąc wysuszyć swojego pieska, wkłada go do rozgrzanej do czerwoności mikrofalówki... Tak naprawdę trudno nie otrzeć się choćby o jedną tego typu opowiastkę, ponieważ Urban Legends stanowią nieodzowny element naszej kultury. Funkcjonują obok nas i są znane na całym świecie. Osadzone we współczesnej kulturze miejskie legendy nawiązują do wydarzeń powszechnych, co sprawia, że słuchamy ich z niedowierzaniem oraz świadomością, że sytuacje wyjęte rodem z tego typu historyjek mogą przydarzyć się praktycznie każdemu. To właśnie dlatego są nam tak niezmiernie bliskie. Niektóre przetrwały dziesiątki lat, inne znów, nieco zapomniane i zakurzone przemijającym czasem, zmarły śmiercią naturalną, by ponownie zmartwychwstać i poddać się procesowi ewolucji. Mitologie miejskie są dowodem na to, że człowiek z natury dociekliwy i rządny ekstremalnych wrażeń, daje się ponieść  tym niewiarygodnym historiom i z chęcią przekazuje je dalej. To dlatego z perspektywy filmowego horroru miejskie mitologie- zwłaszcza te krwawe, podobnie jak motyw zombie, nawiedzonych domów, czy psychopatycznych morderców, stanowią fascynujący i atrakcyjny materiał na nakręcenie naprawdę porządnego dreszczowca. Fenomen miejskich legend wykorzystał Jamie Blanks, reżyserując sztampowy slasher o zakapturzonym mordercy, który wybija po kolei grupkę studentów znanymi z miejskich legend metodami, serwując jednocześnie fanom lekkich horrorów o nastolatkach i wielbicielom miejskich opowiastek całkiem niezłą zabawę.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Recenzja: Atrocious (2010)

„Umysł jest jak labirynt…
 …gdzie każdy może się zgubić.” *

Moja przygoda z horrorami kreowanymi na dokument zaczęła się odkąd po raz pierwszy obejrzałem debiut dwóch panów: Daniela Myricka i Eduardo Sancheza,  odpowiedzialnych za reżyserię i scenariusz do znanego paradokumentu Blair Witch Project (1999), który swego czasu nieco namieszał w światku grozy i właściwie zapoczątkował modę na kręcenie filmów w konwencji mockumentary. Stylizowanie filmu na dokument to wprawdzie nie żaden odkrywczy zabieg, gdyż wcześniej mieliśmy do czynienia choćby z szokującym paradokumentem o kanibalach w reżyserii Ruggero Deodato (Cannibal Holocaust, 1980), ale zapoczątkowanie popularności na horrory verite przypisuje się jednak wspomnianemu wcześniej horrorowi o tajemniczej wiedźmie z Blair. Film ten stanowi dowód na to, że za sukces kasowy odpowiada przede wszystkim zmyślna i dobrze zaplanowana kampania reklamowa. Niedługo po premierze filmu, konta reżyserów zostały obficie wypełnione po brzegi przy zdumiewająco niskim nakładzie budżetowym, więc nie ma się co dziwić, że inni również prędzej czy później poszli w ślady poprzedników, co spowodowało, że początek XXI wieku okazał się sprzyjającym czasem na wysyp mniej lub bardziej udanych horrorów stylizowanych na dokument. W 2010 r. swoich sił w tworzeniu paradokumentów spróbował także Fernando Barreda Luna, prezentując fanom found footage movies swój debiutancki horror (thriller) Atrocious, który choć jeszcze nie doczekał się swojej premiery w Polsce, to już zdążył zebrać wiele skrajnych opinii na swój temat. Jedni debiut Luny wychwalają pod niebiosa, inni znów obsypują ostrą krytyką. Jako wierny fan horrorów verite bez obaw postanowiłem więc sam przekonać się, czy rzeczywiście z tym filmem jest aż tak źle.

środa, 22 lutego 2012

Najpopularniejsze Urban Legends cz. I

UWAGA! TREŚCI PRZEZNACZONE DLA OSÓB PEŁNOLETNICH!

12 lipiec 2010 (poniedziałek)
"Kiedy wychodziła z domu, matka kazała jej założyć kurtkę, gdyż z rana było jeszcze zimno. Co prawda utrudniałoby to uprawianie biegów, jednak na odczepnego wzięła skafander oraz podstawowy zestaw biegacza- małą buteleczkę wody mineralnej, odtwarzacz mp 3 i telefon komórkowy- dziś wyjątkowo, bo zwykle tego nie robiła. Ale dziś miała otrzymać ważną wiadomość w sprawie pracy, o którą ubiegała się od ponad miesiąca. Wychodząc z domu, rzuciła matce szczery uśmiech informując jednocześnie, że wróci za dwie-trzy godziny. Nie wróciła. To co miało się wydarzyć chwilę później, doprowadziło jej matkę do całkowitej ruiny psychicznej. Ciało córki, a raczej to co po nim pozostało, odnaleziono dwadzieścia pięć kilometrów od jej miejsca zamieszkania. I to, co pozwoliło utwierdzić matkę w przekonaniu, iż ma do czynienia właśnie z ciałem jej jedynej córki, to skafander, który jej ofiarowała oraz telefon komórkowy, który zarejestrował dziesięć nieodebranych połączeń w sprawie pracy. Późniejsze badania pozwoliły na całkowitą identyfikację ciała oraz odkryły tajemnicę śmierci dziewczyny. Pozbawiona narządów wewnętrznych padła ofiarą handlarzy ludzkimi narządami..."
Historyjki z pogranicza Urban Legends nieraz przyprawią nas o dreszcze. Niesamowitość tych opowieści sprawia, że słuchamy ich z zapartym tchem w piersiach. Ale są i takie, w które nie jesteśmy w stanie uwierzyć,  gdyż ich odrealniony charakter napawa nas niedowierzaniem. Miejskie legendy dotyczą więc spraw błahych, codziennych, które mogą przydarzyć się każdemu z nas, inne znów są na tyle mało prawdopodobne, że trudno nam w nie uwierzyć. Tak czy inaczej wszystkie te opowieści cechuje jedno: są to prawdopodobne historie, które zazwyczaj nie mają wiarygodnego źródła oraz budzą silne emocje, co sprawia, że chętnie się o nich dyskutuje...
Dzień wcześniej...
"Przy świetle księżyca siedzieliśmy na działce za domkiem letniskowym. Odkąd skończyliśmy studia, nasze drogi rozeszły się i mimo obiecanek, że będziemy stale się spotykać, życie napisało nieco inny scenariusz. Jednak wreszcie się spotkaliśmy- po 5 latach. Cała dziesiątka. Nikt się nie zmienił. Wszyscy wciąż tacy sami.  Było piwo, były pieczone kiełbaski. Były okazje do świętowania. Oblewaliśmy urodziny kumpla oraz piliśmy za zdrowie każdego obecnego na przyjęciu. No i trzymaliśmy kciuki za kumpelę, która podekscytowana miała następnego dnia otrzymać wiadomość w sprawie pracy. Cóż, nie dziwię się jej, w końcu to jej wymarzone stanowisko. Tak czy siak, do policji ciężko się dostać. Ale ona się do tego nadawała- dbała o formę jak mało kto i nie bała się wyzwań. Dziko roztańczone języczki ognia dodawały niesamowitej atmosfery tej nocy. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, śpiewaliśmy... kiedy w końcu ktoś rzucił pomysł, by każdy z zebranych opowiedział jakąś przerażającą opowieść. Po chwili namysłu doszliśmy do wniosku, że to całkiem niezły pomysł. W tańcu wściekłych płomieni zaczęto opowiadać przeróżne historie..."

1. "Pół człowiek- pół zwierzę"

Kim lub czym jest? Diabłem wcielonym? A może jakimś członkiem tajnej sekty? Próbuje uprowadzić ludzi, czy po prostu próbuje rzucić na nich klątwę? Czy w ogóle ktoś widział go naprawdę? A może to tylko plotki? Tego nie wie nikt. Dopóki sam nie przekona się na własnej skórze...
Sobota. Dziewczyna udaje się na dyskotekę. Przed wejściem na salę słyszy rozmowę dwóch dziewczyn, które  opowiadają sobie o kopytniku- mężczyźnie, który zamiast nóg, posiada kopyta i ponoć grasuje w okolicy, uprowadzając młodych ludzi, których ciała potrzebne mu są do bestialskich rytuałów. Czasami tajemniczy mężczyzna dopytuje się o godzinę, jednak nigdy nie należy mu odpowiadać, gdyż w ciągu trzech dni osoba ta może umrzeć dokładnie o tej godzinie, którą wówczas wskazywał zegarek. Dziewczyna potraktowała tę plotkę z lekkim niedowierzaniem. W środku spotkała się ze swoją koleżanką, która przyprowadziła ze sobą nowo poznanego kolegę. Ubrany w długi skórzany płaszcz z kapeluszem na głowie wyglądał nieco komicznie. Siedzieli razem przy stoliku i wspólnie się bawili. Robiło się już późno, dlatego też nieznajomy zaproponował jej ostatni taniec i w międzyczasie zapytał koleżankę o godzinę. Była 5.00 nad ranem. W świetle neonów i migoczących światełek tańczyli na środku sali. Dziewczyna przypomniała sobie w tym momencie historyjkę, którą podsłuchała i odruchowo spojrzała na nogi mężczyzny. Ot tak, na wszelki wypadek. Z niedowierzaniem dostrzegła, że nogi  były nienaturalnie owłosione, jakby pokryte czarną sierścią konia. Były też zakończone kopytami. Struchlała i zemdlała. Mężczyzna wziął ją przez pół i wyprowadził na zewnątrz, po czym zapakował do bagażnika swojego czarnego bmw i odjechał.  Dwa dni później odnaleziono ją w rowie z poderżniętym gardłem i z wyrytymi na ciele dziwnymi znakami, które wskazywały na zabójstwo rytualne. Natomiast koleżanka, którą spotkała na dyskotece,  popełnia samobójstwo. Przy dyndającym na pętli ciele dziewczyny odnaleziono kartkę z napisem:
"To moja wina, że zginęła. To ja ją z nim zapoznałam. Wyrzuty sumienia nie dały mi spokoju. Żegnam. 5 październik 2010. Godzina 5.00"

2. "Hak" 

Po napadzie na opiekuna, założył jego odzienie, nałożył kaptur na głowę, twarz okrył szalikiem i niezauważalnie opuścił budynek szpitala psychiatrycznego. Była noc, więc ochroniarze nawet nie zdawali sobie sprawy, że właśnie na wolność puszczają zwyrodniałego mordercę. Schronił się w swojej drewnianej chacie za miastem, w której kiedyś mieszkał z matką. Znów na niezdarną rękę, ten wydawałoby się niepraktyczny już kikut, nałożył swe narzędzie zbrodni- hak, który nie raz wydawał sąd ostateczny i wyznaczał godzinę śmierci wielu niewinnym ludziom. Morderca z hakiem znów ruszył na polowanie...
Dwoje młodych ludzi- chłopak i dziewczyna- wybierają się na małą przejażdżkę samochodem. Widząc mały lasek i polną ścieżkę postanawiają się tam zatrzymać i trochę rozejrzeć. Przed nimi rozprzestrzeniał się piękny, zielony las. Poszli przed siebie wzdłuż polnej ścieżki. Po jej jednej i drugiej stronie leniwie kołysały żółtawe kłosy zboża. Samochód zostawili w cieniu, obok drzewa. Weszli w głąb lasu i zauważyli tam niewielką małą chatkę. Wyglądała na opuszczoną, jednak nie weszli tam, lecz wrócili z powrotem do samochodu. Zanim zaczęli się obściskiwać i całować, w radiu nadawano właśnie informację o zbiegłym ze szpitala psychiatrycznego mordercy pod pseudonimem "Kapitan Hak", którego schwytano przed laty w zamieszkałej przez niego chatce nieopodal lasu. Spanikowana dziewczyna kazała chłopakowi natychmiast opuścić to miejsce, gdyż stwierdziła, że w lesie widzieli dom, który należał kiedyś do przestępcy. Chłopak ośmiał się, jednak gwałtownie ruszył samochodem wzdłuż ścieżki i w tym samym momencie usłyszeli zgrzyt czegoś ostrego o karoserię. Racjonalizując zaczęli sobie wmawiać, że to tylko gałąź otarła się o pojazd, jednak zdziwili się, kiedy wychodząc z samochodu zobaczyli porysowany z boku samochód i dyndający na klamce tylnych drzwi zakrwawiony hak...

3. "Handlarze narkotykami"

Czy zdawałeś sobie kiedykolwiek sprawę, do czego zdolny jest bezwzględny oprawca, kiedy za wszelką cenę chce przewieść nielegalny towar za granicę? Czy wiesz, gdzie chowają swoją zdobycz najbardziej wyrafinowani handlarze narkotykami? Odpowiedź brzmi...
WSZĘDZIE...
Kiedy skończyła się próba teatralna, umilkły dziecięce śpiewy i salę gimnastyczną ogarnęła cisza. Małe rozbawione klauny i pajace wybiegły zdjąć swoje kostiumy. Przed szkołą czekali już zniecierpliwieni rodzicie, którzy przyjechali po swoje pociechy. Tylko po jednego chłopca nie przyjechał nikt...Po niedługim namyśle postanowił więc sam wrócić do domu. Jak tylko opuścił mury szkoły, przy chodniku zatrzymał się samochód. "Sam wracasz do domu? Wsiadaj, podwieziemy Cię..." Chłopiec na moment zatrzymał się, jednak po chwili znów ruszył przed siebie. "Czekaj, podwieziemy się. Przy okazji wpadniemy do wesołego miasteczka. Chcesz?" Uwielbiał wesołe miasteczko. "Tam czeka na Ciebie Twoja mamusia, kazała nam po Ciebie przyjechać..." Wsiadł.
Kiedy pod szkołę podjechała spóźniona matka, po chłopcu nie było ani śladu. W szkole  też nie było już nikogo. Zdenerwowana wsiadła do samochodu i ruszyła w stronę domu, spoglądając na ulicę w nadziei, że ujrzy swego syna wracającego na piechotę do domu. Wśród tłumu nie ujrzała go. Nie wiedziała jeszcze, że już go nigdy nie zobaczy. Przynajmniej żywego...
Lotnisko. Do samolotu wsiada podejrzana para z małym dzieckiem na rękach. W trakcie podróży roznosząca przekąski hostessa podchodzi do podejrzanych i spostrzega, że pomiędzy nimi leży dziecko, które nie daje znaków życia. Spanikowana woła lekarza pokładowego i policję. Mimo oporów i szamotaniny pomiędzy młodą parą a policją, udaje się zabrać im dziecko, które okazuje się być martwe. Na plecach dziecka dostrzeżono niedbale zszytą ranę. Po rozcięciu szwów okazało się, że z jego ciała wypatroszono organy wewnętrzne i schowano tam narkotyki, które młodzi bandyci chcieli przetransportować...
Identyfikacja zwłok wykazała, że ciało należało do dziecka, które tydzień temu uprowadzono przed szkołą...

4. "A jednak żył!"

Otwierasz oczy i widzisz ciemność. Spanikowany zaczynasz niemrawie kręcić się i rękami badać otoczenie. Nie wiesz, co się dzieje. Nie wiesz gdzie jesteś. Serce zaczyna bić coraz szybciej i powoli robi się coraz bardziej duszno. Brakuje tlenu. Ręce drżą teraz ze strachu. Wołasz o pomoc, ale podświadomość mówi Ci, że i tak nikt Cię nie usłyszy. Powietrza coraz mniej. Słabniesz i  powoli tracisz przytomność. W końcu uświadamiasz sobie, że byłeś w szpitalu po ciężkim wypadku samochodowym. Byłeś...bo teraz jesteś w trumnie...
Kobietę dręczy nietypowy sen. Codziennie, każdego rana budzi się cała odrętwiała. Sen jest zbyt realny i zbyt mało prawdopodobny. Po tragicznej śmierci jej męża i pogrzebie upłynęło niecałe dwa dni i psychiatra uspokaja, że takie sny mogą wynikać z tęsknoty i wiary w to, że ukochana osoba nadal żyje. Nawet kiedy ma się świadomość, że lekarze potwierdzili zgon. Jednak koszmar wciąż się powtarza. Każdej nocy kobieta słyszy uporczywe wołanie o pomoc. Słyszy, jak jej mąż błaga, by uwolnić go ze swojego grobu, gdyż wciąż żyje. Pewnego dnia udała się do miejscowego proboszcza z nietypową prośbą. Opowiedziała mu swój sen oraz chciała, by ksiądz pomógł jej otworzyć grób męża, którego pogrzeb odbył się kilka dni temu. Ale ksiądz odmówił. Nawet wtedy, gdy kobieta próbowała przekupić go sporą sumą pieniędzy. Jej rozmowę z księdzem usłyszał kościelny, który zaproponował później kobiecie współpracę przy profanacji grobu jej męża pod warunkiem, że zrobią to tak, by proboszcz o niczym nie wiedział. Nocą udali się na cmentarz. Z całej siły przesunęli ciężką płytę nagrobną, by za chwilę zobaczyć coś, co miało potwierdzić podejrzenia kobiety. Trumna nie leżała w pozycji prostej, lecz na ukos. Po otwarciu wieka  ujrzeli mężczyznę leżącego bokiem oraz zadrapania na trumnie wynikające z jego nieudanej próby wydostania się na zewnątrz. Niestety było już za późno. Mężczyzna na skutek braku tlenu udusił się...

5. "Złodzieje nerek"

Ciało. Potężna i skomplikowana maszyna wyposażona w narządy odpowiedzialne za nasze życie i prawidłowe funkcjonowanie. To  nasze indywidualne i niepowtarzalne Ja. Dbamy o nie i pielęgnujemy je. Naruszenie ciała bez naszej wiedzy wiąże się z naruszeniem naszego Ja- naszej godności i prywatności. Naszego człowieczeństwa...
Dziewczyna wybiera się na dyskotekę mimo oporu rodziców. Jadąc metrem słyszy komunikat radiowy o grupie przestępców, którzy nielegalnie handlują ludzkimi narządami. Porywają przypadkowych ludzi, pozbawiają ich narządów, po czym pozostawiają wypatroszone ciało w podejrzanych i niebezpiecznych dzielnicach miasta. Jednak dziewczyna nie bierze sobie tego pod uwagę. W dyskotece poznaje chłopaka. Bawią się razem doskonale. Po kilku godzinach wspólnej zabawy mężczyzna zaproponował jej wspólne chodzenie. Zgodziła się. Po kilku kieliszkach alkoholu zrobiło jej się nagle niedobrze i upadła na ziemię. Przejęty chłopak wynosi ją na zewnątrz. I w takich okolicznościach ostatni raz widziano ich razem...
Opuszczona fabryka. Otworzyła oczy i odruchowo rozejrzała się dookoła. Przez jej ciało przeszedł uciążliwy ból. Skrzywiła się. Pomieszczenie było brudne i obrzydłe. Ściany wyłożone białymi płytkami, na których ujrzała kilka świeżych czerwonych plam. Krew. Wystraszyła się i przetarła oczy. Nagle zdała sobie sprawę, że znajduje się w wannie wypełnionej po brzegi zimnymi kostkami lodu. Co jest grane..?! Pomyślała. Teraz dopiero poczuła delikatny uścisk na szyi. To cienka linka i jakaś kartka. Odwróciła ją i drżącym głosem wymamrotała:
"Zostałaś pozbawiona prawej nerki. Nie ruszaj się stąd, pogotowie już po Ciebie jedzie. Przepraszam..."
"Opowiadanie przerwało głośne syczenie kiełbasek z grilla, co oznaczało, że wystarczająco długo się piekły. Przejęci opowiadanymi historyjkami całkowicie o nich zapomnieliśmy. Ognisko przy którym siedzieliśmy również powoli gasło, dlatego też podrzuciliśmy więcej drewna. W międzyczasie zastanawialiśmy się, skąd w ogóle biorą się tego typu opowieści. Czy opowiadane przez nas historie miały kiedyś faktycznie miejsce? A może to tylko plotki? Co zrobilibyśmy, gdyby każdy z nas znalazł się w sytuacji, w której znaleźli się główni bohaterowie naszych opowiastek? Ostatecznie stwierdziliśmy, że miejskie mitologie to pomieszanie prawdziwych wydarzeń z wybujałą wyobraźnią człowieka, który z natury uwielbia historyjki niesamowite. Ciekawi kolejnych wrażeń z niecierpliwością czekaliśmy na następną opowieść..."

                                                                                                                                            c.d.n...

Autor: Konrad

Zaprezentowane wyżej historie zawierają elementy mitologii miejskich, czyli tzw. Urban Legends, dlatego też przedstawione opowieści mają wyłącznie charakter fikcyjny.

piątek, 8 lipca 2011

Śladami mrocznych legend i opowieści. Duch samobójcy.

Jeszcze pół godziny temu była upalna noc, jednak teraz nagle temperatura powietrza spadła o 10, nawet 15 stopni w dół. Zza horyzontu wlekła się monotonnie ciężka fałda mrocznej, brzęczącej chmury. Od czasu do czasu, jednak teraz coraz częściej widać było w niej jasnoniebieskie przebłyski. Zapowiadało się na burzę. Widząc co się dzieje, wzięliśmy ciężkie plecaki na plecy i postanowiliśmy schronić się nieopodal małego wzgórza, obrośniętego drzewami iglastymi. Nie było to bezpieczne miejsce, ale do miasta mieliśmy jeszcze trochę drogi, a widząc, że wielki bałwan błyskającej chmury nieubłaganie wlecze się coraz szybciej, woleliśmy nie ryzykować.

wtorek, 3 maja 2011

Śladami mrocznych legend i opowieści. La Llorona -zjawa płaczącej matki.

Symbolizuje ciężką chorobę i śmierć, jak również biedę i niepowodzenie życiowe. Ponoć ten kto ją spotka na swej drodze dozna wielu cierpień w swoim życiu. Z opowieści naocznych świadków jej widok jest przerażający, a męczący płacz i lamentowanie jeszcze gorsze. Pałęta się  po lasach i łąkach w poszukiwaniu swojego utraconego dziecka, a najczęściej spotkać ją można przy rzekach, strumieniach i jeziorach...Mowa tu o legendarnej zjawie płaczki, której postać sławna jest zwłaszcza w krajach Ameryki Łacińskiej, a głównie w Meksyku.


La Llorona z hiszpańskiego oznacza tyle co "płacz", "beczenie". Określeniem tym zwykło się nazywać legendarną postać zjawy południowej Ameryki,  która wśród mieszkańców Meksyku traktowana jest na tyle poważnie, że zajmuje czołowe miejsce wśród wierzeń tamtej ludności. Budzi ogromny strach i przerażenie, symbolizuje stratę, śmierć, kataklizmy i chorobę.  Jak głoszą podania, jest to postać czarnowłosej kobiety o martwej, pokaleczonej twarzy, w brudnych i obdartych rzeczach (najczęściej ponoć widywana jest w białej obłoconej sukience- stąd drugie określenie tej postaci- "biała zjawa"). Jak głosi legenda, jest to duch zdesperowanej matki, która w poszukiwaniu swego utraconego dziecka błąka się bezczynnie po lasach i łąkach ciągle płacząc przeraźliwie krwawymi łzami.

Jakie były okoliczności śmierci jej dzieci? Skąd w ogóle wzięły się opowieści  o duchu płaczącej matki? Tę kwestię wyjaśniają nam pokrótce liczne podania i legendy...

niedziela, 24 kwietnia 2011

Autostopowicze widmo. Czy jesteś pewien kogo zabierasz po drodze,wracając do domu?

"Była ponura pogoda. Tego dnia padał deszcz. Jadąc sobie samochodem do domu po pracy zatrzymała mnie kobieta. Cała mokra. Zapytałem ją dokąd chce jechać. Mruknęła coś pod nosem, że do miejscowości Adamów. Akurat było to po drodze, więc zabrała się ze mną. Staruszka poprosiła mnie abym pojechał szybciej, gdyż jej mąż czeka na obiad, a ona wraca właśnie z zakupów. Dojeżdżając na miejsce zapytałem ją o numer domu w którym mieszka. Odpowiedziała drżącym głosem, podając adres. Gdy dojechaliśmy na miejsce, zatrzymałem się przy mieszkaniu. Odwróciłem się, by zapytać i upewnić się, czy to ten dom, kiedy ku memu zdziwieniu kobiety z tyłu nie było. Wysiadłem z samochodu, by sprawdzić, czy nie wymknęła się ukradkiem. Nikogo nie było. Poszedłem do domu w którym mieszka. Otworzył mi starszy mężczyzna, któremu powiedziałem o kobiecie. Stwierdził, że mieszka sam. Ja mu powiedziałem, że jechała ze mną kobieta, która twierdzi, że tu mieszka. Opisałem mu nawet jej wygląd. Starszy człowiek powiedział mi wtedy, że była to zapewne jego żona, która od 4 lat już nie żyje. Zginęła w wypadku, potrącona przez samochód, wracając z zakupów. Dodał jeszcze, że nie jest to pierwszy taki przypadek. Byłem piątą osobą wiozącą ze sobą jego zmarłą żonę..." 

sobota, 16 kwietnia 2011

Śladami mrocznych legend...Wstęp do cyklu artykułów poświęconychtajemniczym i mrocznym opowiadaniom.

Powszechnie mówi się, że nie ma takiego miejsca na świecie, które nie okryte byłoby nutą tajemnicy, każdy bowiem zakątek na ziemi posiada swoją własną, wyjątkową historię, która niewątpliwie związana jest z działalnością człowieka...no właśnie, ale czy tylko człowieka? Przyglądając się niektórym opowiadaniom i miejskim legendom, głównymi bohaterami  są nie tyle ludzie, co postacie rodem z horrorów i opowiadań fantasy, które od zarania dziejów związane są z miejscami osnutymi tajemniczą, mroczną legendą...
Miejsca osnute płaszczem legendy i mrocznych opowieści o duchach, diabłach i stworach, które ujrzeć mogą tylko nieliczni szczęśliwcy, to zazwyczaj miejsca przyprawiające nieraz o dreszcze. Przekraczając próg opuszczonego domu,  zapomnianego i zarośniętego parku, czy lasu związanego z przerażającą historią sprawia, że odczuwamy narastające napięcie i gęsią skórkę na ciele a strach i lęk towarzyszący nam przez cały czas  zapiera dech w piersiach...

niedziela, 10 kwietnia 2011

Atrocious (2010). Kolejny horror stylizowany na dokument!

W kwietniu 2010 roku hiszpańska policja odnajduje 37 godzin nagrań  przerażających dowodów, które pomagają w wyjaśnieniu makabrycznych morderstw 5 osobowej rodziny Quintanilla, która chcąc wypocząć wyjeżdża do domku letniskowego. To co spotkało rodzinę na miejscu zostało zarejestrowane przez kamerę rodzeństwa Cristiana i July, którzy w poszukiwaniu przygód, zamiarowali przyjrzeć się miejscowej legendzie opowiadającej o zamordowanej niegdyś dziewczynie...

Horrory paradokumentalne- nowy wymiar grozy, czy tani kicz?

Od kiedy w kinach pojawił się kultowy już horror The Blair Witch Project, coraz częściej dostrzega się przemianę we współczesnym kinie grozy. Trudno nie zgodzić się z opinią, że dziś trudno jest w widzu wywołać skrajne emocje, takie jak strach, lęk i przerażenie (zwłaszcza dla wielbicieli kina grozy z długim "stażem"), które tak czy owak powinny stanowić główny atrybut dobrego kina grozy. Twórcy dreszczowców głowią się jak dobrze wystraszyć widza, który coraz bardziej robi się wybredny i...wymagający. Niestety zdarza się czasem, że wysokobudżetowy horror okazuje się być wielkim nieporozumieniem, dlatego też twórcy kina grozy coraz częściej sięgają po alternatywne środki i przy zadziwiająco niskim budżecie potrafią nieźle zamieszać w ludzkiej wyobraźni i emocjach. A wszystko to za pomocą nowej metody coraz częściej  stosowanej w dreszczowcach- aranżowanie fabuły filmu na dokument. Ale nie wystarczy już napis na końcu: "film oparty na faktach"- dlatego też, by ukazać film bardziej realistycznie stosuje się tzw. kręcenie "kamerą z ręki" (horror verite), która doskonale oddaje realizm całej sytuacji.